Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (224) / 2013

Kamila Czaja,

CZĘŚĆ ZAMIAST CAŁOŚCI

A A A
„Zniewolony” odbiór

Zebranie w jednym tomie kilkunastu wywiadów wymaga od autora szukania ujednolicającej formuły, która uzasadniałaby takie zestawienie. W wypadku książki „Wolne”, czyli rozmów przeprowadzonych przez Remigiusza Grzelę, było to o tyle bardziej potrzebne, że wywiady powstawały niekoniecznie z myślą o publikacji. Dziennikarz przyznaje: „Przez lata nagrywałem bohaterki tej książki, nie wiedząc często, czy te rozmowy gdzieś opublikuję. Po prostu interesowały mnie ich biografie. Albo życiowy przełom” (s. 5). I chociaż większość wywiadów jednak się wcześniej ukazała, to trafiły one do bardzo różnych czasopism („Bluszcz”, „Gazeta Wyborcza – Wysokie Obcasy”, „Literatura”, „Zwierciadło”).

Grzela postawił na formułę „wolnościową”. Uzasadnienie można znaleźć w wydawniczej zachęcie na okładce: „»Wolne« to dwanaście rozmów z kobietami, które wybrały podróż do wolności. Ich wolność jest darem, ale i bywa gorzką koniecznością. To opowieść o kobietach, których siła wydaje się niewyczerpana i u których determinacja jest właściwie grupą krwi” oraz w (także umieszczonej na obwolucie) wypowiedzi Mariusza Szczygła o Remigiuszu Grzeli: „Jego rozmówczynie to kobiety wolne. Nie w sensie matrymonialnym, ale na pewnym etapie życia są już wolne od lęku przed krytyką, wolne od ciśnienia wzorców, wolne od oczekiwań otoczenia [...] Nie byłoby ich szczerości bez wolności”. Sam autor we wstępie także powołuje się na tę scalającą tytułową formułę: „Dla mnie to bohaterki. Kobiety, które chciałem poznać; które wygrały swoje życie. [...] To książka o wolności i o ucieczce od niej” (s. 5, 7).



Sztuka życia, życie sztuką

O ile rozmówczyniami Grzeli faktycznie są kobiety silne, imponujące swoim życiem i/lub sztuką, to narzucona tytułem interpretacja nie powinna ukierunkować lektury jedynie w stronę zwycięskiej walki z przeciwnościami losu – wtedy bowiem czytelnik łatwo może stracić z oczu inne walory zamieszczonych w tomie wywiadów.

Ideologiczna propozycja czytania tych rozmów jako historii kobiet, które wygrały, zdają się na siłę ujednolicać bohaterki. Tymczasem wywiady Grzeli zyskują właśnie na odrębności rozmówczyń, na niemożliwości sprowadzenia ich do wspólnego mianownika. Każda jest wyjątkowa i obdarzenie ich tym samym, jednym zaledwie określeniem „wolne” nie oddaje im sprawiedliwości. Autor ma rację, zachwycając się osiągnięciami swoich bohaterek. Opanowały one, chociaż każda inaczej, na własny użytek, sztukę życia – czasem życia wbrew pewnym doświadczeniom, czasem życia dla kogoś lub po coś. A czasami po prostu życia bez zbędnego roztkliwiania się nad sobą, co już stanowi pewien sukces. Zgodnie z linią interpretacyjną Grzeli można by więc przyjąć, że głównym tematem wywiadów jest właśnie sztuka życia (chyba niepotrzebnie sprowadzona w tytule książki do samej wolności).

Faktycznie, już choćby koleje losów samej Henryki Krzywonos wystarczyłyby na niejeden scenariusz, a opowieści Krystyny Chiger (autorki książki „Dziewczynka w zielonym sweterku”, pierwowzoru scenariusza do „W ciemności” Agnieszki Holland”), Aliny Świdowskiej (aktorki, która w teatrze gra własną matkę, Adinę Blady-Szwajger, lekarkę z warszawskiego getta) czy Teresy Nawrot (aktorki legendarnego Teatru Laboratorium) bardzo angażują emocjonalnie. Nie ma sensu streszczanie tych życiorysów, trzeba przeczytać, żeby uwierzyć. „Wolne” z książki Grzeli mają jednak do opowiedzenia więcej niż tylko (niż aż!) szczegóły ze swoich bogatych biografii. To duża zasługa dziennikarza, który daje rozmówczyniom swobodę wypowiedzi – równocześnie jednak przez ukierunkowujący tytuł oraz odautorskie komentarze zawarte we wstępie łatwo te inne wątki zignorować. Autor sprawia wrażenie, jakby chciał zapytać o wszystko, przez co rozpiętość tematyczna wywiadów jest ogromna i przy odrobinie uwagi każdy czytelnik znajdzie tam coś dla siebie.

Oprócz „sztuki życia” ważnym tematem, który – choć nieoczywisty – przewija się przez właściwie cały tom, mogłoby być „życie sztuką”. Ta problematyka przybiera w rozmowach Grzeli wiele postaci. Pozornie sztuka w „Wolnych” przegrywa z życiem. Pytaniom o kolejne filmy czy wiersze trudno wszak „przebić” opowieści o ratowaniu Żydów w czasie okupacji czy wspomnienia o śmierci bliskich. Jednak obraz twórczości jest w „Wolnych” o wiele bardziej złożony. Na jednym biegunie znajdują się wypowiedzi o sztuce niszczącej. Aktorka Teresa Nawrot mówi o tym, jak ludzie wypalali się w teatralnej grupie Grotowskiego. Stwierdza też bezlitośnie: „Artysta, żeby grać, móc wykonywać swój zawód, pogodzi się z każdą polityką. Jest egocentrykiem, samolubem i egoistą. W każdej sytuacji znajdzie dla siebie miejsce i będzie umiał z tego skorzystać” (s. 136). Alina Świdowska traktuje granie w sztuce opartej na wspomnieniach matki jako kolejne wycieńczające zadanie, które matka na nią nałożyła. Aktorka wspomina, że na wczasach bała się, że ktoś zapyta ją o zawód, do którego nie lubiła się przyznawać. Gdy w końcu powiedziała, że pracuje w teatrze, usłyszała: „A, w teatrze, ale co, sprzedaje pani bilety czy sprząta?”. Puentuje: „Zdecydowałam się na sprzątanie” (s. 74). Jednak istnieje w tomie Grzeli drugi koniec kontinuum: sztuka ratująca. Henryka Krzywonos wspomina o książkach, które ją ukształtowały i pokazały, że inni mają jeszcze gorzej. Magdalena Łazarkiewicz mówi o swoim filmie „Maraton tańca”: „Był dla mnie bramą, przez którą przeszłam po śmierci Piotra. Był przejściem przez bardzo ważne doświadczenie wewnętrzne, pomógł mi się odnaleźć na nowo” (s. 232), a Zofia Posłysz wyznaje, że obozowa rzeczywistość już jej się nie śni: „Pisanie mnie z tego wyzwoliło. Obóz stawał się tematem literackim” (s. 82). Hanna Krall z kolei mówi o sztuce reportażu, tak przecież bliskiej życiu: „Uczucia aż kpią, ale forma jest po to, by nad nimi panować. Miłość bez formy czy smutek bez formy są żałosne, wstydliwe…” (s. 163).

Jeden z najciekawszych wywiadów w tomie to rozmowa z Julią Hartwig. Poetka ukazuje symbiozę sztuki i życia – rozmowa o jednym zawsze jest równocześnie rozmową o drugim. Pisanie to dla Hartwig sedno egzystencji: „W ogóle traktuję pracę jako sposób na życie. I nie dlatego, że w tej chwili jestem samotna. Zawsze tak było” (s. 16). Ze słowem pisanym (i czytanym) wiąże się też odpowiedź na pytanie: „A jak żyć?”: „Pracować, myśleć, czytać” (s. 18). Hartwig mówiąc, mówi poezją i o poezji, na przykład w świetnym fragmencie:

„– Czym jest pełnia wiersza, a czym jest pełnia życia? – A to mi pan zadał pytanie. – »Pełnia wiersza« to pani określenie. – Pełnię osiąga taki wiersz, który się spełnił. Nic mu dodać, nic ująć. – A pełnia życia? – Pełnia życia to jest dodać, ale z umiarem” (s. 41).



Sztuka rozmowy o nierozmawianiu

Grzela nie miał łatwego zadania. Poza sztuką życia i życiem sztuką wiele bohaterek jego wywiadów łączy bowiem… niechęć do mówienia o sobie i do wywiadów jako takich. Julia Hartwig stwierdza na przykład: „– Nie można mówić o sobie za dużo. – Dlaczego? – Bo nie ma specjalnego powodu” (s. 14) oraz: „Co tu można więcej powiedzieć? No, można. Ale czy trzeba?” (s. 15). Teresa Torańska zapytana, jakiego pytania by nie zadała, odpowiada: „Uważam, że każde pytanie można zadać. Tylko po co?” (s. 98). Hanna Krall zauważa: „Żeby dowiedzieć się czegoś o świecie, trzeba rozmawiać. Nie podoba mi się sposób prowadzenia rozmowy poprzez pytania takie jak w wywiadzie. Jeżeli pytam, to po to, byśmy razem zastanowili się nad odpowiedzią. Albo byśmy razem uznali, że odpowiedzi nie znamy, że pytanie jest dla nas za trudne” (s. 159). Agnieszka Holland w kontekście pytań o film „W ciemności” wyraża się jeszcze ostrzej: „Jestem niechętna wywiadom, bo zawsze wychodzi z nich sentymentalna, moralistyczna historyjka o zwycięstwie dobra nad złem. Gówno zwycięstwo! Nie ma żadnego zwycięstwa” (s. 222).

Autor „Wolnych” radzi sobie jednak z niechętnymi do osobistych wyznań rozmówczyniami. Kiedy faktycznie nie chcą o czymś rozmawiać, nie naciska za ostro, chociaż ma wtedy świadomość porażki („Kiedy wróciłem do Hanny Krall na kolejną rozmowę po blisko piętnastu latach, miałem poczucie, że już nie umiem nakłonić jej do zwierzeń. Jakby mój dziennikarski warsztat, zawodowe doświadczenie w jednej chwili wyparowały”, s. 5). Z reguły Grzela wykazuje się subtelnością, potrafi usunąć się w cień i daje swoim bohaterkom swobodę wybierania tematów. Widać, że rozmówczynie naprawdę go fascynują, że sam chciałby wiedzieć o nich jak najwięcej. Potrafi dopasować się do każdej bohaterki – jest zupełnie inny w wywiadzie z Wandą Wiłkomirską czy Henryką Krzywonos, a inny w rozmowie z peszącą go nieco Julią Hartwig. Na początku lektury styl prowadzenia wywiadu przez Grzelę może się wydawać chaotyczny – autor skacze po tematach, nie siląc się na „szwy” między nimi, a wiele pytań do Hartwig formułuje według banalnego schematu „cytat z wiersza + prośba o wyjaśnienie”. Jednak efekty pozwalają wybaczyć te małoistotne niezgrabności. Rozmówczynie opowiadają dużo i ciekawie, najwyraźniej mają do Grzeli zaufanie. Nieczęsto czyta się też taką refleksję Julii Hartwig: „Pomyślałam, że to niegłupie być kloszardem” (s. 24).



>Bez kolektywu

W książce Grzeli (trzeba przyznać, że bardzo ładnie wydanej) poszczególne rozmowy fascynują chyba bardziej niż potraktowane jako, dość arbitralnie skomponowana, całość. Wiele rozmów można by jeszcze pociągnąć, sporo wątków rozwinąć, czytelnik zostaje bowiem z przekonaniem, że chciałby dowiedzieć się o tych kobietach więcej. „Wolne” czyta się szybko, z silnymi emocjami i licznymi refleksjami. Oczywiście, poziom zachwytu bywa różny. Zapisy niektórych spotkań zdecydowanie się wyróżniają (Hartwig, Krzywonos, Torańska, Nawrot), inne sprawiają wrażenie poprowadzonych wytartymi koleinami na temat Zagłady (Posmysz, Chiger) lub ujętych nieco za płytko (Holland, Łazarkiewicz). Częściej jednak trudno oderwać się od opowiedzianych historii – i nietrudno znaleźć w nich cytaty do zakreślania i zapamiętania na przyszłość.

Ale by lektura była pełniejsza, lepiej już na wstępie odrzucić sugerowaną tytułem interpretację zawartych w książce życiorysów wyłącznie przez pryzmat problemu wolności i ucieczki od niej. Chociaż bowiem między niektórymi wywiadami istnieje pewne napięcie, wynikające ze wspólnoty tematów (dzieciństwo, wojna, sztuka), z rodzinnych powiązań (Irena Rybczyńska-Holland, Agnieszka Holland, Magdalena Łazarkiewicz) lub ze skontrastowanych stylów wypowiedzi (na przykład między Julią Hartwig i Henryką Krzywonos), to jednak każda rozmowa jest osobna. A już na pewno osobna jest każda z bohaterek – mądra, doświadczona, niepowtarzalna.
Remigiusz Grzela: „Wolne”. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2012 [seria: „Seria z różą”].