Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (215) / 2012

Luiza Stachura,

(POZA)LITERACKIE SŁOWOŚWIATY

A A A
Opublikowane przez Wydawnictwo JanKa „Słowa i światy” to fragmenty rozmów, które Janina Koźbiel (dziennikarka, redaktorka, polonistka) przeprowadziła z jedenastoma pisarzami i pisarkami oraz jednym językoznawcą i jedną feministką teolożką. Publikację zamyka specyficzna konwersacja z Tadeuszem Różewiczem, czyli… czytelnicza interpretacja słów i światów poety, szkic krytycznoliteracki. Dziennikarka nawet nie tyle przeprowadza wywiady, ile rozmawia, starając się być równorzędną partnerką wymiany słów, zdań, obrazów (poza)literackich i (świato)poglądów. Dialogów jest jednak więcej niż czternaście – zamieszczono po dwie rozmowy z Wiesławem Myśliwski i Tadeuszem Nowakiem oraz trzy – z Piotrem Ibrahimem Kalwasem. Janina Koźbiel próbuje przeniknąć światy, tajemnice i emocje swoich rozmówców – i te warsztatowe, artystyczne, naukowe, i te ludzkie. Redaktorka w krótkiej przedmowie wyraża nadzieję, że jej konwersacje staną się dla czytelników asumptem do refleksji nad słowem oraz spotkaniami i konfrontacjami z Innym, drugim. Z uwagi na podjęte przez nią tematy, a także ze względu na osobowości jej rozmówców, wiele dialogów okaże się dla odbiorcy inspirująca i motywująca do pozaliterackich podróży w głąb słowa i języka.

Układ rozmów jest jednak dyskusyjny. Większość z nich przeprowadzona została całkiem niedawno – na początku XXI wieku, nierzadko w 2012 roku (wyjątkami: pierwszy dialog z Myśliwskim – z 1985 roku, oraz dwie rozmowy z Tadeuszem Nowakiem z lat 1987 i 1989). Tym samym to nie kryterium chronologiczne decyduje o strukturze tom. Ani nie alfabetyczne. Nie dokonano podziału z uwagi na „profesje”: poeta, prozaik, dramatopisarz, językoznawca (ale co powiedzieć o pojawieniu się rozmowy z teolożką – w jaki sposób rozszerza ona tematykę publikacji?). Zdaje się, że zarówno o wyborze rozmówców, jak i o strukturze książki zadecydowały wyłącznie czytelnicze preferencje Janiny Koźbiel. Tym samym tom sprawia wrażenie nieco chaotycznie skonstruowanego zbioru wyimków z dialogów. Obok porywających rozmów (szczególnie z Andrzejem Turczyńskim, Wiesławem Myśliwskim czy Magdaleną Tulli) pojawiają się mniej nieco ciekawe i zajmujące wymiany słów; konwersacje z debiutantami nierzadko sprawiają wrażenie odpytywania, wywiadu, a nie partnerskiej wymiany (światów i) poglądów, ścierania się stanowisk (i słów).

