Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (224) / 2013

Agnieszka Wójtowicz-Zając,

OLSZTYŃSKIE OLŚNIENIA

A A A
Najnowszy zbiór prozy Michała Kotlińskiego, „Święty od ćpunów, wygląda bardzo niepozornie. Trzy krótkie opowiadania, tytułowe „Święty od ćpunów”, „A. i E.” oraz „Igła, są drugą propozycją młodego autora z Olsztyna. Jego pierwsza powieść, „Miłość zwija się w bibułkę” (2008), zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie na powieść dla młodzieży wydawnictwa TELBIT. Kotliński nie podejmuje nowej, nieobecnej do tej pory w literaturze tematyki – jego bohaterowie to zagubione jednostki, pozbawione celu, zatracające się w używkach, zawieszone w bezczasie. Narkotyki, dysfunkcyjne rodziny, brak sensu życia, marazm – na kartach „Świętego od ćpunów” opisane są celnie, trafnie, w niezwykle skondensowanej formie.

 

Na otwierające zbiór Kotlińskiego tytułowe opowiadanie składają się historie kilku rozmaitych „wykolejeńców”, uciekających od świata w używki, bojących się konfrontacji z rzeczywistością, szukających czegoś poza monotonią życia. Każdy z nich chce o czymś zapomnieć lub żyć inaczej. Marzena osuwająca się w studnię świadomości w błotnistym zaułku, Anita, która żyje dla wieczorów z ecstasy, Marcin, dopingujący się marihuaną do napisania genialnej powieści, wzięty chirurg, który traci pracę i sens życia przez nieudaną operację, wykonaną pod wpływem narkotyków – tych oraz wielu innych uzależnionych, porozrzucanych po całym kraju bohaterów poza używkami łączy to, że spotykają na swojej drodze dziwną postać. Kruk jest wysoki, blady i czarnowłosy, żyje poza czasem i przestrzenią. Nazywają go „świętym od ćpunów”, początkowo wydaje się funkcjonować podobnie jak niektóre postaci z powieści Neila Gaimana, pochodzące z równoległego świata, na poły nadprzyrodzone i rzeczywiste. Jego dziwaczne podróże od jednego do drugiego ćpuna, nagłe pojawianie się i znikanie, dziwne zajęcia – ni to anioł stróż, ni to pracownik kostnicy, w końcu ghostwriter… Okazuje się jednak, że Kruk też ma swoją smutną przeszłość, a palone w niewyobrażalnych ilościach papierosy podejrzanie pachną marihuaną. Ponadto nie kontroluje swoich podróży w czasie i przestrzeni, po prostu nagle budzi się gdzieś indziej. Dodatkowo coś zmusza go do opisywania historii wszystkich poznanych ćpunów. Opowiadanie jest zlepkiem mininarracji, dla których spoiwem jest postać Kruka. „Święty od ćpunów” jest niezwykle błyskotliwy, świetny pod względem stylistycznym, narracja jest prowadzona po mistrzowsku. Kotliński daje portret wyrzutków, outsiderów zbyt przerażonych realnym światem, aby móc w nim żyć.

Druga część tryptyku prozatorskiego, „A. i E.”, to z kolei historia dwójki młodych ludzi, Adama i Ewy. Oboje pochodzą z dysfunkcyjnych rodzin o zupełnie odmiennym statusie materialnym. Oboje też uciekają ze swoich domów i lądują na olbrzymim warszawskim wysypisku śmieci. Sami, wyrzuceni poza nawias społeczeństwa, postanawiają stworzyć sobie dom na gigantycznym śmietnisku i żyć przetwarzając i utylizując to, co inni wyrzucili. Ich wspólne życie wśród odpadków jest istną idyllą, czas płynie spokojnie, codziennie oddają się segregacji śmieci i usprawnianiu swojego domku z recyklingu. Stworzyli uporządkowaną oazę na uboczu cywilizacji. Rajską egzystencję Adama i Ewy przerywają odnalezione przez nich na wysypisku kartki, na których ktoś opisuje ich życie, powtarzając co do słowa wcześniejsze partie tekstu należące do narratora. Znalezione zapiski rodzą niepokój, przypominają o świecie na zewnątrz, nie pozwalają się odciąć całkowicie od rzeczywistości.

