Wydanie bieżące

1 marca 5 (221) / 2013

Nika Skrętowicz,

WIERSZE

A A A

wtorek nie rodzi dzieci



Patti Smith wygraża pięścią George’owi Bushowi

ma długie włosy i pół twarzy schowanej za ich zasłoną

spotykam się z nią na dachu Nowego Jorku

pod czarnym niebem, na którym ona szuka

niebieskich wielbłądów, ja – na razie – nie umiem

zobaczyć nic

nic to jest moja płeć w szekspirowskim sągu

więc wiele hałasu o kant potłuc mogłam

im więcej milczę, tym więcej słyszę głosów

a potem przychodzi do mnie mały chłopiec

i bierze granat do ręki

chce, żeby go nim nakarmić

nie nakarmiłam własnych dzieci, to jak…

Patti mnie wyręcza

uderza obcasem swoich czarnych butów

i granat rozwiera się na 613 ziarenek

chłopiec mnie bierze za rękę i nie patrzy mi w oczy

mamo, przywracam ci imię

tak długo to trwało, bo byłyśmy uparte

Patti, nie patrz tak na mnie

zaśpiewaj mi swój bunt i swoją troskę

mamo, bądź ze mną



krocząca



na spotkaniu naszego kolektywu

usilnie mnie namawiałaś

przejdź na stronę rewolucji

co ja mam wspólnego z rewolucją

skoro nie umiem podjąć decyzji czy wiązać buty na kokardę czy supeł

właśnie takich ludzi nam potrzeba

wątpiących

którzy będą

zadawać pytania dziwić się krytykować

z tego co wiem rewolucja lubi ludzi pewnych

gotowych na czyny

nawet najstraszniejsze ludzi pożytecznych

nie bądź idiotką będziesz z nami nie będziesz przeciw nam



sabotuj stawiaj opór wyłamuj się

nie sabotuj nie stawiaj oporu nie wyłamuj się



robię małe kroki: dwa w przód dwa w tył

i chociaż to oczywiste że

ruszam się a stoję

w miejscu

a stawką twoich zachęt jest przemieszczenie

nie widzę różnicy między centrum a obrzeżami

w każdych butach mi za ciasno



skupienie



o czym opowiem

nie będzie moimi słowami

ale spodobała mi się

mocna prostota ich wyznań



to nie był mój pierwszy

temu na imię ramadan

zrobiłam go chociaż

to on zrobił mnie



myślałam że głodu nie można

nasycić a zakaz

przykrywa dzień i noc

tym czasem słabość w nagrodę dała siłę



naiftar w kolczykach z daktyli

wykąpię się w mleku

zyskałam czas na zbawienie



sprawa osobista



romskie dzieci idą na akcje oxfordstreet

płonie od żebrów

stoję przy oknie telewizora

i słucham lamentu ciała

doradców



jeden naiwny reporter nie uratuje nam świata

chcę zadać proste pytanie:

dlaczego dzieci żebrzą?