Wydanie bieżące

1 maja 9 (225) / 2013

Natalia Kaniak,

ŚWIETLISTE STRUGI PUSTEK

A A A
Mimo że od kilku tygodni serwisy informacyjne rozpętują medialną burzę wokół aktualnej sytuacji w Korei Północnej, każdy z nas sam może się dowiedzieć, jak „od środka” wygląda północnokoreańska codzienność. Kilka lat temu Guy Delisle przyjrzał się jej z wnikliwością godną wybitnego szpiega, za jakiego mógł zostać uznany. To właśnie dzięki niemu poznajemy kulisy reżimu ukazanego z punktu widzenia skromnego animatora. „Pjongjang” przykuwa uwagę już okładką spełniającą wszystkie wymogi wymienione przez felietonistkę Kelly Thompson w jej ostatnim artykule dla serwisu Comic Book Resourses. Obecność sześciu charakterystycznych cech (color, composition, content, creativity, choices oraz comedy / cuteness / characters) sprawia, że okładka albumu Delisle’a staje się osobnym dziełem. Mówiąc krótko: idealnie dobrana kolorystyka koresponduje z krzykliwym, wybijającym się z tła tytułem, a klasyczna, piramidalna kompozycja oddaje sugestywność treści. Wizerunek postaci głównego bohatera błyskawicznie budzi czytelniczą sympatię, jest prosty i łatwy do zapamiętania. Opowieść Guya Delisle’a intryguje nas od pierwszej strony, zaskakując spostrzeżeniami aż do samego końca komiksu… i kilku stron dalej (warto zajrzeć za skrzydełko wydania!).

Literatura faktu, jaką reprezentuje „Pjongjang”, ma w sobie to, na co nie stać wielu twórców dokumentu – bezpretensjonalnemu poczuciu humoru towarzyszy zaangażowanie, które udziela się również czytelnikowi. Pod płaszczykiem ironii Delisle, świadomie bądź nie, opowiada o samotności skrywanej przez niego i towarzyszących mu Koreańczyków. Opisy zwiedzanego przez autora państwa składają się na szereg monstrualnych i pustych przestrzeni skadrowanych w sposób jednoznacznie sugerujący wątpliwe miejsce jednostki w totalitarnym ustroju. W trakcie trzymiesięcznej delegacji do stolicy Korei Północnej Guy Delisle zostaje skierowany do jedynego w kraju studia animacji. Jego przerażająca i zabawna jednocześnie opowieść rozpoczyna się już na lotnisku. Zakaz wwożenia na teren mocarstwa odbiorników radiowych, słuchania muzyki jazzowej oraz jakichkolwiek „materiałów wywrotowych” budzi skojarzenia z prozą George’a Orwella. Jak się po chwili okazuje, bohater (którego poczucie humoru nie opuszcza ani na krok) przybywa do Pjongjang zaopatrzony właśnie w „Rok 1984” i kilka składanek Aphex Twina. Od tego momentu poziom absurdu równomiernie wzrasta, niejednokrotnie przywodząc na myśl to filmy Barei, to „Życie na podsłuchu” (2006) Floriana Henckela von Donnersmarcka.

Rezygnując z tonu nachalnej dydaktyki, autor wypowiada się na temat terroru za pomocą krótkich, opisujących codzienność rebusów. Dzięki nim dowiadujemy się, że spośród kilku podobnie wyglądających mężczyzn szpiegiem z pewnością jest ten z niedoczyszczonym znaczkiem Kim Dzong Ila lub osoba nosząca fryzurę „niezatwierdzoną” przez państwowych urzędników. Guy, któremu na każdym kroku towarzyszy osobisty tłumacz i przewodnik, odwiedza wszystkie zakątki Pjongjangu uwzględnione w turystycznych przewodnikach. Obecność Kim Dzong Ila i jego syna wyczuwalna jest na każdym kroku: ulice ozdobione są ich podobiznami, towarzyszącymi obywatelom także w domowym zaciszu. A kiedy już bohater trafia poza granice miasta, okazuje się, że imię Kim Ir Sena pozostanie wyryte nie tylko w sercach Koreańczyków, ale również w kilkudziesięciometrowej górze, co na zawsze zniszczy naturalny krajobraz. Długie snopy światła przecinające puste ulice miasta, wieżowce oświetlone tylko na jednym piętrze, zaniedbane wnętrzna hotelowych restauracji, do których uczęszcza garstka eskortowanych przez „opiekunów” gości – a wszystko to w rytm wojskowego marszu, bezustannie sączącego się z pobliskich głośników. Jedyna rozrywka, na jaką zezwala się gościom (poza wielogodzinnym zwiedzaniem placów budowy i muzeów z wypreparowanymi przez władze eksponatami), to organizowana codziennie w tym samym miejscu impreza dla wszystkich cudzoziemców zamieszkujących Pjongjang. Komiks Guya Delisle’a wpisuje się w specyfikę dokumentalizmu reprezentowanego przez „Walc z Baszirem” (2008) Ariego Folmana czy „Drogę na druga stronę” (2011) Ancy Damiana. Osobisty, prawdziwy i niewiarygodny – jednak wcale nie dlatego, że został narysowany…
Guy Delisle: „Pjongjang” („Pyongyang”). Tłum. Katarzyna Szajewska. Wydawnictwo Kultura Gniewu. Warszawa 2013.