Wydanie bieżące

15 listopada 22 (214) / 2012

Kamila Czaja,

ZDARZYŁO SIĘ

A A A
Silna reprezentacja
„Kto chce dziś słuchać, co stary człowiek ma do powiedzenia o życiu? Justyna Dąbrowska chce” – tak na okładce ks. Adam Boniecki zachwala tom wywiadów „Spojrzenie wstecz. Rozmowy”. W wydanej przez Wydawnictwo Czarne książce, autorka – psycholożka i dziennikarka – faktycznie rozmawia z osobami w podeszłym wieku. Z ludźmi, których „wstecz” jest już wystarczająco długie, by dawało nadzieję na wysnucie jakichś wniosków.

Bauman, Szaflarska, Głowiński… To tylko kilka nazwisk ze spisu treści. Wszyscy interlokutorzy autorki są zasłużeni – społecznie, artystycznie, naukowo. Łączy ich świetność i przedwojenna data urodzenia, różnią pola działalności. Jednak zawodowe zainteresowania stanowią tylko tło biografii i osobistych poglądów. Dąbrowska nie stawia swoich rozmówców w pozycji znawców malarstwa, grup społecznych czy literatury bałkańskiej, lecz traktuje ich raczej jako ekspertów w dziedzinie: życie.

To ryzykowny zabieg – wszak kryterium wieku i dokonań mogłoby się tu okazać niewystarczające. Znani fachowcy od gry na skrzypcach czy elektrofizjologii klinicznej nie muszą przecież być równie elokwentni, gdy mówią o sobie samych. Na szczęście tego typu obawy okazują się nieuzasadnione.

Spojrzenie wstecz – spojrzenie w przód
Życiowe bilanse, historie przedwojenne i wojenne, przejścia z epoki PRL-u, reakcje na przełom 1989 roku – wszystko to znaleźć można w przeprowadzonych wywiadach. Interesujące są zarówno wzruszające opowieści, jak i anegdoty (Danuta Szaflarska chętnie nauczy kogoś łapania myszy, a Irena Hausmanowa-Petrusewicz na pierwszym roku medycyny przez tydzień wagarowała, bo czytała świeżo wydanego Prousta). Wydaje się jednak, że największa wartość wspominania tamtych wydarzeń tkwi w tym, jak ukształtowały one rozmówców, jak wpłynęły na ich dzisiejsze postrzeganie świata. W książce Dąbrowskiej spojrzenie na wczoraj rzuca bowiem także światło na dziś i na jutro.

Wanda Wiłkomirska zapytana, czy rozmawiała z bratem o starości, odpowiada rozbrajająco: „Nie, my jesteśmy naprawdę starzy, nie musimy o tym mówić, dziecko” (s. 149). Jednak starość to wątek powracający w książce wielokrotnie. Dąbrowska nie tylko nie unika tego tematu, ale często wręcz zaczyna wywiad od pytania o wiek. A odpowiedzią wcale nie są ciągnące się przez całe strony narzekania na zdrowie i dzisiejszą młodzież. W obliczu entuzjazmu i ciekawości życia, które charakteryzują rozmówców, może się wydawać, że „wesołe jest życie staruszka”. Aż nasuwa się pytanie, skąd bierze się ten optymizm wobec nieuchronnie nadchodzącego końca. I Dąbrowska to pytanie zadaje. Na podstawie uzyskanych odpowiedzi da się wskazać kilka sposobów na pogodne spojrzenie – tym razem spojrzenie nie wstecz, a w przód.

Niektórzy po prostu nie chcą o tym myśleć. Irena Hausmanowa-Petrusewicz walczy ze sobą, „żeby za żadne skarby nie myśleć o przemijaniu” (s. 40), a Danuta Cirlić-Straszyńska o odchodzeniu mówi: „Staram się o tym nie myśleć” (s. 76). Odmienna jest taktyka Michała Głowińskiego, który zapytany o koniec przyznaje: „Ja się nad tym często zastanawiam, bardzo często” (s. 82). Krystyna Starczewska wybiera z kolei drogę pogodzenia z losem: „Myślę, że lęk przed śmiercią może być dużo silniejszy w młodym wieku. To jest wtedy taki nieoswojony temat, myśl, że życie się kończy – przeraża. W wieku starszym to już jest oczywistość” (s. 133). Inni rozmówcy bronią się humorem. „Trzeba się śmiać z własnego lęku” – zauważa Anna Przedpełska-Trzeciakowska (s. 101), a Tadeusz Dominik jakby wprowadza tę radę w życie, wygłaszając komentarze typu: „A może się nie przerzuci, tak. Może mnie uszanuje. Ja jestem przyzwoity człowiek, a może on jest przyzwoity rak” (s. 45), czy: „Głowa jest dobra, ale to, co wisi przy głowie, jest, za przeproszeniem, do dupy” (s. 47).

