Wydanie bieżące

15 maja 10 (226) / 2013

Michał Paweł Urbaniak,

NIE MA OCALENIA

A A A
Joanna Fabicka przyzwyczaiła czytelnika do książek lekkich łatwych i przyjemnych. Tymczasem po zabawnym czterotomowym cyklu dla młodzieży o perypetiach dorastającego Rudolfa Gąbczaka („Szalone życie Rudolfa”, „Świńskim truchtem”, „Seks i inne przykrości”, „Tango ortodonto”) i chick-litowej powieści „Idę w tango: Romans histeryczny”, próbuje swoich sił w zupełnie innym rodzaju prozy – „Second Hand” to pozycja mocna i dość wymagająca.

Podlewo – mała szara mieścina – jest zasiedlone przez pozbawionych perspektyw, rozgoryczonych i nieszczęśliwych ludzi, którzy za wszelką cenę starają się wiązać koniec z końcem. Tu siostry Edzia i Cecylia prowadzą lokalny pensjonat Second Hand od dawna nie przynoszący zysków. Tu dorasta ich wychowanka Femi, która nie umie odnaleźć swego miejsca w świecie. Tu mieszka też ich siostrzenica Marlena prześladowana przez obsesyjnie zakochanego w niej Bodzia. Tu ksiądz Jeremi, któremu dostała się z przydziału ta „najgorsza z najgorszych, zapadła, zapita w trzy dupy parafia, gdzie bieda aż piszczy po kątach”, przeżywa kryzys powołania (od początku zresztą wątpliwego – kapłan przywdział sutannę, bo „mówiła mamusia, że w każdej porządnej rodzinie ostatni idzie na księdza i już”). Tu mieszka powszechnie pogardzany – bo żyjący zupełnie na uboczu i niestroniący od dziwacznych nawyków – Leśny Dziadek. Powieściowy świat, w który rzuca swoich bohaterów Fabicka, jest nieprzystępny i wrogi, rządzi się twardymi prawami. Trudno w nim odstawać od ogółu (bo panuje powszechna ksenofobia), trudno w nim żyć, trudno w nim znaleźć szczęście.

Bohaterów w „Second Handzie” jest całkiem sporo, ale w ścisłym centrum tej historii znajduje się kilka kobiet z jednej nieszczęsnej rodziny (skupienie się przede wszystkim na kobiecym punkcie widzenia jest zresztą charakterystyczne dla serii „z miotłą”). Powieść Fabickiej to właściwie swoista saga rodzinna przedstawiona poprzez portrety kilku kobiet reprezentujących kolejne pokolenia, popełniających podobne błędy, przeżywających zbliżone  rozczarowania, dźwigających nieznośny ciężar traum i tajemnic.

Matka sióstr prowadzących „Second Hand” – rozpieszczona Antonina – tuż przed wojną zostaje wydana za znalezionego jej przez ojca absztyfikanta Stacha, który „kocha swą żonę nad życie, tak jak ona nad życie nie kocha jego” i wkrótce rodzi nieślubne dziecko – owoc wcześniejszej prawdziwej, acz nieszczęśliwej miłości do kawalerzysty, który ginie na początku wojny zabity przez Rosjan. Nieszczęśliwa Antonina żyje z niekochanym Stachem i wkrótce rodzi mu dwie córki: Marię i Cecylię (nieślubną Edzię odtrąca, gdy okazuje się, że ta cierpi na karłowatość). Rodzina jednak wkrótce się rozpada – Tosia odchodzi od męża, zabierając dzieci i po latach przedwcześnie umiera, rozgoryczona, nienawidząca świata, nie potrafiąca się zdobyć na miłość w stosunku do córek.  

Najstarsza Edzia, niekochana przez matkę (dla której stanowi uosobienie kary za miłość do poległego kawalerzysty) przez swoją chorobę jest skazana na ostracyzm w Podlewie („Gdziekolwiek się znalazła, stała w hierarchii społecznej niżej od bezpańskich kotów. Zawsze dosięgały jej kamienie, puszki po konserwach, zgniłe jabłka – wszystko, co było pod ręką i czym można było odgonić to dziwadło, odmieńca, który nijak nie pasował do społeczności”). Stara się zajmować jak najmniej miejsca, zużywać jak najmniej powietrza. Niszczące życie traumy z przeszłości (odrzucenie w rodzinie, poczucie obcości – bo przecież nawet nie nosi własnego nazwiska, a to użyczone jej przez ojczyma! – powracające wspomnienie dręczonej przyjaciółki Heidi) stara się okiełznać poprzez prace kuchenne (przygotowanie pierogów, racuchów czy knedli dla całej okolicy) bądź wpadając w ciąg alkoholowy (choć sama zdaje sobie sprawę, że stan upojenia przynosi tylko pozorną ulgę).

