Wydanie bieżące

15 września 18 (210) / 2012

Marek Lyszczyna,

HELMUTA NEWTONA GRY Z CIAŁEM

A A A
Helmut Newton należy bez wątpienia do najbardziej kontrowersyjnych artystów XX wieku. Jego fotografie, z początku dokumentujące modę, z czasem stały się prowokującymi dziełami sztuki. Urodzony w berlińskiej dzielnicy Charlottenburg fotograf szybko wyemigrował do Australii, która stała się jego drugą ojczyzną. Wspomnienie przemysłowo-robotniczego miasta, w którym się wychował, powracało jednak później w wystylizowanych, niepokojących aranżacjach, przywołujących nieraz obrazy postindustrialnego, zdewastowanego świata, w którym człowiek zostaje poddany procesowi reifikacji.

Następnie w życiu Newtona miał miejsce epizod wojenny, kiedy to jako ochotnik zaciągnął się do armii. Doświadczenia z frontu również nie pozostały bez wpływu na jego późniejsze wypowiedzi artystyczne. Obraz okaleczonych ciał, sprowadzonych nieraz do roli manekinów, zacznie w pewnym okresie dominować w jego fotografiach.

Na marginesie tych nieraz trudnych życiowych doświadczeń Newton od zawsze fascynował się sztuką fotografii, która z czasem stała się nie tylko jego powołaniem, ale i zawodem. Jako dziecko jeszcze w Berlinie otrzymał od swoich rodziców pierwszy aparat i nigdy się z nim nie rozstawał. Pierwsze profesjonalne zdjęcia zaczął wykonywać w latach pięćdziesiątych dla australijskiej edycji „Vogue’a”. Fotografowanie modelek, nawet ubranych według najnowszych trendów, szybko jednak znudziło ambitnego, zainteresowanego ciągłym przesuwaniem granic tego, co dozwolone, fotografa.

Udowadnia to retrospektywa prac Helmuta Newton w paryskim Grand Palais. W niedawno otwartej galerii w prawym skrzydle tego imponującego budynku wystawiono sporą ilość tradycyjnej fotografii, a także eksperymentalne zdjęcia z polaroidów (z którymi artysta podobno nie rozstawał się przez całe swoje życie).

Wystawa została podzielona tematycznie. W pierwszej sali widzimy zdjęcia modelek wykonywane dla rozmaitych edycji magazynu „Vogue”. Klasyczne fotografie mody prezentują aktualnie obowiązujący styl, choć widać już na nich zapowiedź późniejszych fascynacji artysty. Ułożenie ciała, elementy tła, często najdrobniejsze detale są niczym mroczny laserunek, który przebija spod wierzchniej warstwy fotografii z magazynu dla pań domu. Te z początkowego okresu kariery, często robione w white cube, mimo charakterystycznego dla estetyki lat sześćdziesiątych minimalizmu, kryją w powyginanych pozycjach modelek proroctwo późniejszych koncepcji Newtona dotyczących ciała.

Drugą ważna grupą fotografii są portrety, poczynając od fascynujących, ujmujących w jakiś tragiczny sposób upływ czasu zdjęć wybitnych postaci związanych z filmem (Leni Riefenstahl, Billy Wilder), przez dyktatorów wyznaczających trendy w świecie mody (Karl Lagerfeld, Yves Saint-Laurent), po celebrytów ówczesnej epoki, włóczących się po zakamarkach wielkiego świata (Paloma Picasso). Ciekawszy jest jednak inny podział, który wyłania się w miarę zapoznawania się z kolejnymi fotografiami Newtona. Ciało, obsesja ciała, która naznaczyła jego późniejsze prace, na lata stała się wyznacznikiem jego stylu. Francuscy krytycy określali go mianem „porno chic”. Ograniczenie wymowy jego dzieł do aktów osadzonych w barokowych wnętrzach wydaje się jednak zbytnim uproszczeniem. Zdjęcia roznegliżowanych modelek siedzących na sofach w stylu Ludwika XIV nie są przecież materiałami pornograficznymi mającymi wzbudzić w widzu pożądanie, lecz pretekstem do szerszego dyskursu na temat ciała. Wystawa nad Sekwaną doskonale to udowadnia.

Najpierw obserwujemy klasyczne fotografie mody, gdzie ciało jest tylko nośnikiem treści, którą jest prezentowany strój. Jest więc zreifikowane, ale z drugiej strony pozostaje w orbicie człowieczeństwa, gdyż funkcja tej treści (ubioru) podporządkowana jest użytkowemu celowi służącemu ludziom (ubioru jako osłony oraz ubioru jako wyboru estetycznego).

Następnie w fotografii dokonuje się pewien przełom. Ciało zaczyna wychodzić z roli formy prezentującej treść z szafy i zaczyna być autonomicznym elementem przedstawienia. Sposób prezentowania erotyki jest także wypowiedzią na temat kultury i obyczaju, a ten obrany przez Newtona jest jednoznacznie dekadencki. Akty, z jednej strony prezentowane w wytwornych wnętrzach, z drugiej zestawiane z niebezpiecznymi przedmiotami (np. pistolet), groźnie ciążą w kierunku ciemnej strony naszej natury. Nieskrywana fascynacja kulturą sadomasochistyczną w tym kontekście również staje się wypowiedzią o pewnej ambiwalencji. Dominacja / zniewolenie, które stanowią fundament tej kultury, użyte przez Newtona okazują się metawypowiedzią o kulcie ciała, który zapanował pod koniec XX wieku, i trwa po dziś dzień. Ciało zostało zniewolone, ale równocześnie to ono zniewoliło imperatywem doskonałości. W portretach Newtona zawarta jest więc okrutna ironia wymierzona w idealnie wykreowane wizerunki ze świata highlife’owych magazynów.

Pod koniec życia Newton wymienił ludzkie ciała na manekiny. Może była to jedynie zmiana pozorna, zawsze bowiem traktował ciało w sposób przedmiotowy; może zatem niczym magik na koniec spektaklu postanowił zdradzić widowni swój sekret? Może świat pozostał głuchy na jego przesłanie i artysta postanowił sięgnąć po środki ostateczne, najbardziej rudymentarne, aby uświadomić ludziom, w jakiej pułapce z własnej woli się znaleźli? Traktujemy nasze ciała jak manekiny, odmawiając im podmiotowości, przyjmując za wzór efekty retuszów, stajemy się ofiarami sztucznej rzeczywistości, „matriksu tkanek”. Daliśmy się zniewolić niczym modele Newtona, ale niestety coraz częściej gubimy w naszym porno-świecie przymiotnik chic.

Warto wybrać się na paryską ekspozycję w Grand Palais, choćby po to, aby podjąć dialog z działami artysty, podnoszącymi tematykę dzisiaj tak bardzo aktualną. Newton stał się ikoną artysty niepokornego, kontrowersyjnego, ale zarazem często oskarżany był o etyczny nihilizm. Tymczasem spacerując po galerii oferującej retrospektywę jego prac, dostrzec możemy, że nie tylko nie był nihilistą, ale okazał się wręcz moralistą, który stał z ogromnym lustrem u bram Babilonu.
„Helmut Newton”. 24 marca – 17 czerwca 2012 r.. Grand Palais, Paryż.