Wydanie bieżące

1 maja 9 (225) / 2013

Urszula Pawlicka,

PATRZEĆ JAK GOŁĄB W GNAT

A A A
Jak wyglądałby układ społeczny, gdyby to sroka (ta) zjadałaby martwego gołębia (tego)? Jak przedstawiałaby się rzeczywistość, gdyby to świnia była typem mędrca? Ilona Witkowska w debiutanckim tomiku rozbija panujący porządek społeczny za pomocą języka, który jest narzędziem tworzenia danego układu. Zmienić rzeczywistość można wyłącznie poprzez zdekonstruowanie języka, stąd poetka niszczy utarte wyrażenia będące śladem skostniałego systemu. Witkowska prezentuje świat, w którym to „patrzy się jak gołąb w gnat” – zmodyfikowanie związku frazeologicznego jest znakiem wprowadzenia nowej organizacji, także dotyczącej relacji płci. Poetka zgodnie z filozofią Richarda Rorty’ego stwierdza, że prawdę się nie odkrywa, lecz tworzy poprzez język – skonstruowanie zatem nowego słownika byłoby jednoznaczne z powołaniem nowego porządku.

Autorka, mając świadomość, że jej język jest jednym z wielu możliwych, wprowadza system ustanowiony przez życie, czyli naturę: „w tej mitologii życie jest porządkiem”. U Witkowskiej obraz rzeczywistości, w tym układ społeczny, wyznaczany jest przez przyrodę, która jako byt pierwotny wprowadziła własną organizację, zniszczoną następnie przez człowieka. Tomik przyjmuje kompozycję „od słowiczka do słowniczka” – wyznaczając tym samym proces zachodzących zmian: od natury – do kultury, od pierwotności – do cywilizacji, od porządku naturalnego – do społecznego. Niemal w każdym wierszu pojawia się nazwa zwierzęcia, ptaka czy owada – wyłącznie nazwa; odarta z nadanej semantyki, alegorii czy symboliki. Stąd pojawiają się takie obrazy jak: „gołąb patrzy jak w gnat”, „wróbel nie jest w garści”, a „słowik nie jest w klatce”. Rozbicie frazeologii jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, że język tworzy zniekształconą wizję rzeczywistości, której porządek z kolei sankcjonowany jest przez język. Wyjściem z pętli byłoby nieustanne modyfikowanie języka bądź – według Witkowskiej – „powrót do słowiczka”, do układu naturalnego, pozbawionego utartych pojęć, umocnionych znaczeń i narzuconej organizacji społecznej.

Odwołując się do ekokrytyki, wskazać można na wartości kulturowe postulowane przez autorkę, jak: solidarność, szacunek, równouprawnienie, aktywność, zaangażowanie w problemy rzeczywistości, zrównoważenie zasobów oraz harmonijny związek między człowiekiem a naturą. Stwierdzenie: „jesteśmy wspaniałą rzeczywistością” jest ironicznym podsumowaniem ułomności społeczeństwa cechującego się m.in. bezrefleksyjnością, banalnością, dyskryminacją, zlekceważeniem, („zasłaniam jedyne widzące oko / i zamieram w jałowym waruj”), egoistycznością i biernością („już nie udaję, że uczestniczę”). Skonstruowanie świata zgodnego z prawami ekologii możliwe jest zatem wyłącznie poprzez zmianę języka – podstawowych terminów deformujących rzeczywistość.    

Fundamentalne przekształcenie dokonuje się w obszarze pojęć: „prawda”, „obiektywny” oraz „subiektywny”. W utworze „słowniczek” Witkowska jasno weryfikuje przywołane kategorie: „obiektywny – zob. rozdz. «byt» / subiektywny – zob. rozdz. «prawda»”. Nawiązując do poglądów Rorty’ego, autorka wyraźnie oznajmia, że nie ma prawdy obiektywnej – zawsze ma ona charakter subiektywny, gdyż tworzona jest przez język.  Prawda konstruowana jest w wyniku społecznych praktyk – jest efektem ustanawiania systemu językowego, aksjologicznego, który z kolei kształtuje obraz rzeczywistości.