Razem z Edzią pensjonat prowadzi jej najmłodsza siostra, którą Antonina – gdy była jeszcze zdolna do miłości – najbardziej kochała. Cecylia chce być prawdziwą gwiazdą estrady. Nie zamierza dać się uwięzić w roli pospolitej kobiety, która „jest w domu nie po to, by siedzieć, ale umordować się po pachy, uchechłać jak wół, zatyrać na śmierć”, dlatego porzuca pochopnie poślubionego Romana i zaczyna muzyczną karierę, występując wraz ze starszą siostrą Marią w duecie. Staje się w swoim mniemaniu prawdziwą artystką z horyzontami. Jednak wkrótce w jej życie wkrada się nuda i stagnacja. Szansą nie tylko na wyrwanie się z nich, ale również na odniesienie międzynarodowego sukcesu i odmianę losu całej rodziny okazuje się zakwalifikowanie na eliminacje do Młodzieżowego Turnieju Tańca w Sztokholmie. Tymczasem Cecylia rezygnuje, zmanipulowana przez ukochanego mężczyznę (który wkrótce ucieknie z jej siostrą) i odchodzi w zapomnienie jako gwiazdka jednego sezonu. Symbolem jej minionej świetności staje się czerwona sukienka, którą bohaterka w samotności przymierza codziennie przez całe lata, aby stwierdzać wciąż na nowo, że dawny atrybut robi się coraz mniejszy i ciaśniejszy. Cecylia zamyka się w sobie i roztrząsa życiowe porażki, bo „lubi patrzeć na swoje nieszczęścia przez szkło powiększające. To jej najcenniejsza kolekcja. Dba więc o nią, przeciera szmatką, wietrzy i skrapia olejkiem lawendowym, wtedy ból jest zawsze świeży i można w nim znaleźć pociechę”.

Jest jeszcze średnia siostra, przeciwieństwo nienasyconej, łaknącej życia Cecylii. Maria: cicha, drobna, prawie przeźroczysta i zawsze wycofana „wisi całe lata pomiędzy posłuszeństwem wobec starszych, a ustępowaniem młodszym”. Gdy ma szansę na zaistnienie w świadomości słuchaczy – wraz z karierą duetu Two Sisters – szybko rezygnuje, oddając Cecylii zwycięstwo walkowerem i sama ogranicza swój udział do wokaliz w chórkach i prania estradowych kreacji. Jednak ostatecznie to Maria zdobywa przewagę nad siostrą – ucieka do Hiszpanii z jej parterem, obarczając Cecylię opieką nad porzuconą córką Marleną i zajmując wysoką pozycję. Jej niezwykłe, bo nieustannie wypełnione mlekiem piersi czynią z niej quasi-świętą (tym mlekiem karmi wszystkich biednych i potrzebujących). Równocześnie wreszcie staje się artystką – wkłada całą duszę w perwersyjne erotyczne pokazy, wierząc, że tylko sztuka może zapewnić wolność. Epizod hiszpański w biografii Marii stanowi swoiste przetworzenie jej wcześniejszych losów z okresu Two Sisters (tym razem występuje w duecie z ukochaną transseksualną Carmen). A jednak i ją przyciąga porzucone Podlewo – w finale „Second Hand” Maria powraca do rodzinnego miasta, gotowa naprawić wyrządzone krzywdy.

W pensjonacie mieszka także Marlena, nieślubna córka Marii. Porzucona przez matkę, dorastająca w toksycznym domu, w którym królują nienawiść frustracja i alkohol, już jako dorosła nie ma siły, aby podjąć konkretne działanie, boi się życia (i bodaj jako jedyna zdaje sobie sprawę z beznadziejności położenia mieszkanek Second Handu). W końcu „nauczyła się o nic nie prosić, potulnie czekała na lichą kość z pańskiego stołu. Nie przyszło jej do głowy, że może odmówić, brała więc wszystko, nawet gdy były to rzeczy wybrakowanej jakości”. Jeszcze jako dziecko – zostaje uwiedziona (czego owocem jest niczego nieświadoma Femi). Znacznie później wikła się w toksyczny związek z Bodziem, którego zachłanna miłość z początku tak potrzebna, wkrótce zaczyna przerażać dziewczynę. Dręczą się zresztą oboje, jako kaci i jako ofiary jednocześnie. Nie potrafią być ze sobą, nie potrafią też żyć bez siebie. Kiedy zdruzgotany Bodzio popełnia samobójstwo, Marlena rozpacza w poczuciu opuszczenia.

