Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (227) / 2013

Sara Nowicka,

WIZYTA W DOMKU DLA LALEK

A A A
We francuskim liceum imienia Gustawa Flauberta na początku nowego roku szkolnego zostaje zwołane zebranie dotyczące zmiany, mającej być „triumfem demokratycznej równości”. Chodzi o wprowadzenie mundurków, dzięki którym wszyscy uczniowie będą połączeni jedną marką – marką równości. W czołówce najnowszego filmu François Ozona oglądamy setki zmieniających się twarzy, przedstawicieli różnych ras, płci, subkultur, ludzi społecznie zróżnicowanych, których łączy ten sam strój, symbolizujący jedną z trzech naczelnych francuskich wartości. Czy jednak absolutna równość jest możliwa nawet w tak niewielkim środowisku, jak liceum?

Głównego bohatera „U niej w domu”– nauczyciela Germain (Fabrice Luchini) – poznajemy podczas sprawdzania zadań domowych. Coraz bardziej zniechęcony niewiedzą i ignorancją swoich uczniów bohater w końcu trafia na interesującą pracę jednego z siedemnastolatków. Chłopak ze szczegółami opisuje wizytę w normalnym domu kolegi, gdzie ojciec gra ze swoim synem w koszykówkę, a matkę cechuje „zapach typowy dla kobiet klasy średniej”. Uczeń kończy swe wypracowanie słowami „ciąg dalszy nastąpi”, co rozbudza zainteresowanie nauczyciela i jego żony Jeanne (Kristin Scott Thomas), stając się impulsem do rozpoczęcia przygody rozgrywającej się na granicy fikcji i rzeczywistości. Zachwycony wyjątkowością Claude’a (Ernst Umhauer) nauczyciel zaczyna spędzać z nim coraz więcej czasu po lekcjach. Chłopak, jak się okazuje, pochodzi z rozbitej rodziny: mieszka z niepełnosprawnym ojcem w nieciekawej dzielnicy. Co tydzień przekazuje jednak swojemu profesorowi kolejne pisemne relacje z wizyt w domu klasy średniej, a ten rewanżuje się nauką pisarskiego rzemiosła i pożyczaniem książek wielkich mistrzów, takich jak Tołstoj czy wielokrotnie wspominany w filmie Flaubert. Nie mamy tu jednak do czynienia z prostą relacją mistrz-uczeń: Claude bardzo sprawnie manipuluje spragnionym wrażeń nauczycielem. Gdy możliwość odwiedzania domu państwa Artole staje pod znakiem zapytania, Germain nie waha się przed popełnieniem drobnego przestępstwa…

Nie jest to oczywiście film o społecznych nierównościach i pragnieniu podwyższenia swojego statusu poprzez „włamanie” się do życia jednej z idealnych w swojej normalności rodzin. Najistotniejszym problemem podjętym w filmie jest niechęć do własnego życia, pokusa ciągłej od niego ucieczki, której każdy z nas ulega. Dla Claude’a ową ucieczką są wizyty w domu kolegi i pisarska wyobraźnia, pozwalająca mu wypełnić braki rzeczywistości. Germainowie także uciekają od swej codzienności w podglądanie innej rodziny, coraz bardziej zapominając przy tym o sobie nawzajem. Co istotne, Claude pisze wypracowania w czasie teraźniejszym, gdyż pozwala mu to pozostać w opisywanym domu. Wyraża swoją potrzebę ucieczki w narracjach, które nauczycielowi i jego żonie zastępują tak popularne dziś tabloidy czy plotkarskie programy.

Problem nieumiejętności „życia własnym życiem” i chęci pogrążenia się w fikcji lub egzystencji innych jest podkreślany w filmie Ozona również poprzez kilka intertekstualnych akcentów. Jeden z nich stanowi plakat filmu „Wszystko gra” Woody’ego Allena, którego bohater udawał kogoś, kim nie jest, by móc zmienić swój status społeczny i wejść do wyższej klasy. Nie jest to zresztą jedyne odwołanie do Allena; również sceny, w których profesor pojawia się w inscenizacjach będących częścią opowiadań Claude’a i komentuje zastaną sytuację, podkreślając, co mu się nie podoba i co by zmienił, stanowią nawiązanie do zabiegu często stosowanego przez amerykańskiego reżysera, obecnego m.in. w jego ostatnim filmie „Zakochani w Rzymie”.

