Wydanie bieżące

15 października 20 (212) / 2012

Przemysław Pieniążek,

BAŚNIE I PRZYPOWIEŚCI

A A A
Wydanie monograficzne: Skarga - religijny agon kultury.
Epicki cykl „Sandman”, najważniejsza pozycja w scenopisarskim CV Neila Gaimana, przeszedł do historii gatunku (między innymi) jako komiks płynnie łączący różnorodne poetyki oraz konteksty, odsyłające zarówno do skarbca światowych mitologii, baśni, podań czy legend, jak również heroicznego panteonu wydawnictwa DC Comics. Kultowy tytuł podbił serca nie tylko czytelników, ale również „ludzi z branży”, w tym Brytyjczyka Mike’a Careya. Urodzony w Liverpoolu rysownik, scenarzysta, prozaik oraz filmowiec ma na swoim koncie zarówno powieści graficzne (biografie Ozzy’ego Osbourne’a i formacji Pantera), komiksowe serie „Th1rt3en” czy „Carver Hale” (drukowane na łamach tygodnika „2000AD”) oraz dobrze sprzedający się (także w Polsce) powieściowy poliptyk o perypetiach Feliksa Castora.

Ale największy rozgłos przyniosła mu współpraca z Vertigo, imprintem DC, dla którego pisał opowieści z Johnem Constantine’em (cykl „Hellblazer”) oraz wielokrotnie nominowaną do nagrody Eisnera serię „Lucyfer”, której głównym bohaterem został mieszkający we współczesnym Los Angeles upadły anioł, do tej pory epizodycznie, choć regularnie pojawiający się w gaimanowskim uniwersum. Diaboliczny protagonista, którego profil powstawał w oparciu o wielokrotną lekturę „Raju utraconego” Johna Miltona, jest postacią prawdziwie nietzscheańską, której wola rzuca śmiałe wyzwanie tyranii przeznaczenia. Pod obliczem czarującego, pławiącego się w luksusie mężczyzny o aparycji Davida Bowie ukrywa się cyniczny oraz bezwzględny manipulator, pozostający wierny jedynie własnemu kodeksowi honorowemu, który jednak nie pozwala mu skłamać.

Będąc drugą najpotężniejszą istotą we Wszechświecie, z ducha makiaweliczny oraz znudzony liczbą stereotypów dotyczących swojej osoby Lucyfer (znienawidzony przez swoich i zbyt niewygodny dla nieba), porzuca infernalne dominium, by stać się niebezpiecznym, choć szalenie skutecznym specjalistą od „niewygodnych” zleceń, o które zabiegają dwie strony, antagonizujące ze sobą od zarania czasów. Czytelnicy, którzy do tej pory nie mieli okazji zapoznać się ze słynnym tytułem Mike’a Careya, powinni sięgnąć po dwa intrygujące albumy, które w tym roku ukazały się nakładem wydawnictwa Egmont Polska. Pierwszym jest reedycja klasycznego dziś „Diabła na progu”, stanowiąca idealne wprowadzenie do mrocznego świata zawieszonego między doczesnością a niebezpieczną transcendencją.

W neo-noirowej, budzącej także skojarzenia z prozą Clive’a Barkera historii „Diabelska alternatywa” (okraszonej nastrojowymi, utrzymanymi w realistycznym tonie ilustracjami Scotta Hamptona) poznajemy Gwiazdę Zaranną jako właściciela modnego lokalu „Lux”, do którego z niespodziewaną wizytą zagląda Amenadiel, jeden z najbardziej zaufanych emisariuszy Najwyższego. Kiedy bowiem na Ziemi dochodzi do manifestacji potężnej mocy zdolnej spełniać najskrytsze marzenia, zastępy niebieskie – choć odrzucają opcję bezpośredniej interwencji – nie zamierzają biernie przypatrywać się wypadkom, które mogą na zawsze odmienić oblicze (tego) świata. Tylko niepokorny ex-niebianin może udaremnić powrót Bezgłośnych Bogów, ale, rzecz jasna, wszystko ma swoją cenę.

„Diabelska alternatywa”, podobnie jak ilustrowana przez Chrisa Westona „Wróżba z sześciu kart” oraz zamykająca album „Zrodzona z umarłymi” (efekt współpracy Careya z grafikiem Deanem Ormstonem) doskonale łączą w sobie pierwiastek erudycji, poetyckość graficznej metafory oraz fabularną drapieżność, tworząc tym samym intertekstualny tryptyk generujący refleksję na temat istoty przeznaczenia i wolnej woli. Natomiast otwierająca tom „Wilk pod drzewem” rozerotyzowana „Lilith” ilustrowana przez P. Craiga Russella (wieloletniego współpracownika Neila Gaimana) przedstawia genezę buntu oraz upadku Lucyfera, wtedy noszącego jeszcze imię Samael. Charakterystyczny dla Careya czarny humor najdobitniej przejawia się w rysowanym przez Teda Naifeha epizodzie „Neutralny grunt”, gdzie obowiązki narratora pełni budzący skojarzenia z barkerowskimi Cenobitami Unagor, organizujący spotkanie potężnych władców diaspory demonów w… duszy pomiatanego przez wszystkich urzędnika kancelarii prawniczej. Bardziej refleksyjny ton powraca w patronującym albumowi, najbardziej brutalnym rozdziale (w czym znaczącą rolę odgrywa bezkompromisowa oprawa wizualna autorstwa Petera Grossa i Ryana Kelly’ego), w którym archanioł Michał wraz z Lucyferem muszą za wszelką cenę powstrzymać okrutne bóstwa zmierzające do Drzewa Świata, Yggdrasila, pod którego koroną ma rozpocząć się ostateczny bój – Ragnarök.

