Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (217) / 2013

Urszula Pawlicka,

ENTROPIA SIĘGNĘŁA ZENITU

A A A
Po „U-man i masie” oraz „Hz” Roman Bromboszcz przyzwyczaił odbiorców do form niespójnych, „rozszczepionych” i wieloskładnikowych, wymagających przede wszystkim kontekstualizacji. W „U-man i masie” dominowało zagadnienie cybersfery związanej z nauką cybernetyczną, zajmującą się sterowaniem maszyn, a także organizmów żywych i społeczeństwa. Obrazowi homo cyber, człowieka w rzeczywistości cybernetycznej, towarzyszyły wątki dotyczące jego tożsamości i cielesności. Cybernetyka przejawiała się również w metodzie komponowania utworów, polegającej na stochastyczności. W „Hz” Bromboszcz prezentował rozwój i ewolucję kultury, a na jej tle proces mechanizacji człowieka w świecie stechnicyzowanym. Opisywał przejścia od obrazu Arkadii do ikon sterowanej strzałki na ekranie czy od labiryntu ogrodu do labiryntu sieci. Kulminacyjnym momentem jest wtargnięcie cybernetyki do obszarów naturalnych, w związku z tym pojawiło się pytanie o możliwość (czy znaczenie) powrotu do „języków pierwszych” oraz o dalszą drogę „języków maszynowych”. Tytułowa miara częstotliwości prowokować miała do dalszych rozważań nad kolejnym zwrotem w kulturze.

Rozpatrując w szerszym ujęciu twórczość Bromboszcza, najnowszy tomik „918-578” nie powinien budzić wątpliwości czy rozczarowania – jest bowiem naturalną konsekwencją poszukiwania form w wyniku dialogu z technologiami. Utwory „zainfekowane” znakami cyfrowymi mogą wywoływać konsternację i pytanie o sens, który nie ujawni się w procesie tradycyjnie pojętej interpretacji wierszy. Odbiór tekstów, stanowiących radykalne połączenie literatury z matematyką, nie polega bowiem na klasycznym odczytywaniu wersu po wersie, lecz na potraktowaniu ich jako pewnej całości, która ma być odpowiedzią na kwestie dotyczące kształtu utworu w kontakcie z urządzeniami technologicznymi. „918-578” osadzony jest bowiem silnie w kontekście teorii informacji, cybernetyki i posthumanizmu. Podczas gdy w poprzednich tomikach dostrzega się motyw połączenia człowieka z urządzeniem oraz słowa z obrazem i dźwiękiem – w „918-578” następuje syntetyczne rozpuszczenie jednego elementu w drugim.

Pierwszym zagadnieniem poruszonym przez twórcę jest sposób generowania tekstów w oparciu o zasadę algorytmiczną. Bromboszcz zaczerpnął słowa z trzech książek: „Lewiatana” Thomasa Hobbesa, „Filozofii w buduarze” Markiza de Sade’a oraz „Raju utraconego” Johna Miltona. Wyrazy zostały poukładane w innym porządku, zgodnie z ideą anagramów, żadna dwójka słowna nie powtarza się.

Bromboszczowi po raz kolejny w swojej działalności literacko-artystycznej chodzi o ukazanie procesu automatyzacji pisania. „918-578” to zatem zbiór utworów cybernetycznych, powstałych w wyniku interakcji autora z komputerem. „918-578” to wręcz obraz interfejsu poeta-komputer, wskazujący na moment generowania tekstów mechanicznych. Literatura to baza danych, a montowane utwory zapisywane są jako funkcja matematyczna językiem HTML czy PHP.
Jeden z kierunków posthumanizmu zakłada przekroczenie granic człowieczeństwa, polegające na zespoleniu jednostki z maszyną. Reprezentatywną figurą jest cyborg – człowiek powstały w wyniku konsolidacji z technologią. Artysta podczas dialogu z komputerem niewątpliwie generuje teksty naznaczone śladami „inności” – znamionami pochodzącymi od przedmiotu, z którym nawiązuje kontakt. Utwór literacki ulega zatem transfiguracji – znaki literowe stoją na równi z cyfrowymi, ulegają decentralizacji i przede wszystkim naturalizacji. Pisanie kodu informatycznego czy generowanie obiektu w programach zmusza do zastanowienia się nad na tym, co należy uznać za „naturalne”, a co za „sztuczne”.

