Wydanie bieżące

1 lipca 13 (229) / 2013

Dominik Chwolik,

UPADEK W FEKALIA CZY ROZCIĘCIE SZKŁEM?

A A A
Powrót do wizerunku dwóch Polsk, gdzie po przeciwnych stronach stają naprzeciw siebie zdrajcy i patrioci, to jeden z ważniejszych tematów czwartej już części tetralogii Jarosława Marka Rymkiewicza, zatytułowanej tym razem „Reytan. Upadek Polski”.

Dwie Polski

Genezy owego podziału Rymkiewicz doszukuje się już w XVI wieku, przeciwstawiając sobie Polskę Samuela Zborowskiego – gotową w imię wolności do przekroczenia granicy anarchii i zdolną do krwawych czynów, z Polską tyranów – kanclerza Zamoyskiego i króla Stefana Batorego. O dwóch narodach pisał w swoich „Przestrogach” Stanisław Staszic, określając nimi z jednej strony cnotliwych Polaków, przechodzących wówczas do niebytu pamięci, i ich „nieczułych braci”, a zatem zdrajców. Adam Mickiewicz dokonał jeszcze innego rozróżnienia, dzieląc rodaków na tych rzekomo rozsądnych i szalonych, oddanych ojczyźnie. Próbował nawet stworzyć dramat o Jakubie Jasińskim, nadając mu wymowny tytuł „Dwie Polski”, jednak dzieło to nie zostało nigdy ukończone.

Rymkiewicz jest uważnym uczniem Mickiewicza i odbył u niego stosowną lekcję, stąd jego wizję podzielonej Polski przeniósł do swojego głośnego wiersza, którego adresatem został Jarosław Kaczyński. Z powodu tego utworu, jak zaznacza, pełen bólu napisał posłowie do „Wierszy politycznych”. W ten sposób chciał wyjaśnić niezauważone przez część komentatorów odwołania do twórczości naszego wieszcza. Zdaniem Rymkiewicza, to właśnie w „Dziadach części III” (scenie Salonu warszawskiego) widzimy: „Polskę starych, zdziwaczałych, konserwatywnych kolaborantów czy pół-kolaborantów (śmiesznych i trochę przygłupich literatów, sprzedajnych arystokratów, chytrych urzędników) oraz Polskę młodych patriotów”.

„Reytan” o Reytanie?

Gdy przyglądajmy się nowej książce Rymkiewicza, jako pierwsza nasuwa się myśl, iż oczywistymi jej bohaterami są Tadeusz Reytan, żarliwy obrońca Rzeczypospolitej z okresu sejmu rozbiorowego (1773) oraz jego familia; której losy sięgają od czasów krzyżackich do znaczącej daty 17 września 1939 roku.

Podobiznę Reytana znamy dobrze z obrazu Jana Matejki, „Upadek Polski”, istotnego dla naszego odbioru tej postaci i dla samego Rymkiewicza. To na nim widzimy posła zagradzającego ciałem drzwi izby sejmowej, a także rozdzierającego koszulę na piersiach. Maria Janion dodaje do tego wizerunku Reytana zęby wampira („Wobec zła”), czyniąc z niego prasłowiańskiego upiora, żądnego krwi wrogów niczym mickiewiczowski Konrad

w swojej przerażającej „Pieśni”. Tadeusz Reytan nie był jednak kimś zdolnym do zemsty. Nie tak postrzega go Rymkiewicz, nie jako fanatycznego szaleńca, żyjącego w świecie fantazmatów. Choć ofiara Reytana rzeczywiście okupiona została utratą zmysłów.

Co tak naprawdę powiedział ów poseł nowogródzki w swoich ostatnich, a zarazem ostatnich dla Rzeczypospolitej słowach, nie wiadomo. Prawdopodobny wydaje się następujący wariant zdarzeń, kiedy: „Niejaki Jezierski […] przestąpiwszy go we drzwiach leżącego, zawołał: Ja pierwszy! Na co Rejtan odpowiedział: Ty pierwszy – szelma!”.                 

