Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (224) / 2013

Zuzanna Sokołowska,

WRÓŻENIE Z OBRAZÓW

A A A
Myślenie o tym, co zdarzy się jutro, ma w sobie coś z wróżenia albo jasnowidzenia. Leżąc wygodnie w łóżku i snując swobodne wizje przyszłości, przeważnie analizuje się każdy szczegół, każdy odcień nastroju, przewidując możliwe wersje wydarzeń. Niekoniecznie mają one idealne odzwierciedlenie w realnie dziejących się okolicznościach. Pojawia się wtedy rozczarowanie albo radość, że było lepiej, niż pierwotnie przewidywano. Istnieje także jeszcze inna możliwość – zapominanie o wcześniejszych wyobrażeniach i  poddawanie się chwili „tu i teraz”. Anna Knop w swoich malarskich realizacjach postanawia utrwalić swoje wątpliwości i rojenia, nie pozwalając im umknąć. W jakim celu? Chce sprawdzić, czy mogą zaistnieć w rzeczywistości. Jej wystawa, „Tomorrow Never Comes”, którą można było oglądać do niedawna w katowickim Rondzie Sztuki, stanowi swobodny zapis oczekiwań artystki związanych z jutrem, a także doświadczeń, które zdarzyły się naprawdę. Wystawa stanowiła pewnego rodzaju eksperyment – Knop przez dwa lata malowała zarówno swoją przyszłość, jak i teraźniejszość. Stąd też na ekspozycji wątki mieszają się i zarazem konfrontują, tworząc coś na kształt metabolizmu świadomości, zamkniętego w niezwykle realistycznych płótnach.

W jej realizacjach łatwo można odnaleźć podskórny niepokój i obawy o dalsze losy. Jednak prace stanowią swobodną, bardzo przyjemną wizualnie narrację, utkaną z pozornie nieistotnych czynności – ze spania, spotkań ze znajomymi czy obecności na wernisażu. Artystka maluje także swój przyszły egzamin dyplomowy. Pokazuje widzowi swoje osobiste projekcje, jak i jej realne odzwierciedlenia. Z pozoru niewiele się od siebie różnią. Zachowują się jak samospełniające się przepowiednie. Według Philipa Zimbardo, zjawisko to oznacza, że oczekiwania dotyczące jakiegoś zdarzenia czy osoby mogą zmieniać ludzkie zachowanie w taki sposób, że dana jednostka uzyskuje to, czego pierwotnie oczekiwała. Knop tym samym bierze w malarski nawias swoje wyobrażenia, przekonania, schematy i nawyki, pokazując, jak mogą wpływać na ocenę otaczającej rzeczywistości oraz na postępowanie. Czy rzeczywiście sprawdziły się wszystkie przewidywania artystki? Wygląda na to, że tak, bo intuicyjnie przeczuwała, że kiedyś one nastąpią. Zatem jaki był główny cel jej artystycznego eksperymentu? Okazuje się, że Knop starała się także uchwycić moment zawieszenia, stan przejściowy pomiędzy wyobrażeniami a realną rzeczywistością – jednym słowem czas poprzedzający nadchodzącą nieubłagalnie przyszłość. Jest on pełen niespodziewanych wydarzeń, których istnienia nie można się nawet domyślać – znajdują się one poza sferą jakichkolwiek wyobrażeń. Pojawiają się szybko, gwałtownie, jak nagły rozbłysk słońca na pochmurnym niebie. Stąd też nieprzypadkowy tytuł ekspozycji, w której ukryta jest prosta konstatacja – przyszłość nie nigdy nie przychodzi – zawsze jest teraźniejszość. Jedyne, co się zdarza, to nieprzewidywalne, a tego nie jest w stanie zasugerować ani wróżenie z doskonałych obrazów Anny Knop, ani z fusów, spoglądających z dna codziennie wypijanej kawy, która nigdy nie smakuje tak samo.
„Anna Knop. Tomorrow Never Comes”. 14.03.2013 – 02.04.2013. Rondo Sztuki. Katowice.