Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (231-232) / 2013

Anna Katarzyna Dycha,

ZAMKNIJ OCZY I WYOBRAŹ SOBIE, ŻE JESTEŚ WOLNY. DAWID PODSIADŁO I JEGO DEBIUT

A A A
To historia jak z bajki. Dawid Podsiadło, wielce utalentowany młodzieniec ze Śląska, wygrał niedawno pogram „X Factor”. Nagrodą był płytowy kontrakt. Dawid nagrał więc płytę i brzmi ona tak, że wielu artystów polskiej sceny może mu tylko pozazdrościć.

 W talent Dawida Podsiadły nie wątpiłam ani przez chwilę, ale jego płyta „Comfort and Happiness” przeszła moje najśmielsze oczekiwania. To właściwy moment, by przyznać, że śledziłam drogę małomównego nastolatka w TVN-owskim programie. W zasadzie oglądałam to show tylko dla jego występów, a w finale bez wahania oddałam na niego sms-owy głos. Zawsze był jak z innego świata, nie pasował do wykreowanej telewizyjnej rzeczywistości. I nawet gdy sztab ludzi przebierał go w garnitur i próbował okiełznać burzę włosów, najważniejsze było to, co śpiewał i jak śpiewał. I może trochę na przekór prawom rządzącym komercyjnymi mediami – nieśmiały, skromny i stroniący od gwiazdorskich zachowań chłopak – wygrał telewizyjne show.

Efekt? Płyta, o jakiej może pomarzyć wielu twórców. Dojrzała, bezkompromisowa, pełna emocji – od zachwycającego smutku do radości. Utrzymana w nieco nostalgicznym, popowym klimacie – Dawid nie pędzi przecież za modami.

Dominuje nastrojowy wokal, melodyjne, łagodne brzmienie. Kompozycje w większości są wyciszone, nie atakują rozbudowanymi aranżacjami, jak choćby „And I”, „!H.a.p.p.y!”, „Vitane”. Interesującym, organowym podkładem i wysokim śpiewem zaskakuje „Elephant”. Wyróżniają się też: „I’m searching” („Close your eyes and dream, that you were free” – radzi Dawid) i przejmująco smutne „Bridge”. Spory dramatyzm niesie ze sobą „Nieznajomy” i jego anglojęzyczny odpowiednik „Little Stranger”. Emocje w głosie Dawida, teatralny charakter kompozycji, poruszający tekst – to bardzo mocne momenty na płycie. 

Mniej zatroskane oblicze Dawida możemy poznać w dwóch przebojowych utworach. Odsłony pierwszego z nich –„Trójkąty i kwadraty” – promującego krążek, idą już w miliony. To, że płyta w miesiąc od premiery okryła się platyną, jest w dużej mierze zasługą właśnie tej piosenki. Drugi hit to anglojęzyczne „No”. W obydwu Dawid wypada wyjątkowo przekonująco. Okazuje się, że melancholijny głos plus taneczna nuta równa się przepis na sukces. Finałowe „No part II” przypomina, że Dawid nie stroni od eksperymentów.

Płyta „Comfort and Happiness” jest wydarzeniem na naszym rynku muzycznym. Młody artysta prezentuje się jako twórca dojrzały, nie tylko wokalista o głębokim, mocno brzmiącym głosie, ale też kompozytor i autor tekstów (płytę wyprodukował Bogdan Kondracki, znany ze współpracy m.in. z Moniką Brodką; współautorką polskich tekstów jest Karolina Kozak). Krążek zdominowały anglojęzyczne kompozycje. To one najbardziej oddają charakter  muzyki. Coldplay, Jeff Buckley? Tak, Dawidowi na pewno po drodze z tymi wykonawcami. Ma on jednak na tyle wyrazistą osobowość (talent trudno podważyć), że nie musi stać w niczyim cieniu. Jedno przesłuchanie wystarcza, by stać się niewolnikiem jego płyty. A każde kolejne jest nieuniknione. W momencie zalewu popowej tandety – często w wykonaniu uczestników popularnych talent show – Dawid nagrywa album, na którym brzmi jak rasowy artysta. Podsiadło. Zapamiętajcie to nazwisko. Na pewno jeszcze je usłyszycie.
Dawid Podsiadło: „Comfort and Happiness” [Sony Music Polska, 2013].