Wydanie bieżące

1 listopada 21 (213) / 2012

Anna Katarzyna Dycha,

POETA PRZY MIKROFONIE. ELEKTROPOEZJA BRZOSKI I GAWROŃSKIEGO

A A A
Swój projekt muzyczny Wojciech Brzoska i Dominik Gawroński powołali na początku zeszłego roku. Brzoska to znany katowicki poeta, Gawroński – producent muzyki elektronicznej. Pierwszy napisał oryginalne poezje, drugi skomponował niebanalne elektroniczne podkłady. Całość uzupełnia gitara elektryczna Wojtka Bubaka i wokal Joanny Małanki.


W „Intro” Brzoska i Gawroński prowadzą żartobliwy dialog na temat swojej twórczości. Wojciech organizuje „okolicznościowy quiz muzyczny” związany z jesiennymi planami wydawniczymi, a jego jedynym uczestnikiem jest Dominik. Pytanie pierwsze: Jak zakwalifikowałbyś naszą muzykę? Odpowiedź A) dobrze wysmażone, ostro popieprzone bity, odpowiedź B) słodkie, lukrowane melodie, czy C) rozgotowana poezja śpiewana. Dominik wybiera odpowiedź A z lekką domieszką odpowiedzi B. „Nasz quiz nie przewiduje łączenia odpowiedzi” – oznajmia Wojciech. W kolejnym pytaniu dopytuje, czy muzyka, którą wykonują, jest zdrowa, zdrowo odjechana, czy po prostu chora. Dominik: „Z pewnością jest odrobinę chora, aczkolwiek bywa zdrowa również. Wojciech: „No niestety. Muzyka może być albo chora, albo zdrowa. Może więcej szczęścia będziesz miał w pytaniu numer trzy. A brzmi ono: co jest specjalnością twojej muzycznej kuchni? Klubowe brzmienia w sosie własnym, cudzym czy może elektropoezja? Dominikowi znów ciężko zdecydować się na jedną odpowiedź. Stawia na klubowe brzmienia w sosie własnym, aczkolwiek od pewnego czasu specjalizuje się też w elektropoezji. Quiz się nie powiódł (podwójne odpowiedzi), ale teraz to słuchacze mają szansę na nagrody. Wystarczy, że wymienią gatunek, w którym porusza się zespół. Liczy się twórcze podejście do tematu. Tym razem odpowiedzi można łączyć, miksować style i metafory kulinarno-muzyczne i wysyłać w postaci wiadomości na facebookową stronę zespołu.


Muzycy prowadzą pewną grę ze słuchaczem, mrugają do niego okiem i pokazują, że mają dystans do siebie i swojej twórczości. Jak ją nazwiemy – to kwestia drugorzędna. Czyż nie ważniejsze jest to, że obcujemy z oryginalnym zjawiskiem artystycznym, które proponuje podróż do świata intrygującej poezji zespolonej z muzyką elektroniczną? Przenikają się tu ambient i mocniejsze bity, kojarzące się z house’em i techno. Wiele tu wysmakowanych momentów: potężne uderzenie melodii w „Morzu nieskończoności”, podkład, na którym rozciągnięto gitarowy riff w „Nigdzie indziej”, czy pulsująca elektronika w neurotycznym „Art & Business”. Najbardziej chwytliwy jest kawałek „Zostaliśmy na lodzie”, w którym bity urozmaica gitara. Występuje tu jeden z nielicznych piosenkowych momentów – powtarzane „Wypływamy z lodu”.


Poezja Brzoski jest pełna metafor, słownych zabaw - zaciekawia. Określenie „elektryzuje” nabiera w tym przypadku dodatkowego znaczenia. Autor pisze i melodeklamuje o pewnym, życiowym zawieszeniu – „Nad naszymi głowami/ Zawisł zygzak węża/ Fala przypływu albo odpływu/ Wisi w powietrzu” („Morze nieskończoności”), zawodach – „Zostaliśmy na lodzie/ jak skauci/ skuleni w sobie/ na pięć lat” („Zostaliśmy na lodzie”), o miłosnym kryzysie – „Tymczasem wciąż/ Kołyszemy się w sobie/ Kiedy wszystko od dawna/ Skończone („Nigdzie indziej”), o korporacyjnej pracy w rytmie techno – „Na pożegnanie/ Taki miły zwyczaj/ Wysłałam mejla do wszystkich z firmy/ I byłam znana jak jakaś firmowa bania mydlana” („Art & Business”). Wiersze stają się tekstami utworów, tworzą spójną całość z warstwą muzyczną.


I na koniec jeszcze słowo o szacie graficznej wydawnictwa. Zdobi jest niezwykłej urody czarno-białe zdjęcie wykonane podczas występu artystów w niecodziennym miejscu – w zakładzie karnym na Bemowie.
Brzoska i Gawroński: „Nigdzie indziej” [Ars Cameralis, 2012].