Reytan chciał zapobiec nielegalnemu zatwierdzeniu I rozbioru. W pewnym sensie nie miał wyboru, otrzymawszy wcześniej stosowną ku temu instrukcję poselską. Wiedział, że lepiej było zginąć, niż okryć się hańbą lub ściągnąć na siebie wyrok. Reytan nie bał się ryzykować dla ojczyzny, jej upadek równy był przecież jego upadkowi.

Po powrocie do Hruszówki osamotniony bojownik o polską rację stanu popadł w jakiś nieznany obłęd. Reytan mieszkał w małej murowance, nazwanej przez Rymkiewicza „szalonym domkiem”. W małym, ciasnym pomieszczeniu spędzał całe dnie, nie przyjmując pokarmu inaczej, jak tylko przez zakratowane okienko. Kiedy przez nieuwagę podano mu pewnego razu szklankę lub też wpadł mu do ręki kawałek szyby, rozciął sobie nim brzuch. Według innej wersji połknął drobiny szkła, co oznaczałoby śmierć w znacznie dłuższych męczarniach.

Czy tak naprawdę to Reytan jest głównym bohaterem książki Rymkiewicza? Równie dobrze mógłby nim być Adam Poniński, obłudny marszałek sejmu rozbiorowego, protegowany rosyjskiego dworu, mający w swojej pieczy władzę większą od ówczesnego, marionetkowego zresztą, króla. To dzięki tej postaci powraca temat zdrady narodowej, zaakcentowany silnie w całej tetralogii.

Obok wymienionych przez Rymkiewicza w „Wieszaniu”: braci Kossakowskich, Michała Poniatowskiego czy księcia Czetwertyńskiego, Poniński był szczególnym okazem łotra. Bynajmniej nie ze względu na jego charakter, wygląd lub ubiór, choć i o tych sprawach Rymkiewicz ma wiele do powiedzenia, lecz z powodu jego haniebnej śmierci.

Gnojówka

Za panowania Zygmunta Starego, wiemy to z lektury „Samuela Zborowskiego”, znany był przypadek kary śmierci przez utopienie w kloace. Delikwent umierał powoli, stopniowo zalewany fekaliami, co czasem rozciągało się na wiele dni i nie było przyjemne nawet dla oprawców.

Marszałek Poniński również utonął w gnojówce. Nie był to wszakże skutek wyroku skazującego. Starzejący się dawny kolaborant został opuszczony przez wszystkich, z wyjątkiem podobno jednego tylko sługi, mającego troszczyć się o byłego pryncypała. Taki los często spotyka zdrajców, których osamotnienie bywa inne od samotności patriotów, odchodzą bowiem w zapomnieniu, a sprawiedliwość dosięga ich we właściwym czasie. Poniński w ostatnich latach życia tułał się po warszawskich szynkach, popijał trunki i nie uiszczał za nie zapłaty. Po jednym z alkoholowych wojaży przez nieuwagę wpadł do kanału wypełnionego nieczystościami, gdzie dopełnił żywota.

Swoją drogą Warszawa miała w XVIII wieku nie lada problem z wywozem kloaki. Z tego powodu, jak pisze Rymkiewicz w „Wieszaniu”, wzniesiono na brzegu Wisły Górę Gnojową, usypaną ze zwiezionych z miasta ekskrementów. Co jakiś czas równano jej wierzchołek, strącając go do rzeki. Na uwagę zasługuje fakt, iż u podnóża góry kwitł jakiś drobny handel, a nawet drukowano gazety. Dziś w tym miejscu znajduje się punkt widokowy.

Upadek Polski

Los zdrajców bywa okrutny, lecz cóż jest lepszego w położeniu ojczyny, kawałkowanej przez nienasyconych zaborców: upadek w fekalia czy rozcięcie szkłem? Rymkiewicz pozwala nam na wybór satysfakcjonującej nas odpowiedzi.

Dwie Polski, reprezentowane przez kolaborantów i patriotów, giną. Polska Ponińskiego musiała wpaść do gnoju, bo tam ją zepchnięto. Polskę Reytana ogarnęło szaleństwo samotności, będącej jednym z długotrwałych skutków zdrady. Ojczyzna nie upadła przecież na wieki, tymczasem w prozie Rymkiewicza nie ma słowa pocieszenia ani nadziei, zdającej się odchodzić wraz z ostatnimi obrońcami Rzeczypospolitej.