Dziennikarka-czytelniczka jest do rozmów bardzo dobrze przygotowana – wie, o czym i z kim rozmawia, nie ustępuje pola, nie kapituluje, nie pozwala się prowadzić na manowce pustosłowia czy nazbyt dygresyjnych albo chaotycznych impresji. Większość spotkań to wyraźna konfrontacja światopoglądów i interpretacji – Koźbiel swoją interpretację przeciwstawia wizji pisarza/pisarki, broni subiektywnego czytelniczego wrażenia. Chociaż czasami można odnieść wrażenie, że chciałaby uzyskać potwierdzenie własnych interpretacji czy obserwacji dotyczących natury pisarza. Pod tym względem pasjonującą dla odbiorcy książki, a trudną dla Koźbiel potyczką słowną okaże się rozmowa z Magdaleną Tulli. Ten typ konwersacji (wymagający, zmuszający do rewizji przyjętego wcześniej stanowiska) przeciwstawić można dialogom z pisarzami takimi jak: Marta Magaczewska, Tomasz Białkowski czy Dorota Masłowska, którzy przyjmują sporo uwag dziennikarki bez większego protestu czy dyskusji (w ten rodzaj konwersacji wpisuje się i dialog z Elżbietą Adamiak, której Koźbiel podpowie kilka tropów językowych). Bez trudu dostrzec można zdecydowaną różnicę w rozmowie między pisarzami i myślicielami dojrzalszymi intelektualnie oraz emocjonalnie, a młodymi, początkującymi, debiutującymi ludźmi słowa. W przypadku tych pierwszych dialog urasta do rangi ważnego spotkania dwóch światów: autora/-ki i Koźbiel (zwłaszcza rozmowa z Andrzejem Turczyńskim będzie porywająco intelektualnie wyprawą w wielokulturowe słowo i świat). Natomiast mniej doświadczeni pisarze albo nazbyt szybko zgadzają się z tezami dziennikarki, unikając otwartej konfrontacji, albo podczas dialogu dokonują w gruncie rzeczy jedynie autorskiej analizy i interpretacji swoich książek, albo obnażają puste miejsca w swoim nie do końca uformowanym światopoglądzie. Wynika to, co jasne, z różnicy doświadczeń (nie tylko życiowych, ale również kulturowych, naukowych), jednakże wywołuje w publikacji Koźbiel wrażenie dysonansu.

Słowoświatów – światów stworzonych ze słów czy/i w słowach zakodowanych – jest tyle, ilu ich kreatorów i przetwórców. Każdy nieco inaczej – na własny użytek i do celów artystycznych albo naukowych – definiuje pojęcia „słowa” i „świata”. Niektórzy czynią to z całą świadomością, konstruują koherentny świato-pogląd (przede wszystkim erudyta Andrzej Turczyński czy Wiesław Myśliwski), inni nieustannie go modyfikują, bacznie, krytycznie przyglądają się rzeczywistości i wyciągają wnioski (na przykład Piotr Ibrahim Kalwas). Kolejni szukają potwierdzenia swoich wyjściowych tez (Elżbieta Adamiak). Analogicznie z refleksją nad słowem, które bywa bytem i światłem (Wojciech Kass), dla innych zaś mniej znaczy niż obraz czy sekwencja obrazów (Magdalena Tulli), ale są i tacy, którzy uważają, że „słowo konstytuuje obraz naszego przeżywania” (Wiesław Myśliwski). Wielu natomiast przyzna, że słowo mówione (język mówiony, czyli indywidualny, uciekający przed pytaniami o normatywny charakter języka) jest istotniejsze niż zapisane (zwłaszcza dotyczy to pisarzy sięgających po mowę chłopską: Wiesław Myśliwski, Tadeusz Nowak czy Marian Pilot). Uważnie przysłuchują się oni tyleż „ulicy”, ile mijanym ludziom oraz napotykanym w mediach słowom, „medytują nad językiem”, śledzą klisze językowe, tym samym rewidując dominujące dyskursy i wytrącając z automatyzmu percepcji (między innymi: Jan Miodek, Dorota Masłowska, Tomasz Białkowski).

Większość rozmówców świadomie bądź bezwiednie nawiązuje do myśli Ludwika Wittgensteina, a szczególnie do słynnego sformułowania: „granice mojego języka wyznaczają granice mojego świata”. Niewielu pokusi się jednak o dopowiedzenie, że skutecznym sposobem na rozszerzenie granic własnego świata jest nauka kolejnych języków. Słowo „język” należy jednak rozumieć szeroko – od znajomości języków obcych (jak to ma miejsce w przypadku choćby Magdaleny Tulli czy Piotra Ibrahima Kalwasa), poprzez język specyficzny, przynależący dla konkretnego regionu Polski czy grupy społecznej (przykładem Wojciech Kass, który mówi o naleciałościach swojej rodziny: niemieckich, kaszubskich i polskich), skończywszy na innym kodzie kulturowym, na przykład islamskiego świata (Piotr Ibrahim Kalwas). Pośród wielu różnic, stanowisk i podejść do języka, pisarze są zgodni w jednym: „forma musi przylegać do treści”, a zatem język bohatera (literackiego) musi do niego pasować.

