Wydanie bieżące

15 maja 10 (226) / 2013

Sara Nowicka,

ZWYCZAJNA POZAZWYCZAJNOŚĆ

A A A
NOWOŚCI WYDAWNICZE
Łukasz Maciejewski, znany i ceniony krytyk filmowy, przeprowadził z jednym z najbardziej enigmatycznych polskich aktorów teatralnych i filmowych – Jerzym Radziwiłowiczem – cykl rozmów, które pod koniec 2012 roku ukazały się nakładem wydawnictwa Wielka Litera pod dość trafną nazwą „Wszystko jest lekko dziwne”.

Czytelnik znający bogaty dorobek aktora, który współpracował m.in. z Andrzejem Wajdą, Jean-Luc Godardem, Jacques’em Rivettem czy Jerzym Jarockim, może spodziewać się feerii niesamowitych anegdot i wspomnień zapełniających prawie czterysta stron książki. Pod tym względem czeka go jednak rozczarowanie. Konkluzję płynącą z lektury tego wywiadu-rzeki można wyrazić krótkim dialogiem następującym po wysłuchaniu przez Maciejewskiego historii dotyczącej przedstawiania przez Radziwiłowicza i Jana Nowickiego „Nastazji Filipowny” w prywatnym domu Jarosława Iwaszkiewicza: „Maciejewski: Myślałem, że będą jakieś wspaniałe, poetyckie wspomnienia. Radziwiłowicz: Wspomnienia są, ale mało poetyckie” (s. 229-230). Brak owych „poetyckich wspomnień” (które mimo wszystko występują, jednak nie w wysokim nasileniu typowym dla tego typu publikacji) nie umniejsza rangi wywiadu. Wręcz przeciwnie: pozwala się zastanowić nad społeczną tendencją do mitologizowania postaci aktorów oraz innych artystów.

Zagadnieniu temu interlokutorzy poświęcają wiele uwagi, szczególnie w jednej z ostatnich rozmów, zawartej w części „Śmieszy, tumani, przestrasza”. Maciejewski stara się znaleźć odpowiedź na pytanie o to, jaką osobowość musi mieć aktor (nie wierząc przy tym w nieśmiałość Radziwiłowicza), czego ludzie od niego oczekują i jak tworzą jego mit. Dlaczego artyści, nawet w obecnej, zmediatyzowanej rzeczywistości, wciąż funkcjonują w sferze pozazwyczajnej, w obszarze magii i wyobrażonego? Tak samo jak twarz Grety Garbo w „Mitologiach” Rolanda Barthes’a należy do przestrzeni znaku, mitu, tak też twarz Radziwiłowicza należy do strefy marzeń wkraczających w codzienne życie przeciętnych ludzi. Radziwiłowicz demitologizuje swój zawód, podkreśla, iż czasem jest to po prostu żmudna i nudna praca, a jego życie bywa równie uciążliwe i monotonne jak istnienie każdego innego człowieka. Cały wywiad zdaje się więc stanowić zerwanie z owym narzuconym przez widzów i dziennikarzy wizerunkiem pozazwyczajności.

Drugim ważnym torem rozmów jest kontekst historyczno-polityczny. Radziwiłowicz, który niewiele mówi o sobie (w jednej z ostatnich rozmów odpowiada dziennikarzowi: „Pan mnie w ogóle nie zna”), kreśli wyraźny i wieloaspektowy pejzaż czasów, w jakich żył i pracował. Jego opowieści uświadamiają, jak wielkie piętno historia i sytuacja polityczna odciskają na sztuce. Aktor skupia się przy tym nie tylko na Polsce, choć rozmowy o poglądach politycznych, rządach PiS, polskiej literaturze historycznej, PRL-u i kontekście filmów stworzonych z Wajdą (przede wszystkim „Człowiek z żelaza” i „Człowiek z marmuru”) oraz Kutzem („Śmierć jak kromka chleba”) stanowią lwią część jego wypowiedzi. Dużo uwagi Radziwiłowicz poświęca także historii Francji, nie tylko ze względu na czytane przed spotkaniami książki, np. o Ludwiku XIII, lecz także w kontekście współczesności, traum doznawanych przez mieszkańców tego kraju, w którym aktor przebywał podczas stanu wojennego. Najbardziej aktualne wydają się rozmowy dotyczące żydowskiego pokłosia, rozpatrywanego w kontekstach zarówno historyczno-politycznych, jak i artystycznych: książek i filmów, które powstały lub powstać nie mogły.