 

Ostatnie opowiadanie, „Igła”, zawiera futurystyczną wizję Olsztyna, który staje się kosmopolityczną, multikulturową metropolią. Bohaterami są Józek, właściciel antykwariatu, i Andrzej, informatyk, bohaterowie żyjący od weekendu do weekendu, kiedy mogą zapomnieć o swoim monotonnym i nudnym życiu i rzucić się w wir nocnego życia, popijając wódkę z prozakiem. Odwiedzanie kolejnych klubów daje im namiastkę wolności. Cały tydzień czekają na chwile, w których będą mogli się odurzyć i zapomnieć. Dodatkowo Józka niepokoi dziwny sen z kolejnym Gaimanowskim z ducha motywem – pod Olsztynem istnieje drugie, równoległe miasto, do którego klucze ma Julian Iljewski, znany i ceniony olsztyński pisarz. Józek postanawia, po licznych konsultacjach, odwiedzić pisarza i zapytać o swój dziwny sen – sen i spotkanie z Iljewskim stają się celem życia Józka, tym CZYMŚ, na co czekał, a czego nie dawały weekendowe szaleństwa. Wszystkie nadzieje bohatera zostają spełnione – Julian Iljewski oczekiwał Józka, przekazuje mu klucze do miasta i oddaje władzę nad podziemnym Olsztynem.

 

To, co łączy trzy opowiadania w tryptyk, to bohaterowie – wyrzuceni na margines, z własnej woli lub przypadkiem żyjący poza społeczeństwem. W całości dominuje niepokój, spotęgowany umieszczeniem akcji na granicy snu i jawy, realnego i fantastycznego. Pojawiają się postaci graniczne – Kruk, Julian Iljewski, tajemniczy pisarz, który powtarza słowa narratora o Adamie i Ewie, a także pograniczne miejsca, podziemny Olsztyn, miejsca pobytu Kruka, chatka na wysypisku z „A. i E”. W prozie Kotlińskiego wyraźnie widać wątki Gaimanowskie, gdzie rzeczywistość składa się z kilku wzajemnie przenikających się wymiarów. To, co wydaje się rzeczywistością, płynnie przechodzi w równoległy świat, rządzący się nieco innymi prawami, choć wcale nie mniej realny i namacalny od pierwszego. Jeśli szukać w „Świętym od ćpunów” innych inspiracji literackich, warto zwrócić uwagę na społeczne uwrażliwienie opisywane przy pomocy elementów fantastycznych i onirycznych, charakterystycznych dla prozy innego olsztyńskiego pisarza – Mariusza Sieniewicza.

 

Całość tworzy niezwykle udany tryptyk. Michał Kotliński jest niewątpliwie sprawny warsztatowo, jego styl skrzy się dowcipem. Opowiadania są niesamowicie nasycone, wiele wątków i pomysłów zostaje skondensowanych w tej niewielkiej prozie. Choć pisanie o narkomanach i ludziach pozostających na marginesie społeczeństwa nie jest niczym nowym, ani też Kotliński nie mówi nic nowego, interesujące jest to, jak mówi. Skondensowanie dotyczy nie tylko prowadzenia narracji, ale także stylu. Każde zdanie jest dopracowane, żadne nie jest zbędne lub dodane „ku ozdobie”. Jeśli posłużyć się metaforą tekstu-tkaniny, to autor niezwykle ciasno splata wątki, stylistyczne zabiegi i cytaty na bardzo niewielkiej tekstowej przestrzeni.

 

„Święty od ćpunów” nie jest być może propozycją nowatorską, przełomową czy odkrywczą, jednakże jest zbiorem przemyślanym, dopracowanym i precyzyjnie skonstruowanym, niezwykle interesującym, pełnym niepokoju i autentyzmu „zrobionego” przy pomocy fantastyki. Pozostaje czekać na kolejne powieści tego autora, ponieważ tryptyk prozatorski Michała Kotlińskiego jest książką ze wszech miar udaną.
Michał Kotliński: „Święty od ćpunów”. Wydawnictwo JanKa. Pruszków 2013.