Rozmowy dotyczące polskości, kondycji psychicznej współczesnego człowieka (który utracił sens, jego świat jest zatomizowany, niejednolity, fragmentaryczny), a dalej wulgaryzacji języka (w codziennym języku coraz więcej pojawia się słów dosadniejszych i mocniejszych, bo – jak słusznie podkreśla na przykład Jan Miodek – brutalność przyciąga), ustępują miejsca rozważaniom o istocie literatury, które z kolei prowadzą w kilku kierunkach. Warto zwrócić na dwa kluczowe, pojawiające się w większości rozmów, aspekty. Pierwszy oscyluje wokół zagadnień komercjalizacji sztuki, elitarności i dominacji medialnego bełkotu deprecjonującego kulturę wysoką. Drugi – to próba dookreślenia relacji na linii/liniach: autor-dzieło-czytelnik. Dla Myśliwskiego czytelnik jest partnerem autora – wspólnie próbują zrozumieć opisany świat, dopiero dwugłos autor-czytelnik (czy wielogłos autor-czytelnicy) dopełnia dzieło. Magdalena Tulli zaś wyobraża sobie czytelnika jako kogoś, kto jest do niej podobny, czyli czyta uważnie. Odżegnuje się jednak stanowczo od przyznania znaczącej roli pisarza w procesie (wytwarzania) interpretacji dzieła. Autorka „Trybów” stoi na stanowisku, że „w dociekaniach na temat osobowości autora jest pułapka, w którą wpadają interpretatorzy. Może się okazać, że wyprojektowali swoje własne emocje i wyobrażenia. Warto zostać przy tekście także dlatego, że na ogół jest ciekawszy od osobowości autora.”; z kolei Tadeusz Nowak stwierdzi: „A czyż biografizm jest tak wielkim złem? Tylko u nas do dobrego tonu należy mówić o nim z lekceważeniem.”

Kim jest współczesny pisarz (kreatorem, luminarzem słowa, rzemieślnikiem, odtwórcą i przetwórcą, postmodernistycznym bricoleurem), jakie jest jego usytuowanie wobec odbiorców sztuki, jak odnajduje się w świecie zdominowanym przez media czy wreszcie czym jest literatura – te oraz szereg innych zagadnień, mających na celu ustalenie statusu pisarza dzisiaj, stawia w swoich rozmowach Janina Koźbiel. Odpowiedź na odwieczne pytanie o „literackość” dzieła i wyznaczniki literatury zależy od samoświadomości pisarza – nie każdy autor ma jasno określone stanowisko, niektórzy (zwłaszcza bardzo młodzi) nawet się nad tym głębiej nie zastanawiają, dopiero pod naporem pytań, wytwarzają tymczasową, prowizoryczną odpowiedź. Ale na przykład Wiesław Myśliwski (swoisty patron tej książki – wielu rozmówców Koźbiel powołuje się na niego jako na autorytet; zresztą rozmowy z nim otwierają tom „Słów i światów”) powie: „Literatura jest sztuką słowa. I słowo powołuje jej świat, słowo jest jego kreatorem.” Od tej tezy (słowo jako fundament literatury) wyjdzie Koźbiel w większości rozmów, dzięki czemu zrodzi się możliwość negacji i polemiki (jak w świetnym dialogu z Magdaleną Tulli). Większość literatów zgodnie przyzna, że w zalewie tekstów coraz mniej literatury. „Literaturą może być wszystko – konstatuje Myśliwski – tylko mało co jest literaturą.”

Bez wątpienia „Słowa i światy” to nie tylko inspirujące lingwistyczne podróże przez słowoświaty piętnaściorga (wliczając Janinę Koźbiel) różnych osobowości, ale również pasjonujące spotkania z drugim i wspólne namysły nad słowem.
„Słowa i światy. Rozmowy Janiny Koźbiel”. Wydawnictwo JanKa. Pruszków 2012.