Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (63-64) / 2006

Wojtek Mszyca Jr,

MUZYKA Z PUSZCZY UPIORÓW

A A A
David Byrne/ Brian Eno. “My Life in the Bush of Ghosts”. Nonesuch 2006.
W 1979 roku dwaj cenieni już wówczas, a dziś legendarni wręcz muzycy, Brian Eno i David Byrne, nagrali wspólnie prawdziwe arcydzieło, które ukazało się rok później na płycie jako „My Life in the Bush of Ghosts”. Prawdopodobnie sami artyści nie zdawali sobie sprawy z faktu, iż właśnie stworzyli jedną z ważniejszych płyt w historii muzyki popularnej. Teraz nie ma już co do tego wątpliwości, pojawia się za to świetna okazja, by zapoznać się z niezwykłą muzyką zawartą na tym krążku. Właśnie ukazała się jego rozszerzona, zremasterowana reedycja.

Długo można wymieniać tropy kulturowe, inspiracje, nawiązania i przemyślenia, które składają się na ostateczny kształt tej płyty. Jej tajemniczy tytuł zaczerpnięto z powieści afrykańskiego pisarza Amosa Tutuoli, która po polsku ukazała się jako „Moje życie w Puszczy Upiorów”. Muzyka Eno i Byrne'a również jest nawiedzona, słychać w niej „głosy”. Mówiąc jaśniej, jej najodważniejszym i najważniejszym założeniem było wykorzystanie „znalezionych wokali”. Eno i Byrne nie śpiewają na tej płycie, użyli za to ludzkich głosów pozyskanych z wielu różnych źródeł, jak audycje radiowe, przemówienia, nagrania etnograficzne z całego świata i innych. Te głosy, wyjęte z kontekstu, znalezione najczęściej w widmowym świecie fal radiowych, starych płyt i dziwnych nagrań, zmiksowane z muzyką, tworzą nową, zaskakującą jakość. Ta rewolucyjna jak na tamte czasy praktyka, z przyczyn ówczesnych ograniczeń technicznych dokonywana metodą prób i błędów, dawała rezultaty zaskakujące często dla samych twórców. Eno był wówczas zafascynowany ideą umieszczania zarejestrowanych wcześniej głosów w nowym, zmieniającym ich znaczenie kontekście. Muzyka, którą stworzył wraz z Byrnem dla tego projektu, jest nie mniej wizjonerska. Wyrasta ona ze wspólnych fascynacji pojawiającymi się wtedy dopiero na zachodzie dobrymi nagraniami rdzennej muzyki etnicznej oraz egzotycznego popu. Ewidentnie zainspirowana jest również wątkami, dalekiej jeszcze w tym okresie od komercjalizacji, uduchowionej czarnej muzyki. funk. Afrykański pop, dzika energia najlepszego, pierwszego elektrycznego okresu Davisa, plemienna transowość pieśni Fela Kuti: wszystkie te tropy właśnie na tej płycie były być może po raz pierwszy „oswajane” na tę skalę przez białych, znanych muzyków. Specyficzne brzmienie Eno i Byrne uzyskali poprzez użycie nietypowego instrumentarium, często własnej konstrukcji, oraz techniki nagraniowe, spotykane wówczas jeszcze niemal wyłącznie w eksperymentalnych nagraniach pionierów akademickiej awangardy.

Album wznowiono w bardzo atrakcyjnej formie. Towarzyszy mu obszerna i bogata w ciekawe teksty książeczka. Na okazję reedycji powstała też zupełnie nowa okładka, stworzona na bazie oryginalnej poprzez cyfrowe manipulacje obrazu, co jest nawiązaniem do „recyclingowej” filozofii całego projektu. Co więcej, wznowieniu albumu towarzyszy w Internecie specjalna strona (bushofghosts.wmg.com), niezwykle bogata w teksty, zdjęcia, fragmenty muzyki i pliki wideo dotyczące płyty i kulisów jej powstania. Najbardziej znamienne jest jednak to, że po zarejestrowaniu każdy może pobrać ze strony dwa utwory w formie studyjnych ścieżek do samodzielnego remiksowania. Tym sposobem projekt ożywa i niemal każdemu umożliwia na domowym komputerze kontynuowanie muzycznych idei, które trzydzieści lat temu Eno i Byrne realizowali jako przełomowe.
„My Life in the Bush of Ghosts” to płyta, którą powinien poznać dosłownie każdy, kto interesuje się ciekawą muzyką, ponieważ nie ma chyba dzisiaj gatunku muzycznego, który w jakiś sposób by z niej nie czerpał. Do fascynacji tym albumem przyznaje się bardzo wielu artystów z przeróżnych estetyk. Zastosowane na niej pionierskie rozwiązania są dziś chlebem powszednim, bez którego trudno sobie wyobrazić większość dzisiejszej muzyki. Jest to prawdziwy klasyk, na którym czas właściwie nie odcisnął piętna, wznowiony w niezwykle atrakcyjnej formie.