Subiektywne oznacza zatem antropocentryczne, obiektywne – biocentryczne. Prawda subiektywna (językowa) zostaje zastąpiona tu bytem obiektywnym (pierwotnym) – świat zwierzęcy przedstawia się jako źródło pierwotnych praw życia, zniszczonych w ramach postępu cywilizacyjnego. Witkowska odrzuca zatem semantykę zwierzęcą, stworzoną przez człowieka, by wskazać na sam ich byt – na ich istnienie samo w sobie. Świat przyrody jest zatem światem utopijnym, ale co ciekawe również scharakteryzowanym w ten sposób przez człowieka. Topos Arkadii i inne motywy idylliczne zostały przecież wykreowane przez ludzi w wyniku tęsknoty za światem pierwotnym – nie może zatem być źródłem prawdy, bo także istnieje wyłącznie w języku.

Autorka dowodzi, że prawdziwy świat jest tam, gdzie język, ale to zawsze będzie rzeczywistość subiektywna. Zatem modyfikacja musi dokonać się w wymiarze jednostkowym – zmiana własnego punktu widzenia, przehierarchizowanie własnych wartości, przeformułowanie pojęć dokonuje się przez każdego w sposób indywidualny.

Witkowska wykorzystuje utartą semantykę zwierzęcą, by wskazać na to, w jaki sposób kształtuje ona rzeczywistość – poetka szczególnie wykorzystuje paralelę między hierarchią zwierząt a hierarchią społeczną. „[P]ies śni sen o wielkości. w śnie tym jest koniem” – w potocznej frazeologii pies ma być wierny i służyć panu, podczas gdy konia się głaszcze, ujeżdża i dba o jego kopyta. Sytuacja, kiedy pies chciałby być koniem jest jednoznacznym znakiem nierówności między istotami, wprowadzonym przez samego człowieka. Analogiczne stosunki zachodzą w społeczeństwie, w którym to kobiety „śnią sen o wielkości”. Marzą o tym, by „być koniem”, gdyż to system kulturowy usankcjonował wyższość mężczyzn i jednocześnie określił role i miejsce mężczyzn, i kobiet.

Wspomniany proces: od słowiczka do słowniczka wskazuje na transformacje, które zaszły w świecie przyrody, a mianowicie wyłonienie się ze świata przyrodniczego istot ludzkich, o czym świadczy fragment: „śmierć Kościeja jest na końcu szpilki, szpilka w jajku, jajko w kaczce, kaczka w zającu, zając w skrzyni, skrzynia – na czubku dębu”. Wykorzystane motywy zwierząt służą potwierdzeniu, że kiedyś byliśmy roślinami czy zwierzętami, bądź w myśl Haraway „nigdy nie byliśmy ludźmi”.  Jeden z kierunków posthumanizmu wiąże się z odkrywaniem w sobie pierwiastków nie-ludzkich, naturalnych, od zawsze w nas tkwiących, lecz wypartych na drodze cywilizacji. Stawanie-się-zwierzęciem, zgodnie z ideą Deleuze’a i Guattariego, oznaczałoby zatem wydobywanie z wewnątrz pierwiastków zwierzęcych – i w efekcie tworzenie nowego systemu opartego na prawach naturalnych. Witkowska wykorzystuje nazwy zwierząt, stanowiące analogię do płci czy elementów tkwiących w ludzkim ciele – określenie „trochę nienawidzę psa” nawiązuje do wcześniej wykreowanej paraleli między psem a kobietą. Opis targającego się „psa”, który „jest czujny”, „strzyże uszami”, „chodzi od ściany do ściany” zamiast wiernie czekać na pana, jest jednoznaczny z pragnieniem wyjścia kobiet z „mieszkania” – podobne słowa padają w innym wierszu: „podskakują w klatce, nieświadome braku”. Zawołanie „wracaj słowiczku” jest marzeniem o porządku niehierarchicznym, sieciowym, w którym nie funkcjonuje ani określenie „wierny jak pies”, ani tym bardziej „być jak pies w klatce”.  

W debiutanckim tomiku Witkowska wykazała swój własny styl, którego brakuje na scenie polskiej poezji. Autorka ciekawie pokazuje relacje zachodzące między językiem a obrazem rzeczywistości, to, w jaki sposób dokonuje się kształtowanie systemu społecznego oraz jak go zmienić, wykorzystując owe narzędzie językowe. Wyrażenie „piękna rzeczywistość” brzmi ironicznie, fałszywie – trudno ją tak nazwać, kiedy „słyszy się języki, które się nie rozumie”. Może zatem zamienić „piękną rzeczywistość” na określenie „splendida realta” – w cudownie brzmiące słowa łatwiej jest uwierzyć. Niestety, to byłby tylko kolejny chwyt językowy.
Ilona Witkowska: „Splendida realta”. WBPiCAK. Poznań 2012.