Infernalny cykl Mike’a Careya jest przykładem konsekwentnej w swym zamiarze, świetnie napisanej postmodernistycznej paraboli, przemycającej pod warstwą pasjonującej lektury szereg rozważań na temat eschatologii oraz roli transcendencji w życiu człowieka, jak również konieczności ofiary, jaką niesie ze sobą udział w wielkim dziele upadku i zbawienia.
Pewne duchowe pokrewieństwo z „Sandmanem” zdradzają także „Baśnie” Billa Willinghama – amerykańskiego scenarzysty i rysownika, który swoją przygodę z branżą komiksową rozpoczął na przełomie siódmej i ósmej dekady XX ubiegłego stulecia. Autor ten regularnie tworzył historie na potrzeby głównego nurtu („Zielona Latarnia” ze stajni DC), choć swoje usługi świadczył także wydawnictwu Eros Comix, pracując nad pornograficznym „Ironwood”. Jednak, podobnie jak dla Mike’a Careya, najbardziej korzystna okazała się współpraca z Vertigo, dla którego do dziesięciu lat autor opowiada nad wyraz współczesne wersje najpopularniejszych bajek oraz baśni.

W artystycznej wizji Willinghama mieszkańcy fantastycznych krain zostali wygnani ze swojego świata przez Adwersarza (o rysach białowłosego Dżepetta), szukając bezpiecznej przystani w naszej rzeczywistości, ściślej – w Wielkim Jabłku. To bowiem położony w jednej z dzielnic Nowego Jorku Baśniogród (w którym obowiązki burmistrza pełni niepoprawny kobieciarz Książę Uroczy) staje się azylem dla istot potrafiących zasymilować się z ludzkimi obywatelami – pozostali, w tym antropomorficzne zwierzęta czy baśniowe stwory, osiadają na Farmie. Perypetie nietuzinkowych bohaterów, w których gronie znajdują się między innymi Królewna Śnieżka, Czerwony Kapturek, Piękna i Bestia (sprawujący kolejno funkcje zastępczyni burmistrza oraz szeryfa Baśniogrodu), Jack Horner (cwaniak i kombinator, znany także jako Jaś od magicznej fasolki), ambiwalentna w swych działaniach Frau Totenkinder (legendarna wiedźma z Czarnego Lasu) czy przybierający ludzki kształt Bigby (skrót od Big Bad Wolf), potwierdzają niesamowitą żywotność oraz uniwersalność opowieści z dzieciństwa.

Eksperymentując z różnymi stylami narracji oraz fabularnymi sztafażami – nie brakowało bowiem odcinków utrzymanych w konwencji stricte obyczajowej czy melodramatycznej, ale także epizodów nawiązujących do filmu noir, horroru, politycznego dreszczowca czy heist movie – Bill Willingham nadał powszechnie znanym postaciom rys autentyzmu, obdarzając je różnorodnym zestawem zalet i przywar, egzystencjalnych wątpliwości czy typowo ludzkich namiętności. W „Synach imperium”, najnowszej kolekcji ukazującej się pod szyldem Egmont Polska, wolni Baśniowcy wykorzystują jedną z nielicznych chwil spokoju, jaki nastał po ostatnim zwycięskim starciu z Adwersarzem. Jednak zbierający siły władca Stron Rodzinnych snuje wraz z Królową Śniegu przerażającą wizję wojennego pandemonium, które w najbliższym czasie może rozgorzeć między dwoma światami.

Ilustrowany przez cenionych grafików (Mark Buckingham, Gene Ha, Joshua Middleton czy Jill Thompson) dziewiąty tom „Baśni” po raz kolejny dowodzi nieskrępowanej wyobraźni oraz biegłości autora „The Thessaliad” (tak jak „Lucyfer” wywiedzionej z komiksowego makrokosmosu Neila Gaimana) w żonglowaniu gatunkową topiką, pozwalając na wydobycie z pozoru oswojonych opowieści paletę zaskakująco mrocznych półtonów, przypominających czytelnikom o nieuniknioności cierpienia, przemijania oraz śmierci. Bo pełne dramaturgicznej pomysłowości oraz warsztatowej perfekcji scenariusze Mike’a Careya i Billa Willinghama pozostają przykładami okrutnych, choć boleśnie prawdziwych przypowieści o nas samych.
Mike Carey, Peter Gross i in.: „Lucyfer. Wilk pod drzewem”, tłum. Paulina Braiter. Wydawnictwo Egmont Polska, Warszawa 2012. Bill Willingham, Mark Buckingham i in.: „Baśnie. Synowie Imperium”, tłum. Krzysztof Uliszewski, Wydawnictwo Egmont Polska, Warszawa 2012.