Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (231-232) / 2013

Przemysław Pieniążek,

PROSTO Z PIEKŁA

A A A
Cztery udręczone dusze poszukują odkupienia, broniąc przy tym straconej na pozór sprawy, jaką jest powstrzymanie nadciągających Jeźdźców Apokalipsy. Mówiąc krótko: Michael Mendheim serwuje czytelnikowi zatrważającą podróż do piekła i z powrotem. O jej bezkompromisowy przebieg zadbał sam Simon Bisley. 

Na pozór Adam Cahill jest zwyczajnym nauczycielem w jednej z żydowskich szkół, mocno zapracowanym, choć niewątpliwie kochającym mężem Rachel i ojcem rezolutnej Sary. Dopiero jednak wtedy, gdy zapala nieodłącznego papierosa, przywdziewa skórzaną kurtkę oraz zarzuca na plecy bliźniacze miecze, wypełnia swoje prawdziwe posłannictwo. Długowłosy pedagog jest bowiem czołowym wojownikiem legendarnego Zakonu Salomona, stojącego na straży biblijnych Siedmiu Pieczęci. Zważywszy na fakt, że przełamanie starożytnych artefaktów będzie równoznaczne z końcem znanego nam świata, zakonnicy robią wszystko, aby nie wpadły one w niepowołane ręce. Niestety, bluźnierczy ruch Nikolaitów, działający pod auspicjami (dosłownie) bestii w ludzkiej skórze – demonicznego biznesmena Belariosa – nie próżnuje, w bezkompromisowy sposób każdego dnia pracując na przyspieszenie tego, co i tak wydaje się nieuniknione.

Kiedy żona Adama ginie w tragicznych okolicznościach, bohater zrobi wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo ukochanej córce, a przy okazji pozostałym mieszkańcom ziemskiego globu. Zdecyduje się nawet popełnić samobójstwo, na własnej skórze (duszy?) poznając pełne znaczenie słowa „gehenna”. Razem z trójką upadłych wybrańców – narkomanką Jesse Grace, szalonym kaznodzieją Lucasem Handem i kłamliwym senatorem Jordanem Osbournem – Cahill staje na przedprożu piekieł z misją powstrzymania tryumfalnego pochodu Zarazy, Wojny, Głodu i Śmierci, odwiecznych Jeźdźców Apokalipsy.

Jubileusz trzydziestopięciolecia istnienia magazynu „Heavy Metal” powetowano w najlepszy z możliwych sposobów. Scenarzysta, producent i twórca gier komputerowych Michael Mendheim, wspomagany przez Mike’a Kennedy’ego oraz Seana Jaffee, stworzył epicką, pełną grozy, przemocy, ale także wisielczego humoru przypowieść dość swobodnie reinterpretującą motywy oraz symbole zakorzenione w tradycji judeochrześcijańskiej. Pod stricte „rozrywkową” warstwą dzieła ukrywa się bowiem całkiem zmyślna refleksja na temat przeznaczenia i wolnej woli, jak również konfliktu między ślepym posłuszeństwem a ufną wiarą w zasadność wszelkich wyroków losu. „Czterech Jeźdźców Apokalipsy” można także odczytywać jako uniwersalną w swej wymowie historię o niedoskonałości ludzkiej natury oraz odkupieniu, do którego droga prowadzi poprzez poświęcenie.

Bohaterowie komiksu sami skazują się na pobyt w prywatnym piekle, zapadając się pod ciężarem własnych grzechów, przewin i zaniedbań, choć jednocześnie każdy z nich posiada dar, dzięki któremu może przeciwstawić się złu. Bo jak przekonują (nie tylko) twórcy albumu, każdy zasługuje na drugą szansę, przez co ostateczny upadek człowieka wcale nie jest sprawą przesądzoną. Wrzucona w ogień gehenny dusza zmuszona jest do konfrontacji ze swoją „niechlubną” przeszłością, a przebieg tego starcia decyduje o jej potępieniu lub zbawieniu. Dlatego nie dziwi, że Adam Cahill i jego współtowarzysze odnajdują w postaciach Jeźdźców odbicia siebie samych, przez co ich starcie z posępną czwórką zyskuje dodatkowy, bardziej personalny wymiar.

Pretekstowy na pierwszy rzut oka scenariusz w pełni odsłania swój dramaturgiczny potencjał dzięki ilustracjom Simona Bisleya, wykonanym między innymi za pomocą farb akrylowych. Niesłychanie mroczne prace brytyjskiego rysownika (czerpiącego inspirację z dorobku takich klasyków, jak Gustav Klimt, Egon Schiele, Frank Frazetta czy Richard Corben) porażają stężeniem werystycznych scen kaźni, sadystycznych orgii oraz wszelakiej makabry, choć przecież nie sposób odmówić im klimatyczności oraz rozmachu – kompozycja wielu plansz dosłownie zapiera dech w piersiach. Gęsta, namacalna wręcz atmosfera opresji, desperacji i szaleństwa sprawia, że wizja pandemonium à la Bisley to przysłowiowa „jazda bez trzymanki”, która Dantego przyprawiłaby o palpitację serca. Fani twórczości Clive’a Barkera, Zdzisława Beksińskiego czy Hansa Rudiego Gigera z pewnością będą usatysfakcjonowani. Mocna rzecz!
Michael Mendheim, Mike Kennedy, Sean Jaffee, Simon Bisley: „Czterej Jeźdźcy Apokalipsy” („The Four Horsemen of Apocalypse”). Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawnictwo Mucha Comics. Warszawa 2013.