Jest jeszcze dwunastoletnia Femi reprezentująca kolejne pokolenie. Stoi na początku swej życiowej drogi, ale nie umie się odnaleźć, zagubiona między kobietami, z których jedna pogrąża się w alkoholizmie, druga zionie niezrozumiałą dla dziecka nienawiścią, a trzecia jest słaba psychicznie. Pochodzenie dziewczynki jest owiane tajemnicą, co ona bardzo dotkliwie odczuwa. W poczuciu osierocenia wyobraża sobie siebie w innych rodzinach. Tęskni za bliskością i zarazem za wszelką cenę próbuje stłamsić swoje potrzeby. Choć otoczona ludźmi, nie może wyzbyć się samotności („jest najgorsza: lepka i zwinna, nie sposób jej uniknąć. Przykleja się, suka, do człowieka i nawet po zdjęciu ubrania ciągle przy nim jest”).

Jest jeszcze jeden niezwykle istotny – bo łączący wszystkie historie – bohater w „Second Handzie”:  Raul, niepoczytalny mężczyzna, który zniszczył życie kobiet z tej rodziny. Jako pensjonariusz wdał się w romans z Cecylią (która przy nim na powrót poczuła się atrakcyjną kobietą), a także uwiódł nastoletnią Marlenę (co zaowocowało przyjściem na świat dziecka). Na tym jednak nie kończy się jego wpływ – mężczyzna wyjeżdża do Hiszpanii i zostaje alfonsem Marii, aby własną brutalnością wykończyć ją psychicznie i w końcu pchnąć do morderstwa. To właśnie Raul staje się największym wyrzutem sumienia w historii tej rodziny, nawet nieobecny czy martwy nakręca spiralę nienawiści.

Second Hand – nazwa pensjonatu prowadzonego przez siostry – ma znaczenie symboliczne. Można ją z angielskiego przetłumaczyć jako „z drugiej ręki” i to przekłada się na powieść. Bohaterki Fabickiej prowadzą życie „zawsze drugiej świeżości, drugiego sortu (…) jak przymusowe, niechciane dziedzictwo”. W tej rodzinie historia kołem się toczy, jej przedstawicielki dokonują wciąż tych samych wyborów, popełniają wciąż te same błędy i cierpią z powodu wciąż tych samych porażek. Cecylia porzuci męża, tak jak zrobiła to jej matka. Maria ucieknie tak jak Antonina i podobnie jak ona (a później i Marlena!) odrzuci własne dziecko. Trzy kobiety w różnych pokoleniach wejdą w toksyczne związki, pojawią się też relacje – bądź tylko fascynacje – lesbijskie (Maria i Carmen, Edzia i Heidi, Edzia i Róża, Femi i Jovanka). Załamana Marlena sądzi, że „w tym przeklętym życiu zawsze będą skazane na przygnębiający, samoodradzający się rytuał. Będzie przechodził z pokolenia na pokolenie, jak z Tosi przeszedł na Edzię, Cecylię i Marię, z Marii na Marlenę, a z Marleny na kolejną ofiarę – wciąż dalej i dalej w niekończącym się maratonie Przegranych”.

A jednak w finale „Second Hand” wszystkie teoretycznie dostają szansę i wszystkie stają się szczęśliwe. Historia się odwraca (a tym samym błędy mogą zostać naprawione). Femi otrzymuje mnóstwo ciepła i zrozumienia od przywiązanego do niej dobrego Leśnego Dziadka. Maria decyduje się na powrót do Podlewa w przekonaniu, że to dobry wybór. Zakochana Edzia pod wpływem zamieszkującej w pensjonacie Róży (przypominającej jej przyjaciółkę Heidi, którą kiedyś zawiodła) odstawia alkohol, próbując zmierzyć się z życiem i  światem. Cecylia skutecznie się odchudza, znów zaczyna marzyć o karierze gwiazdy estradowej i „nareszcie jest szczęśliwa, wszystkie klocki świata znów do siebie pasują, zacinający się mechanizm rusza z miejsca”. Dla Marleny dotkliwa strata Bodzia (która w gruncie rzeczy może stać się początkiem zbudowania innej, zdrowszej relacji) skłania do wyjawienia Femi tajemnicy jej pochodzenia oraz podjęcia próby przerwania przeklętej spirali nieszczęść.

