Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (223) / 2013

Mirosław Skrzydło,

ZAGINIONY FOTOGRAF

A A A
Gdyby zestawić listę najbardziej zapracowanych i płodnych rodzimych artystów komiksowych, Dominik Szcześniak klasyfikowałby się na samym jej szczycie. Wystarczy wymienić jego osiągnięcia z ostatniego roku, przede wszystkim błyskotliwe scenariusze: pierwszego tomu szalonego „Ksionza” (z rysunkami legendarnego Marcina Rusteckiego), przygodowego „Ostatniego wynalazku” (udany duet z Rafałem Trejnisem), wzruszającego „Nikifor – Krynica oczami Nikifora” czy gawędziarskiej „GadKiszmatki”, w której utalentowany twórca powraca do ilustrowania własnych komiksów, czy też dziesiątki wzorcowych recenzji pojawiających się na prowadzonej przez niego stronie www.ziniol.blogspot.com, łącznie z redakcją papierowych wydań popularnego „Ziniola”. Wszystkie te produkty prezentują co najmniej bardzo dobry poziom – niektóre to istne perełki. Drugi album cyklu „Fotostory” („Dokładki nie będzie”) zdecydowanie należy do najlepszych dokonań Dominika.

Mikołaj – poczciwy everyman obdarowany specjalnymi mocami (umiejętność robienia opłacalnych zdjęć) przez odrażającego człowieka, zaginął. Ostatni raz widzieliśmy go pod koniec pierwszego tomu („Zanim zaczniemy”), podczas pościgu za starszą kobietą z jego mar („tekturowa babka ze snu”), która doprowadziła go do owej maszkary. Bern – spełniony pisarz po trzydziestce, z detektywistycznym zacięciem poszukuje swego najlepszego przyjaciela. Nie wie jednak, że wkroczył właśnie w świat magii, mistycyzmu i zagadkowej afery (świetna scena rozgrywająca się w gabinecie dentystycznym). Jednym z największych atutów serii jest pieczołowicie zaplanowana warstwa fabularna – kłopoty w związku, zdrady, rasizm, ucieczka przed dorosłością i odpowiedzialnością czy niekonwencjonalne sposoby na łatwy i przyjemny zarobek (rewelacyjny motyw sesji zdjęciowej sobowtóra Ridge’a Forrestera), występują wespół z rasowym thrillerem psychologicznym (sieć intryg i spisków zogniskowanych wokół zaginionego Mikołaja), opowieścią grozy (makabrycznie wyglądający mężczyzna w prochowcu), a nawet traktatem o super mocy. Całość dopełniono słodko-gorzką posypką (z wyraźną przewagą drugiego składnika), krztyną rozbrajającego humoru słownego i sytuacyjnego, a także pozorną normalnością – w opowieści jest miejsce zarówno na fragmenty pełne napięcia (poszukiwanie fotografa czy bójka z postawnymi skinami), a także na zwyczajne wypróżnianie się czy wizytę w kościele.

Szcześniak balansuje na granicy oniryzmu, realizmu magicznego i dramatu, czyniąc to z wyraźną dozą czarnego humoru. „Fotostory” to taka dojrzalsza wersja, skądinąd świetnie opowiedzianego i klimatycznego cyklu „Dom żałoby”. Recenzowany album możemy uznać za smakowity miszmasz filmów Davida Lyncha (niepokojąca „Zagubiona autostrada”), genialnego „Powiększenia” Michelangelo Antonioniego czy psychologicznego dreszczowca „Niezniszczalny” M. Nighta Shyamalana. Autor z odpowiednim sobie wyczuciem opowiada o kwestiach super mocy, w tym przypadku wykorzystywanej do własnych, próżnych celów – o ile oczywiście płatną pracę w podrzędnym tabloidzie możemy nazwać próżnym celem. Drugi album zaostrza apetyt na ciąg dalszy. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, w którą stronę poprowadzi fabułę scenarzysta „Czakiego”, do jakich popkulturowych klisz i gatunków literackich będzie się odwoływał, co niewątpliwie należy uznać za kolejny atut jego cyklu.

Polscy artyści wyspecjalizowali się w tworzeniu solidnych opowieści obyczajowych z subtelną nutką niedomówienia, współczesną problematyką społeczną czy kwestiami stricte życiowymi (ciąża, praca, miłość). Wystarczy nadmienić ostatnie dokonanie w tej dziedzinie – „Rozmówki polsko-angielskie” Agaty Wawryniuk, „Ciemną stronę księżyca” Olgi Wróbel czy „Wszystko zajęte” Marcina Podolca. Dylogia „Fotostory” mieści się w tej kategorii, wyznaczając nowy kierunek w tworzeniu powieści graficznych rozliczających się z ponurą sytuacją tzw. Pokolenia 1200. Wymienione albumy śmiało można porównać z dziełami uznanych twórców formatu Guya Delisle’a („Pjongjang”) czy Daniela Clowesa („Ghost World”). Opowiadają one o wybranym wycinku naszej rzeczywistości, ubarwiając go marzeniami sennymi oraz lękami, pragnieniami, poglądami i zainteresowaniami danej grupy społecznej – w tym przypadku nieprzystosowanych trzydziestolatków.

Tytułem podsumowania: jeśli, Drogi Czytelniku, wspierasz polskich twórców komiksowych, deklarujesz uwielbienie dla obyczajowych historii z niejednoznacznymi bohaterami oraz cenisz sobie odważne eksperymenty literackie, seria „Fotostory” Dominika Szcześniaka i Rafała Trejnisa to album specjalnie dla Ciebie. Obecnie mało jest „prawdziwych” historii obrazkowych, do tego tak intrygująco zilustrowanych, w których każda postać, każdy wątek, mają swe znaczenie przyczynowo-skutkowe. Scenarzysta niepokojącego „Domu żałoby” odrobił lekcję na szóstkę, dzięki czemu otrzymaliśmy produkt warty swej ceny i zasługujący na promocję w mediach mainstreamowych (jak stało się w przypadku wymienionych powyżej albumów Agaty czy Olgi).
Dominik Szcześniak, Rafał Trejnis: „Fotostory – 2 – Dokładki nie będzie”. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2012.