Wydanie bieżące

15 marca 6 (222) / 2013

Krzysztof Grudnik,

WOLNOŚĆ OD "NORMALNOŚCI"

A A A
Żyjemy w czasach informacyjnego przesytu, kiedy przyswajanie wszystkich tekstów jest niemożliwe, a ich filtrowanie, pomimo coraz to nowych internetowych narzędzi, nadal trudne. Lecz jednocześnie są to czasy ciągłego powtarzania, wznawiania, reemisji. Dlatego wszyscy, którzy jak ja przegapili cykl artykułów Tomasza Stawiszyńskiego „Psychologia à rebours”, ukazujący się w latach 2009-2011 na łamach „Newsweek Polska”, mogą teraz sięgnąć po ich zbiór, uzupełniony o teksty z innych czasopism i wydany w formie książkowej pod zbiorczym tytułem „Potyczki z Freudem. Mity, pułapki i pokusy psychoterapii”.

Założenie cyklu jest proste: ponad sto lat temu Zygmunt Freud wynalazł język, który – w co mocno wierzył – sprawnie opisywał ludzką psychikę. Nazwał ten język psychoanalizą. Ponieważ jednak pomylił się w ocenie własnej wiarygodności naukowej, po Freudzie przyszli kolejni badacze ludzkiej psyche, którzy metodę wolnych skojarzeń zastąpili mniej fantazyjnymi, bardziej pozytywistycznymi metodami. W ten sposób wyłoniło się całe mnóstwo szkół psychologicznych i psychoterapeutycznych, które często mocno różnią się między sobą, lecz jeszcze częściej, na zasadzie pewnych presupozycji, powielają Freudowskie założenia. Tym założeniom właśnie przygląda się Tomasz Stawiszyński, odsłaniając ich pozycję w psychoterapeutycznym dyskursie, ich medialny status oraz opresyjny charakter.

„Potyczki z Freudem” stanowią błyskotliwą analizę obecności psychoterapii w masowej kulturze. Powtarzane w mediach schematy, które miały służyć opisowi wewnętrznych światów człowieka, stały się narzędziem konstruowania owych światów. Metafory o mitologicznym charakterze (jak na przykład kompleks Edypa) przemienione zostały przez domorosłych terapeutów, kiepskich filozofów i telewizyjnych „ekspertów” w jednowymiarowy i powszechnie obowiązujący model psychiki. Za jego sprawą nie tylko ograniczono życie wewnętrzne do kilku utartych schematów, nie tylko spłycono i zawężono ich interpretacje, ale co gorsza określono sposób ich wartościowania. Psychologia wypracowała pojęcie normy i status „zdrowia psychicznego”, które w konsumpcjonistycznym świecie sprowadzają się do produktywności i poczucia samorealizacji.

Tymczasem Tomasz Stawiszyński przekonuje nas, że doświadczenia wewnętrzne cenne są bez względu na to, jaki status nadaje im psychologia. Nawet stany określane dziś jako negatywne, jak depresja, pesymizm, zdrada, choroba, a także myśli samobójcze są doświadczeniami, które mogą nieść ze sobą ważną lekcję, które bywają niezbędnym dopełnieniem ludzkiego losu, które wreszcie stanowią niezbywalny element człowieczej kondycji. Więc zamiast odgradzać się od nich murem medykamentów i wątpliwej jakości terapii, dlaczego nie próbować przeżyć tych „ludzkich przygód” jako wzbogacających doświadczeń?

„Potyczki z Freudem” to także rozrachunek z rozmaitymi formami współczesnych poglądów na psychikę. Autor ostro krytykuje głośne i popularne nurty, takie jak psychologię behawioralną czy neuronaukę. Tłumaczy, dlaczego pozytywne myślenie wcale nie jest tak korzystne, jak się nam to wmawia, że nie wszystko da się zaplanować i przewidzieć, że miłość nie jest droga łatwą i przyjemną. Dotykając wielu dziedzin życia, zarówno zewnętrznego (biologicznego, społecznego), jak i wewnętrznego (psychologicznego), Stawiszyński poprzez swoją krytykę wyrywa czytelnika ze skostniałych ram i bezpiecznych schematów, uwalnia od iluzji i motywuje do stawiania pytań o zasadność każdej „prawdy psychologicznej”, jaką nam wmówiono.

Czy w tej zgrabnej paradzie podejrzliwości i krytyki znajduje się miejsce na pozytywny program odbudowy wewnętrznego świata? Czy autor podpowiada, jak poukładać własne psychiczne doświadczenia i radzić sobie z ich manifestacjami w świecie zewnętrznym? Nie do końca. Nie znajdziemy w książce przepisu na to, „jak żyć”, i szczerze wątpię, by głoszenie tego  typu dyrektyw było zgodne z wolą eseisty. Wydaje się, że jego celem jest coś zgoła odmiennego: przywrócenie człowiekowi możliwości decydowania o własnym życiu, własnych doświadczeniach, bez determinacji ze strony jakiegokolwiek systemu psychologicznego (jawiącego się w tym kontekście jako system wierzeń).

W wędrówce przez wewnętrzne światy nie jesteśmy sami. Stawiszyński pozostawia nas pod opieką mądrych przewodników, takich jak Carl Gustaw Jung, Arnold Mindella, Stanisław Grof czy szczególnie często przywoływany James Hillman. Warto przy okazji zauważyć, że wszyscy ci „pozytywni bohaterowie” „Potyczek z Freudem” postrzegani są zwykle jako psychoterapeutyczni renegaci, buntownicy mający odwagę, by podważyć status quo ich własnych nauczycieli czy akademickich bądź kulturowych ikon. Autor nie podchodzi do ich poglądów bezkrytycznie, lecz ceni za niekonwencjonalne podejście i otwartość na myślenie nieliniowe. I tak samo nie tyle namawia nas, byśmy stali się wyznawcami Junga czy Hillmana, co za ich przykładem otwarli się na własne doświadczenia i docenili je bez względu na to, jak wartościują je inni.

„Potyczki z Freudem” są więc próbą deideologizacji psychiki. Uwolnieniem jej od konieczności szczęścia, produktywności, optymizmu. Odmówieniem jej decydującego wpływu na wychowanie dzieci i zdrowie fizyczne. Zanegowaniem kategorii „zdrowia psychicznego” i podważeniem arbitralnych norm. To zestaw cennych lekcji podanych w formie tekstów lekkich i łatwych do zrozumienia, po które z pewnością warto sięgnąć.
Tomasz Stawiszyński: „Potyczki z Freudem. Mity, pułapki i pokusy psychoterapii”. Carta blanca. Warszawa 2013.