Wydanie bieżące

1 lutego 3 (219) / 2013

Kamil Zając zamilkając,

PAMIĘTNIK Z FELIETONU. ODCINEK PIERWSZY: POEZJA PO KOŃCU ŚWIATA

A A A
Przed świętami Monika Glosowitz zapytała, czy nie skrobnąłbym paru słów na temat najważniejszej poetyckiej książki roku 2012. W zasadzie możemy śmiało powiedzieć, że było to pytanie o poezję po końcu świata. Tyle że mnie kompletnie już nie interesują te rankingi, stroszenie piórek, gradacje i nobilitacje małego piekła zwanego światkiem literackim.

[poniżej ad hoc control c/v z facebrukowego czatu]

to jest bardzo trudne pytanie w gruncie rzeczy, bo wiesz, ja już nie śledzę tego z atencją taką jak kiedyś, no chyba żeby napisać szczerze, że sonda „najważniejsza książka poetycka” brzmi groteskowo, choćby w kontekście ilości egzemplarzy, sposobie wydawania, strategiach wydawnictw (sic!) i samych autorów, że to jest jak zabawa w najładniejszy parowóz w skansenie, gdzie lokomotywy (pozdro dla stachury;) nie mają żadnej pary, gdzie szyny pokryte rdzą (ewentualnie rozkradzione;) i nie ma pasażerów. ot, taki pociąg widmo (do poezji;).

Deadline minął i w Trzech Króli czytałem na głos Miłosza (momentami tak dziwnie wypowiadało się te ulizane jak grzywka na apel konstatacje i słowa, słowa), Staffa (Rób coś! ZEWSZĄÐ tak ciasne widoki. / Trudno rozszerzyć horyzont, / Więc zaokrąglam horyzont! / Zaokrąglam!!, a poza tym cóż za melodia, cóż za rytm, styl i bezroszczeniowość myślenia o sobie i świecie przedstawionym!) i Tuwima (skala, ton, precyzja, błysk, szyk, ach! ach!, niekiedy serca krach, aż strach. Bach! Lokomotywa na głos to arcydzieło!).

Po tych krótkich korepetycjach okraszonych komentarzem czytałem wiersze swoich kolegów – Piotrka Janickiego i Adama Kaczanowskiego. Olbrzymia przyjemność i nowe zadziwienia.

koledzy, dobrze że jesteście :>
[współodczuwanie? podziw? owszem, tak, tak, choć chodzi o coś zupełnie innego:].


I coś się zmieniło w obszarach mojego czucia (bo przecież nie widzenia;), a może nawet (nie bójmy się przycisnąć pedału patosu) współodczuwania.

I puściłem Oli z youtuby występ Adasia z festiwalu pretexty, pt. „Kto zaspokoi nasz głód? ” http://www.youtube.com/watch?v=uS6xfOU8lHk
Tekst i performens powalają na kolana! Poetycka książka 2012? Bądźmy poważni! Kaczan jest jednym z najbardziej niedocenionych poetów na lokalnym parnasie. Ale w ogóle, co to za smutna perspektywa!?

Adam zdaje się gdzie indziej rozkładać akcenty, inaczej kadrować, bawić się w sposób doskonały i przezabawny* (momentami gorzki, szczery, wiadomo – kozak!) perspektywą (opcja zoom in/out w oku kamery), wybranymi kadrami z tv rzeczywistości, które montuje lekko i rozmyślnie.

Kto zaspokoi nasz głód? ma moc uderzeniową „Dnia świra” z dynamiką wczesnego Tarantino, bez rozmieniania się na egocenty głównego bohatera, którego nie ma. Bo to nie te kategorie, nie ten komiks, nie ten styl, kochani beneficjenci etosu i mediów.

I dzień później Ola Kaczanowska nadaje status:

gdyby ktoś nie wiedział, którędy pędzi Lokomotywa Tuwima, spieszę z podpowiedzią, „przez łono, przez las”. :) (bajki na dobranoc by Adam K.♥)

I to jest ta cudowna koincydencja, więc odpisuję zgodnie z łonem i prawdą:

no i to tym mówię, wczoraj robiłem to samo, tyle że bez Alby!!!! [prawda czasu!]

A potem jakaś bardzo miła wymiana zdań w komentkach z Piotrkiem Janickim też; i nagle Ola pisze:

oj, Kamil, nie czytaj tam sam tych wierszy, tylko przyjedź na żywo posłuchać. Tym bardziej, że Kaczan planuje poetycki THE END. Cmok!

Poezja po końcu świata kadruje okiem kamery Kaczana i niech to trwa!




------------------------------------------------------------

*Bawić się w sposób przezabawny – pod tym pozornie tautologicznym skrótem myślowym czai się impresja, gdzie twórca bawi się tworząc / tworząc się bawi / trwożąc się bawi / trwożąc się tworzy.
Zaś „sposób przezabawny” to odczucia widza, który na ekranie ogląda nagranie z występu (ach! gdyby takie występy odbywały się w sali kongresowej albo na jakimś kabaretonie podczas festiwalu puszczanego w paśmie najlepszej oglądalności w odbiornikach milionów telewidzów, dajmy na to, polsatu.)
[cięcie!]

[...]
Co czułbyś, będąc odchodzącym w niebyt komputerem,
pyta przewodnik duchowy, przemawiając przed kolacją,
szepcząc w jej trakcie i powtarzając jeszcze raz na zakończenie.
Porażka maszyn nie oznacza automatycznie zwycięstwa ludzi!
Ludzkość stała się niepotrzebna samej sobie, porozmawiajmy
więc o uczuciach:


[fragment „Ostatniego wiersza” z przygotowywanej książki „Happy End” Adama Kaczanowskiego]