Oczywiście, nie ma jednej niezawodnej rady, ale rozmówcy Dąbrowskiej dostarczają dowodów, że w ogóle można godnie radzić sobie ze starością, chorobą, lękiem przed śmiercią. I wciąż mieć do powiedzenia wiele o życiu.

Dlatego żyjemy?
Bohaterowie wywiadów różnią się w kwestiach zasadniczych. W podejściu do wiary dałoby się ich umieścić na kontinuum, którego końce wyznaczać mogłyby z jeden strony wypowiedzi Jerzego Jedlickiego: „Ja jestem przekonany, że żadnego Boga nie ma” (s. 9-10) czy Hanny Świdy-Ziemby: „Ja jestem niewierząca” (s. 125), a z drugiej – wyznanie Wandy Wiłkomirskiej: „Wiesz, ja jestem osobą niewiarygodnie wierzącą” (s. 145). Jeśli czytelnik naiwnie założyłby, że „Spojrzenie wstecz” da mu jasną odpowiedź, jaki światopogląd sprawdza się najlepiej, to może się rozczarować.

Podobna jest sytuacja z uporczywie powtarzanym przez Dąbrowską pytaniem, po co się żyje. Niektórzy rozmówcy odpowiadają dość bezlitośnie: „Nie wiem, nie pyta się, po co się żyje, bo się po prostu żyje” (Jedlicki, s. 21), „Ja się nie zastanawiałem nad tym. Przyjąłem, zanim do zastanawiania się dojść mogło, że nie ma na to odpowiedzi” (Bauman, s. 61), „Sensem życia jest ono samo. Życie niczemu nie służy” (Świda-Ziemba, s. 126). A jeśli padają inne pomysły, to są często dość ogólnikowe i z gatunku: „łatwo powiedzieć – trudniej zrobić”. Danuta Szaflarska zapewnia: „Żeby być szczęśliwym, trzeba wybrać zawód, który się kocha” (s. 29), Anna Przedpełska-Trzeciakowska podkreśla rolę rodziny, Michał Głowiński i Krystyna Starczewska propagują wierność samemu sobie, a Jerzy Jedlicki – mimo początkowej niechęci do odpowiadania na to pytanie – eksponuje „głębokie uczucia” (s. 159). Te propozycje to z jednej strony dużo, a z drugiej – przygnębiająco mało. Trudno bowiem naśladować wielkich na podstawie tak ogólnych rad. Krystyna Starczewska wyraża problem najdosadniej: „Nie, nie, życie nie jest łatwe ani proste” (s. 140). Trzeba jednak zauważyć, że książka kończy się optymistycznie, słowami Jerzego Jedlickiego: „Czyli pytanie o sens ma jakiś sens” (s. 165).

Przynajmniej jednego bez wątpienia można się nauczyć od rozmówców Dąbrowskiej: rezygnacji z radykalizmu i wydawania łatwych osądów. Wspominając dawną siebie, Irena Hausmanowa-Petrusewicz wyznaje: „Dzieliłam świat na stronę prawą i lewą. (…) Byłam po prostu – tak w każdym razie patrzę na to z obecnej perspektywy – zidiociała” (s. 37). O sobie obecnej mówi natomiast: „Nie zawsze muszę wygłaszać swoją opinię, nie zawsze muszę uważać, że jestem najmądrzejsza, nie zawsze muszę mówić, co myślę” (s. 38). Podobnie stwierdzają Michał Głowiński: „Nie ma dychotomicznych podziałów, a świat jest bardziej skomplikowany” (s. 86) i Krystyna Starczewska: „Wiesz, przedtem byłam dość kategoryczna w ocenie świata i ludzi. I ta kategoryczność po prostu się skończyła” (s. 131). A najlepiej chyba ujmuje sprawę Anna Przedpełska-Trzeciakowska: „Młodość ma kanciaste poglądy, i tak być powinno. Dzisiaj moje poglądy są bardziej obłe” (s. 100). Oczywiście, nasuwa się refleksja, że wszystko ma swój czas i osiągnięcie takiej mądrości, jaką poszczycić się mogą rozmówcy Dąbrowskiej, z samego czytania nie wyniknie. Można przyjąć pewne zalecenia „na wiarę”, ale w praktyce uda się je zastosować dopiero, gdy samemu osiągnie się pewien wiek. A jednak ta lekcja pokory i dostrzegania półcieni – nawet, jeśli tylko teoretyczna – raczej młodszym nie zaszkodzi.