Bromboszcz prezentuje swoiste teksty-protezy, w których obok elementów „naturalnych”, jakimi wydają się słowa, wkradają się znaki „nie-naturalne”, czyli liczby. Części matematyczne stają się czymś na kształt plomby wypełniającej „luki” w tekście. Poezja „sztuczna”, cybernetyczna, zbudowana ze składników pozajęzykowych kładzie nacisk na relację między literami a cyframi. W utworach Bromboszcza każdej cyfrze przypisana jest litera, w związku z czym następuje zarówno mechaniczna zamiana znaków przez twórcę, jak i automatyczne ich dekodowanie przez czytelnika. W efekcie zanika granica między fragmentami „naturalnymi” a „sztucznymi” – nie wiadomo bowiem, co było pierwotne: litera czy liczba.

Generowanie tekstu cyfrowego jest procesem konwersji bądź translacji materiału językowego, stąd istotny jest mechanizm aktywowania utworów. Teksty-protezy odsłaniają zatem warstwę wewnętrzną obiektu programowalnego, wskazują na system jego konstruowania, zakładający utworzenie algorytmu czy wykorzystanie języka informatycznego. Bromboszcz odkrywa przed odbiorcą stan surowy poezji cybernetycznej, czyli proces dopiero co programowanego utworu. Obiekt cyfrowy to nie tylko to, co dostępne jest czytelnikowi na ekranie komputera, lecz także cały przebieg jego komponowania, polegający właśnie na zespoleniu różnorodnych składników.

Cyber-autor bierze pod uwagę niezliczone błędy oraz usterki, które mogą pojawić się przy wytwarzaniu tekstu w wyniku relacji z komputerem. Zatem w kontekście teorii informacji „918-578” przedstawia się jako Pierce’owskie symbole, sygnały i szumy – w trakcie odbioru nadane informacje uległy zniszczeniu, stając się swoistym zakłóceniem. Stąd Lev Manovich manifestacyjnie podkreśla wagę software’u mającego wpływ na kształt przekazywanej treści. Zaproponowany przez niego model komunikacji w kulturze „post-cyfrowej” składa się z nadawcy – software’u – informacji – software’u – odbiorcy.

Znaki cyfrowe są zatem z jednej strony śladem integracji artysty z komputerem oraz tekstu ze środowiskiem informatycznym; z drugiej zaś defektem powstałym w wyniku procesu odczytywania czy błędnego zaprogramowania.

Fascynacja matematyzacją widoczna była już w poezji formistycznej Tytusa Czyżewskiego, który w „Poemacie liczb” wyraził swe oczarowanie nauką ścisłą: „Wielka harmonia liczb i gwiazd / Harmonia budzącego się ducha”. U Czyżewskiego każda liczba niesie ze sobą znaczenie i emocje. Cyfry u Bromboszcza pełnią podobną funkcję – stanowią osobną rodzinę alfabetu, dzięki czemu wytwarzają własny system „językowego” przekazu. Op-artowe złudzenia graficzne pokazują, w jak bliskim związku znajdują się znaki literowe i liczbowe – wystarczy celowe podłożenie cyfr, aby skojarzyły się z konkretną nazwą słowną. Bromboszcz, podobnie jak Eduardo Kac w holograficznym projekcie „Multiple”, nawiązuje do alfabetu hebrajskiego, w którym litery określają jednocześnie liczbę.

„918-578” przyjmuje postać zbioru zakłóconego, do którego wdarł się „obcy” element, rozrywając wyjściowy materiał na kawałki i wszczepiając w niego sztuczne komponenty. Podobnie jak nie ma granicy między tym, co ludzkie i nie-ludzkie, równie trudno jest utrzymywać podział na tekst literacki i na inne odmiany przekazu. Utwór literacki w kontakcie z urządzeniem komputerowym czy różnymi formami artystycznymi zawsze przedstawiać się będzie jako hybrydyczny, niejednoznaczny i transmedialny.
Roman Bromboszcz: „918-578”. Korporacja Ha!art. Kraków 2012.