Główną zaletą „Wszystko jest jakieś dziwne” jest erudycja obu rozmówców, ich obycie i swobodne lawirowanie między tematami i tytułami dzieł. Atut ten stanowi jednak również główną wadę wywiadu: wszelkie wątki wydają się potraktowane powierzchownie, np. pracy z tak ważną w historii kina postacią jak Godard poświęcono jedynie trzy strony. Wiele tu rozmów o literaturze, społeczeństwie, podróżach, aktorstwie: filmowym i serialowym, nie ulega jednak wątpliwości, że największe znaczenie w twórczym życiu Radziwiłowicza ma teatr. Opowieści na temat współpracy z największymi twórcami: Andrzejem Wajdą, Konradem Swinarskim, Jerzym Jarockim czy Jerzym Grzegorzewskim, są fascynującym materiałem nie tylko dla teatrologów. Aktor opisuje metody pracy nad sztuką, atmosferę Teatru Starego w Krakowie, gdzie spędził ponad dwadzieścia lat, różnice między aktorstwem filmowym i teatralnym, a także poświęca dużo uwagi interpretacji tych dzieł, zagłębianiu się w psychologię postaci, które grał oraz analizie odbioru przedstawień w Polsce i za granicą. Szczególnie ciekawy jest fragment, w którym Radziwiłowicz wskazuje, iż dopiero recenzent w Edynburgu docenił kostiumy i scenografię sztuki „Zbrodnia i kara”, a to dzięki temu, iż nie rozumiał dialogów prowadzonych w obcym języku. To właśnie w wypowiedziach dotyczących teatru pojawiają się tak rzadkie skrawki poetyckich wspomnień i opisów, dotyczących słyszenia słuchania widowni podczas premiery czy międzyludzkich relacji.

Maciejewski jasno określił, czego chciałby uniknąć podczas rozmowy: „obustronnego krygowania się: pytającego i rozmówcy, swoistego projektowania kogoś, kim bardzo chciałby być dziennikarz i rozmówca” (s. 122). Udaje mu się zrealizować założony cel. Podczas lektury książki ma się wrażenie obserwowania rozmowy dwóch inteligentnych, oczytanych, a jednak normalnych i zwyczajnych ludzi. Problemem jest jednak to, czy dziennikarz wiedział, co chce poprzez wywiad uzyskać. Pytania sprawiają bowiem wrażenie zadawanych ot tak, bez głębszego przemyślenia. Irytujący jest również fakt, iż Maciejewski nie kontynuuje kilku nad wyraz ciekawych wątków, ucinając tok myśli aktora i przechodząc do kolejnego tematu. Czasami też jego postawa przypomina zachowanie nadgorliwego studenta, nieustannie przerywającego wywód wykładowcy, co chwilami dodaje książce humorystycznego waloru, na przykład wtedy, gdy dziennikarz wtrąca w wypowiedź Radziwiłowicza na temat pisarstwa Mariana Brandysa swe uwielbienie dla jednej z powieści Kazimierza Brandysa (kiedy aktor wytyka mu tę różnicę, Maciejewski stwierdza, że obaj są równie dobrzy).

Barwne wspomnienia, do których przyzwyczaiły nas rozmowy ze słynnymi artystami, we „Wszystko jest lekko dziwne” zostały zastąpione głęboką wiedzą merytoryczną i dowodami samoświadomości aktora. Oczywiście echa wielkiego, niedostępnego świata pobrzmiewają na tej czy innej stronie. Jerzego Grotowski, na przykład, wyznał aktorowi, że gdy wypije, to płacze, czytając „Trylogię”; z kolei Godard, słysząc, że LOT zawiesił połączenia, gdyż w Polsce ogłoszono stan wojenny, prosił, aby wysłać tam telegram, bo samolot jest mu potrzebny do filmu. Jedną z głównych zalet książki jest jednak historyczno-społeczny aspekt rozmów dziennikarza i aktora na temat tolerancji, patriotyzmu, obecnej i minionej sytuacji w Polsce, a przede wszystkim roli teatru i zawodu aktora zmieniającego się na przestrzeni lat. Lektura tego wywiadu jest doskonałym antidotum na postępującą tabloidyzację: zamiast skandali i pikantnych szczegółów, czytelnik otrzymuje fascynującą rozmowę z naprawdę inteligentną, istniejącą poza mitem aktora, postacią.
Jerzy Radziwiłowicz, Łukasz Maciejewski: „Wszystko jest lekko dziwne”. Wielka Litera. Warszawa 2012.