Nic do stracenia
Rozmówców Dąbrowskiej, poza mądrością, łączy podejście do rozmowy. Imponuje ich gotowość do wygłaszania poglądów odważnych, niepopularnych, czasem gorzkich. Może to efekt dystansu, jakiego interlokutorzy nabrali z wiekiem? Tak, jakby starsi ludzie uznali, że niewiele mają już do stracenia, więc mogą porzucić konwenanse i lęk przed tym, „co ludzie powiedzą”.

Jedlicki stwierdza na przykład: „Wiele, bardzo wiele zła i nieszczęścia w dziejach jednostkowych, narodowych, międzynarodowych brało się właśnie z przerostu honoru” (s. 12) i mówi wprost o swoim ateizmie. Danuta Cirlić-Straszyńska nie ma oporów przed oznajmieniem: „Lubię, żeby prosto było. Bo ja jestem prostaczką” (s. 78). Wanda Wiłkomirska mówi wprost o sprawach prywatnych: „Ja wybaczyłam mojemu mężowi i Elżbiecie. Rozumiem, że można kochać dwie kobiety” (s. 147) i nie bawi się w fałszywą skromność, komentując swoją karierę skrzypaczki: „To jest cholernie trudny instrument. (…) Grałam zawsze w pierwszej lidze i nie miałam zamiaru grać w drugiej ani w trzeciej” (s. 145, 148). Rozmówcy Dąbrowskiej opowiadają o swoich sukcesach, ale nie unikają też przykrych odkryć: „No i tak to już jest z humanistami, przez całe życie coś tam dłubią, a niewiele po tym zostaje” (Cirlić-Straszyńska, s. 75), „Kiedyś myślałem, że wysiłkiem intelektu można świat poprawić, siłą perswazji i krytyki politycznej (bez cudzysłowu). A dzisiaj wiem, że nie można” (Jedlicki, s. 159). Nawet gdy któryś z interlokutorów mówi coś, co wydaje się banalne, sentymentalne, to czytelnikowi – poza wątpliwością, czy to aby nie za proste, nie za łzawe – towarzyszy podziw, że ktoś nie boi się właśnie tak mówić o uczuciach, że nie martwi się, że ktoś inny uzna takie wyznania za śmieszne.

Niewątpliwie dużą zasługę trzeba przypisać Dąbrowskiej. „Mówić można z każdym – rozmawiać bardzo mało z kim” – zauważył kiedyś Feliks Chwalibóg. Z autorką „Spojrzenia wstecz” najwyraźniej można rozmawiać. Umiejętnie kieruje ona wywiadami, taktownie nie wysuwając się na pierwszy plan. Na pytanie: „A możemy trochę o smutkach porozmawiać?” Hanna Świda-Ziemba odpowiada: „Możemy, oczywiście, o wszystkim możemy”. I taka właśnie jest ta książka.

Szlachetna sztuka konwersacji
„To zbyt poważny przedmiot na taką rozmowę o wszystkim po trochu” – zauważa w pewnej chwili Jerzy Jedlicki (s. 10). Ze względu na mnogość tematów i osób chwilami nie udaje się uniknąć uproszczeń. Rozmawiając po prostu „o życiu”, łatwo popaść w banał, ale przez większość czasu bohaterowie wywiadów skutecznie się przed banałem bronią – lub potrafią powiedzieć coś banalnego w sposób niebanalny. Dzięki temu rozmowy składają się na książkę, którą pochłania się z przyjemnością.

Zalety wywiadów Dąbrowskiej najlepiej ujmuje Jerzy Jedlicki: „Taka rozmowa jak w tej chwili między nami jest wyjątkową rzadkością, to się prawie nie zdarza. Nie: powiedz mi, co sądzisz o sprawach, które są dla mnie ważne, tylko: powiedz mi, co jest dla ciebie ważne” (s. 20). A dzięki Dąbrowskiej i jej interlokutorom poruszane sprawy stają się ważne również dla czytelników. Takie znaczące spotkanie (między pytającą i pytanymi, ale też między bohaterami wywiadów a czytelnikiem) zdarza się rzadko. Dobrze, że tu się zdarzyło.
Justyna Dąbrowska: „Spojrzenie wstecz. Rozmowy”. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2012 [seria: „Poza serią”].