A jednak szansa jest tylko pozorna, gdyż niebawem następuje nieoczekiwana apokalipsa. Samolot, w którym leci Maria, spada na pensjonat Second Hand, a całe Podlewo momentalnie płonie (świetna aluzja do pierwszej powieści Kuczoka, w której przeklęty dom razem z rodziną K. tonie w tytułowym gnoju) i giną prawie wszyscy bohaterowie. W tym samym czasie Femi znajduje się w szpitalu i dostaje pierwszej miesiączki (ma to działanie oczyszczające, gdyż równocześnie dziewczynka pozbywa się również żalu i niemocy), która zamienia się w potop zalewający Podlewo i świat. Bohaterka niby odnosi zwycięstwo: „Słowa matki >>uciekaj<< jak skrzydła wyrastają jej nagle u ramion. Już nic jej nie zatrzyma, będzie biegła przed siebie tak długo, póki nie spadną z niej ostatnie, trujące opiłki przeszłości”. W tym krwawym kataklizmie bohaterka nie jest osamotniona – spod rubinowych fal wyłaniają się setki kobiet, a ona sama staje na szczycie utworzonej przez nie piramidy.

Ta niepokojąca abstrakcyjna scena wieńcząca „Second Hand” tylko pozornie stanowi wyraz jednostkowego zwycięstwa (Femi odrzuciła przeszłość) czy ogólnego kobiecego triumfu (bo tylko kobiety powstają w menstruacyjnych krwawych wodach, symbolu kobiecości). Jest to właściwie rodzaj przejmującego manifestu. Bohaterki Fabickiej są każdorazowo poniewierane przez mężczyzn (Antonina i Regina – matka Bodzia – zostały zmuszone do małżeństwa, Cecylia czy Marlena były manipulowane przez partnerów, Edzia, Heidi, Jovanka, Maria, Carmen i Juanita padły ofiarą męskiej brutalności). Miesiączka symbolicznie czyni z nich kobiety (a więc przyszłe ofiary gwałtów, dręczone partnerki, niekochane, zdradzane żony, matki rodzące w bólach niekochane dzieci). W finale tej powieści Femi zostaje dookreślona jako osoba, „oficjalnie” wkracza w szereg kobiet ze swojej rodziny (zarówno ze względu na pierwszą miesiączkę, jak i ujawnienie tajemnicy dotyczącej pochodzenia). Jednak czy zapoczątkuje maraton Wygranych, czy będzie cierpieć jak miliony innych przedstawicielek tej płci? Fabicka urywa w tym momencie, a właściwie trudno o jednoznaczny wyrok. 

Niejednoznaczne (ni to optymistyczne, ni to dramatyczne) zakończenie jest zdecydowanie najmocniejszą stroną „Second Hand”. Właściwie niewiele tej prozie można zarzucić – Fabicka umie kreować ciekawe postaci, potrafi porywająco przedstawić ich historie, a wszystko obudowuje świetną narracją. Jest niewątpliwie przekonująca w tym, co pisze. A jednak bez łyżki dziegciu się nie obejdzie – bo podczas lektury „Second Hand” można odnieść wrażenie, że czyta się nieco gorszą wersję „Piaskowej Góry” Joanny Bator (na irytujące powiązania między tymi pisarkami słusznie zwrócił uwagę Jarosław Czechowicz). W obu pozycjach w centrum znajduje się wielopokoleniowa rodzina (z wyrazistymi portretami kobiecymi) oraz szereg bohaterów wypełniających tło. W obu też pojawiają się podobne drugoplanowe bądź epizodyczne figury: osoba transseksualna, ksiądz, któremu nie służy celibat, wzbudzający pogardę gej czy lokalna kokota. Sposób prowadzenia narracji również jest zbliżony. Jednak z dwóch pisarek to Bator opanowała lepiej warsztat, nie pozwoliła sobie na konstrukcyjny chaos (który miejscami można zarzucić najnowszej powieści autorki Tango ortodonto) czy wprowadzanie niepotrzebnych postaci (co też bywa grzechem Fabickiej).

Mimo całej swej wtórności „Second Hand” to naprawdę wartościowa pozycja. Joanna Fabicka do tej pory znana z lekkich niezobowiązujących historyjek, stworzyła coś zupełnie nowego w kontekście swojej twórczości: wyrafinowaną, mocną prozę, obok której nie sposób przejść obojętnie. Pozostaje mieć nadzieję, że jej następna powieść będzie równie zaskakująca, ale pozbawiona zbędnego naśladownictwa.
Joanna Fabicka „Second Hand”. Wydawnictwo W.A.B. Warszawa 2013 [seria „z miotłą”].