Wydanie bieżące

15 listopada 22 (214) / 2012

Zuzanna Sokołowska,

BARWNE STREFY

A A A
Najnowsza wystawa w katowickim BWA, „Małe rzeczy”, to kolejna odsłona projektu „Drobnostki”, którego celem jest stymulowanie przez artystów potrzeby przekształcenia najbliższego otoczenia, umożliwiającego zmiany sposobu myślenia o przestrzeni jako formie modelującej większość zachowań. Tym razem bohaterką ekspozycji jest Katarzyna Przezwańska. Artystka bawi się utartymi schematami myślenia o kolorze, stającym się dla niej symptomem żywotności. Nie jest to na pewno wystawa, która stawia pytania o to, czy kolor jest obiektywną właściwością ciała czy też tylko wrażeniem wcielonym w materię. Przezwańska próbuje zmienić ontologiczny status przemijania, odbarwiającego właściwości przypisane istnieniu. A robi to w bardzo ciekawy sposób.

Aranżacja wystawy przypomina intymne muzeum wielbiciela biologii, w którym zostały umieszczone eksponaty związane z przypadkowymi, ale ważnymi zdarzeniami z przeszłości. Ich cechą wspólną jest przynależność do natury, którą artystka włącza w swoje barwne, artystyczne struktury. Widz natrafia zatem na liście, gałązkę, czaszkę niezidentyfikowanego zwierzęcia, zdechłą muchę, a także szklankę, której kontury zostają pochłonięte przez błękit tła. Każdy z tych dziwacznych eksponatów posiada barwne elementy, wstrzyknięte przez artystkę w jego strukturę. Nerwy martwego liścia pokrywa kolorowa farba, zasuszona gałąź zaczyna tętnić feerią wesołych barw, a oczy muchy lśnią niebiesko. Przezwańska ożywia i konserwuje tym samym swoją kolekcję, nadając jej status pozornej żywotności. Nie zgadza się na jej unicestwienie. Wyrywa ją z pochmurnego oblicza czerni, której tak nie lubi. „Zawsze się zastanawiałam, dlaczego cały świat sztuki ubiera się na czarno. Dlaczego wszystko, co jest w dobrym guście, musi być kolorystycznie stonowane? Skąd ten upór, żeby wypierać kolor? To maniera, coś dziwnego” (Sobczyk 2012) – twierdzi artystka.

Niechęć Przezwańskiej do czerni ma swoją uzasadnioną przyczynę. Jak zauważa Rudolf Gross, czerń od zarania dziejów była wiązana ze śmiercią i nieistnieniem, choć w każdej kulturze przyjmowała ona inne znaczenie. W Chinach na przykład czarny to symbol małych chłopców i, nomen omen, szczęścia, a w kulturach starożytnego Egiptu oraz Indian oznaczał życie, był kojarzony z życiodajnym mułem Nilu, ziemią i jej ogromną rolą dla człowieka. Jak można zauważyć, nie zawsze należy utożsamiać czerń z nieuchronnym przemijaniem, do którego tak silnie przyzwyczajona się kultura europejska.

Na wystawie, oprócz naturalnych eksponatów, obecne są także zdjęcia przedstawiające kobiety ubrane w barwne, egzotyczne suknie. Zaprojektowała je sama artystka podczas swojego pobytu w Brazylii. Przezwańska inspirowała się niezwykle kolorowym pejzażem, który starała się przenieść do swoich projektów. „Spędziłam trochę czasu w wiosce w Amazonii, gdzie poznałam lokalną kandydatkę na burmistrza, opozycyjną wobec obecnych, mocno skorumpowanych władz. Chciałam po prostu jakoś jej pomóc” (Sobczyk 2012) – opowiada artystka. W efekcie powstają suknie, których materia została całkowicie pochłonięta przez kolory przypominające wojenne barwy. W ten sposób Przezwańska chciała wzmocnić wizerunek kandydatki, wzbudzić szacunek i lęk, który wytwarza niezbędny dystans, jak również podkreślić odwieczną przynależność człowieka do natury.

Nie od dziś wiadomo, że ludzkie oko wrażliwe jest na kolor, któremu przypisuje się wręcz mistyczne znaczenie, podobnie jak strojowi kształtującemu społeczny odbiór. Współcześnie fakt ten nagminnie wykorzystywany jest w różnorodnych sferach życia. Zwłaszcza reklama igra ze wzrokiem klientów – mami oko barwnymi spotami, mającymi skusić do jak najszybszego kupna określonego produktu. Jak zauważa Maria Rzepińska, wybór odcieni, sposób ich zestawienia i włączenia w strukturę całości ma decydujące znaczenie dla odbioru estetycznego. „Jeżeli chodzi o znajomość praw rządzących światem barwy, to sztuka wyprzedziła tu naukę o tysiąclecia” (Rzepińska 1989: 8) – podkreśla. I nie ma się czemu dziwić – to właśnie ona, na swój własny, intuicyjny oraz instynktowny sposób bawi się kolorem, posługując się jego specyficznym doświadczeniem. W przypadku twórczości Przezwańskiej zabawa ta jest niezwykle przyjemna, spokojna i łagodna. Jej realizacje są kruche, mogą się rozlecieć w dłoni nieuważnego widza. Ale jedyne, co po nich zostanie, to właśnie kolor, w którym zaklęta jest obietnica nieśmiertelności, tak upragniona przez człowieka.

LITERATURA:
I. Sobczyk: „Gra w kolory. «Małe rzeczy» Katarzyny Przezwańskiej”. http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35018,12701875,Gra_w_kolory___Male_rzeczy__Katarzyny_Przezwanskiej.html#ixzz2C11HPFz6.
M. Rzepińska: „Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego”. T.1. Warszawa 1989.
Katarzyna Przezwańska: „Małe rzeczy”. 18.10–18.11.2012, Galeria Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach.