Wydanie bieżące

1 maja 9 (225) / 2013

Przemysław Pieniążek,

ORZEŁ CZY... PARÓWKA?

A A A
„Orient-Men” Tadeusza Baranowskiego oraz Minkiewiczowski „Wilq”, obrońca mrocznego miasta Opola, to klasyka rodzimych opowieści o super- i antybohaterach na miarę naszych możliwości – i bynajmniej nie jest to określenie pejoratywne. Polscy herosi dają bowiem swoim przeciwnikom łupnia nie gorzej od ich zachodnich odpowiedników. Kto nie wierzy, niech stanie oko w oko z Białym Orłem lub Człowiekiem Parówką!

Aleks Poniatowski nie miał zbyt wielu powodów do zmartwień jako młody, przystojny i bogaty prezes największej w Polsce korporacji TechCorp, mający u swego boku piękną żonę, Alicję. Jako trzydziestolatek zdobył w zasadzie wszystko, na czym mogłoby mu zależeć. Nic jednak nie trwa wiecznie – bohater w tajemniczych okolicznościach wypada przez okno biurowca. Zamiast do kostnicy, mocno pogruchotany biznesmen w stanie śpiączki trafia do szpitala. Gdy po trzech latach odzyskuje świadomość (lecz nie pamięć o feralnym dniu), sparaliżowany Poniatowski staje przed szansą na nowe życie, w czym tkwi główna zasługa ojca bohatera, Karola, naukowca opracowującego formułę eksperymentalnej surowicy. Substancja przywraca Aleksowi pełną sprawność, zwiększając równocześnie jego wytrzymałość, nie mówiąc już o fizycznej tężyźnie. Wykorzystując najnowocześniejszą technologię, bohater odradza się jako zamaskowany heros o ksywie Biały Orzeł, który razem z genialnym wynalazcą Hudinim rozpoczyna prywatne śledztwo w sprawie własnej przeszłości, biorąc pod swe skrzydła (metaforycznie rzecz ujmując) kwestię bezpieczeństwa mieszkańców Warszawy.

Stworzone przez braterski duet Macieja i Adama Kmiołków perypetie latającego stróża prawa i sprawiedliwości to niewątpliwie ważny głos w sprawie rodzimych opowieści o superbohaterach, w dodatku – w odróżnieniu od przygód Orient-Mena czy Wilqa – unikający satyrycznej konwencji. Nie oznacza to jednak, że w „Białym Orle” brakuje dowcipnych, a kiedy trzeba i twardych one-linerów, świetnie korespondujących z (przeważnie) pierwszoosobowym trybem narracji. Zebrane w integralnym tomie „Pierwszy lot” trzy początkowe epizody prowadzące do czwartej historii, stanowiącej osnowę zeszytu „Wielka draka w stolicy”, dowodzą, że Maciej Kmiołek jest zmyślnym scenarzystą, sprawnie operującym narracyjnymi wzorcami oraz fabularnymi motywami charakterystycznymi dla (nie tylko) marvelowskiego kanonu. Co jednak ważne, pomimo zachodniego rozmachu autor zachowuje stricte polską perspektywę, wprowadzając do opowieści wiele akcentów z rodzimego podwórka.

Obok opowieści o tworzonej za pieniądze podatników armii uniwersalnych żołnierzy kontrolowanych przez prywatną korporację czy toczonym od początku istnienia wszechświata egzystencjalnym pojedynku między istotami nazywającymi się Pan Pyta i Pan Odpowiedź, w komiksowej serii braci Kmiołków powraca znany skądinąd temat trapiących Polskę cyklicznych powodzi – tym razem przynoszących atak upiornych zalewiaków oraz mackowatego monstrum. Swoistą wariacją na temat Złego rodem z powieści Leopolda Tyrmanda jest uzbrojony w łom Obywatel, który w odróżnieniu od Białego Orła (unikalnej krzyżówki Batmana i Iron Mana) rozprawia się z elementem przestępczym w o wiele bardziej bezkompromisowy sposób. Rodzimy koloryt ucieleśnia ponadto seksowna warszawska Syrena, jak również wyklęty Rycerz Polski, odwieczny tułacz aktywizujący się w chwili, gdy Ojczyźnie zagraża niebezpieczeństwo.

Atutem wydawnictwa jest jego solidna oprawa wizualna. Kreska Adama Kmiołka pod wieloma względami budzi jednoznaczne skojarzenia ze stylem prac amerykańskiego grafika Jima Lee („X-Men”, „Wild C.A.T.S.”), co jest szczególnie widoczne na przykładzie postaci kobiecych: intrygujących femmes fatales Czarnej Śmierci oraz Alicji Poniatowskiej, jak również przebojowej dziennikarki Mai Pokuszalskiej. „Biały Orzeł” to propozycja w pierwszej kolejności skierowana do tych miłośników graficznych opowieści, którym nieobca jest narracyjno-wizualna kodowość zagranicznych historii o herosach w trykotach rodem z uniwersum Marvel lub DC Comics.

Odmienne, mocno surrealistyczne oblicze polskiego bohatera przynosi cykl „Człowiek Paroovka” autorstwa Marka Lachowicza i Tomasza Kuczmy. Po zwariowanym wstępie z udziałem czopka Piotrka – zapowiadającego opowieść, w której niesamowitość, napięcie, łzy, pot i reakcje chemiczne są na porządku dziennym – czytelnik nie ma już złudzeń, że uda mu się zachować powagę w trakcie lektury „Gorących głów”. Słusznie zresztą, bo scenariusz Lachowicza to przezabawne spojrzenie na rodzimą popkulturę. Perypetie tytułowego, wyjątkowo „apetycznego” bohatera – zmagającego się z działaczami LPR (Ligi Pogromców Robotów), Człowiekiem Żelazkiem oraz z wrabiającym protagonistę w akt wandalizmu magistrem Szczutem, chemikiem z Dwujęzycznego Liceum im. Marynarki Dwurzędowej (Blingual Double Row Navy High School), mającym chrapkę na posadę dyrektora placówki – stanowią świetny pretekst do niebanalnych refleksji na temat konsumpcjonistycznego społeczeństwa, karmionego medialno-reklamową papką.

Dygresyjny charakter opowieści płynnie łączy się z autotematycznymi wątkami fabuły, w której prym wiedzie karykaturalny styl Marka Lachowicza (przemycającego na marginesie historii mnóstwo wizualnych smaczków), z pobudzającą prace ślinianek kolorystyką zaproponowaną przez Tomasza Kuczmę, budzącą skojarzenia z estetyką kreskówek rodem ze stacji Cartoon Network (vide: „Laboratorium Dextera” czy „Johnny Bravo”). Co więcej, jako jeden z nielicznych komiksów „Gorące głowy” pokazują, czym TAK NAPRAWDĘ jest trzeci wymiar. Choć na emocjonujący crossover „Biały Orzeł Versus Człowiek Paroovka” raczej nie mamy co liczyć, warto uważnie śledzić indywidualne przygody każdego z wyżej wymienionych bohaterów.
Maciej Kmiołek, Adam Kmiołek: „Pierwszy lot” oraz „Wielka draka w stolicy”. Wydawnictwo Wizuale, Warszawa 2012-2013 [seria: „Polski Superbohater Biały Orzeł”].
Marek Lachowicz, Tomasz Kuczma: „Człowiek Paroovka. Gorące głowy”. Wydawnictwo Kultura Gniewu, Warszawa 2012.