Motyw ucieczki w świat literatury jest z kolei obecny przede wszystkim w odwołaniach do „Pani Bovary”. Najsłynniejsza chyba ikona literackiego eskapizmu, która nie mogąc znieść miałkości życia, próbuje odgrywać sytuacje wyczytane w starych romansach, ma swoich odpowiedników w bohaterach filmu. Claude, pomimo noszenia tego samego mundurku co jego koledzy, nie żyje podobnie i marzy o dostaniu się do jednego z oglądanych domów. Pisanie i wyobraźnia są jego bronią wobec niesprawiedliwości życia, w którym nie może kontrolować reakcji innych, traktować ich jak należących do niego marionetek. Chłopak rekompensuje ów brak opisywaniem świata skonstruowanego według własnych pragnień. Germain natomiast, który, jak sam przyznaje, nie ma pisarskiego talentu, całą uwagę poświęca uczniowi i jego literackim wyczynom, zaniedbując żonę, coraz bardziej oddalającą się od niego. Jeanne jest zresztą jedną z ciekawszych drugoplanowych postaci. Pomimo kryzysu w pracy i możliwości jej utraty, bohaterka stopniowo zatraca się w historii o państwie Artole. Równocześnie jest postacią o największym komediowym potencjale: wystawy o dyktaturze seksu w jej galerii czy wygłaszane przez nią opinie i wykłady dotyczące sztuki współczesnej znacząco intensyfikują przyjemność z seansu.

„U niej w domu” to przede wszystkim wielce intrygująca zabawa Ozona z widzem. Reżyser umiejętnie myli tropy, czyniąc z początkowych odbiorców opowiadań Claude’a ich bohaterów, a kolejne rady profesora przekształcając w impuls wpływający na bieg literackich, ale też rzeczywistych wydarzeń. Interesująca jest również relacja głównych żeńskich postaci: Jeanne i Ester (Emmanuelle Seigner), matki kolegi Claude’a, której dom chłopak odwiedza. Obie kobiety to zmęczone rzeczywistością żony w średnim wieku, pragnące wielkiej zmiany. Jeanne, czytając wypracowania chłopca, coraz bardziej identyfikuje się z Ester. Ta z kolei, nie znając właścicielki galerii, kilka razy mówi, że chciałaby studiować sztukę lub coś podobnego, a nawet odwołuje się do obrazów azjatyckiego malarza chmur, które kilka scen wcześniej Jeanne omawiała przed swoimi pracodawczyniami. Bohaterki łączy podobny problem, lecz obie przedstawiają zupełnie inne sposoby jego rozwiązania.

François Ozon swoim najnowszym dziełem udowadnia, że wrócił do formy sprzed lat. Po kilku nieudanych produkcjach, takich jak „Angela” czy „Ricky”, udało mu się ponownie ujarzmić filmową formę i oczarować widza, trzymając go w napięciu przez cały czas trwania seansu. Pod względem fabularnym „U niej w domu” przypomina najbardziej doceniony obraz Ozona – „Basen”. W obu filmach świat pisarskiej fantazji miesza się z rzeczywistością, a widz coraz bardziej gubi się w fabule, nie wiedząc, co jest częścią przedstawionej prawdy, a co literacką fantasmagorią. Co więcej, bohater „U niej w domu”, tak jak pisarka w „Basenie”, odnajduje inspiracje do swoich tekstów w rzeczywistości.

Gra z widzem zaczyna się już przed seansem – nie wynika ona jednak z intencji reżysera. Trailer sugerujący obecność wątku romansu Ester z siedemnastoletnim Claude’em oraz niefortunne polskie tłumaczenie tytułu (który powinien brzmieć po prostu „W domu”) czynią z bohaterki granej przez Emmanuelle Seigner główną postać konfliktu. Wyobraźnia widza zostaje zatem naprowadzona na konkretne tory jeszcze przed projekcją.

Czy możliwa jest zasygnalizowana w czołówce równość? Oczywiście, że nie. Jednak tym, co wyróżnia Claude’a spośród innych, nie jest marka, a jego bogata wyobraźnia, którą film gloryfikuje jako jedyny sposób wzniesienia się ponad przeciętność. Warto zatem złożyć wizytę w jednym z tych białych domów klasy średniej i znów poczuć przyjemność, jaką daje bycie uwodzonym przez tak inteligentnego twórcę, jak François Ozon.
„U niej w domu” („Dans la maison”). Scenariusz i reżyseria: François Ozon. Obsada: Fabrice Luchini, Ernst Umhauer, Kristin Scott Thomas, Emmanuelle Seigner, Denis Menochet i in. Gatunek: thriller. Produkcja: Francja 2012, 105 min.