Znamienne, że Poniński i jego kolejne wcielenia powracają, będąc obecne w całym procesie historycznym. Rymkiewicz spotyka marszałka wśród tłumu na Krakowskim Przedmieściu po 10 kwietnia 2010 roku.

Zawsze ten sam

Cała tetralogia, włącznie z ostatnią jej częścią, może budzić różnego rodzaju spory i kontrowersje. Z pewnością w licznych komentarzach nie zabraknie próby odniesienia fabuły „Reytana” do współczesnych realiów, a co za tym idzie, mniej lub bardziej trafnych analiz. Rymkiewicz pozostaje przecież zawsze ten sam, a jeżeli wokół jego twórczości narasta polemika, to znaczy tylko tyle, że należy go czytać i to czytać uważnie.

Urok pisania Rymkiewicza polega na czymś zupełnie innym, niż tylko na próbie poszukiwania praprzyczyn zjawisk, dotyczących aktualnego życia publicznego. Według Marty Kwaśnickiej, dzięki tworzonym z rozmachem dziejom Polski, osnutym często na historycznych dramatach, możliwe jest odsłanianie tego, co jest naszym narodowym spadkobierstwem, służącym do budowania nowej rzeczywistości.

Rymkiewicz ma jeszcze inną, właściwą sobie zdolność. Potrafi z drobiazgów wydobywać intrygujące i jak się okazuje znaczące dla swoich opowieści fakty. Tak dzieje się zwłaszcza w przypadku tetralogii i cyklu „Jak bajeczne żurawie”.

W swoim „Upadku Polski” Rymkiewicz podejmuje ciekawe tropy dotyczące nie tylko drzewa genealogicznego Reytana. Wdaje się także w zagmatwane dywagacje dotyczące pisowni, topografii, a nawet kraniometrii; odwołując się do badań nad czaszką Tadeusza.

Co będzie dalej?

Zastawiające, czy „Reytan” jest rzeczywiście ostatnią książką, wieńczącą całość tetralogii. Czy nie powstanie kolejna część? Mogłaby ona sięgać na przykład do wspomnianych wcześniej czasów krzyżackich (źródła naszych narodowych tragedii) i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie ugodzono serca Zakonu, co zmieniłoby trwale losy I, II i III Rzeczypospolitej.

O czym jeszcze napisze Rymkiewicz, jak nas zaskoczy? Może powstanie nie czteroksiąg a pięcioksiąg, przedstawiający losy narodu polskiego?

Póki co Rymkiewicz pozostawia nas z innym pytaniem, na które i sam w końcu udziela odpowiedzi: „Lepiej jest powoli zanurzać się w ciepłym szambie – czy lepiej jest powoli łykać potłuczone szkło? Gówno w ustach i uszach, gówno w umyśle – czy ostre odłamki, odpryski wbijające się w krwawiącą krtań? Ja wybieram filiżankę z saskiej porcelany”.
Jarosław Marek Rymkiewicz: „Reytan. Upadek Polski”. Wydawnictwo Sic! Warszawa 2013.

Korzystałem również z:
Janion M.: „Wobec zła”. Wydawnictwo Verba. Chotomów 1989, s. 46.
Kwaśnicka M.: „«Samuel Zborowski»: literatura, która krwawi za nas”. W: „Spór
o Rymkiewicza”. Pod red. T. Rowińskiego. Wydawnictwo Fronda. Warszawa 2012, s. 335.
Rymkiewicz J. M.: „Posłowie”. W: Tegoż: „Wiersze polityczne”. Wydawnictwo Sic! Warszawa 2010, s. 54.
Rymkiewicz J. M.: „Samuel Zborowski”. Wydawnictwo Sic! Warszawa 2010, s. 82-83.
Rymkiewicz J. M.: „Wieszanie”. Wydawnictwo Sic! Warszawa 2007, s. 12, 16-17.