Wydanie bieżące

1 września 17 (233) / 2013

Natalia Kaniak,

PODTRZYMANY PŁOMIEŃ ZAPAŁKI

A A A
„Tak to jest, wszystko dzieje się poza naszymi słowami, wypowiadanymi wyrazami” – motto otwierające najnowszy komiks Pawła Garwola i Romana Lipczyńskiego to słowa tureckiego pisarza, Orhana Pamuka. Zdanie przypominające, że nie zawsze można zapanować nad zmiennym losem, doskonale łączy się ze słowem look, którego migowy symbol został wpleciony między pierwszą i ostatnią stronę komiksu. Dzięki temu kalamburowi autorzy dają czytelnikowi do zrozumienia, że „Chwila jak płomień” jest pełną humoru i grozy inteligentną mieszaniną porządków, „oczkiem” puszczonym w stronę odbiorcy, od którego zresztą twórcy wymagają pewnej czujności.

Nieoczekiwane zmiany miejsc nie ustępują tu miejsca purnonsensowej atmosferze i czarnemu humorowi. „Chwila jak płomień” zaskakuje i bawi, czasem przypominając jednak nocny koszmar. Stylizowane na metaloryty grafiki Pawła Garwola razem z ulotnymi jak sen opowieściami Lipczyńskiego tworzą kpiarską przypowieść o niepewnym losie. Niektóre z siedmiu historii przypominają najbardziej ironiczne z burroughsowskich anegdotek, znane chociażby z „Nagiego lunchu”.

W jednej z nich poznajemy młodego mężczyznę, który za ostatnie pieniądze wykupuje luksusowy grobowiec, by pewnego dnia odnaleźć w nim trumnę z ciałem obcej kobiety. W następnej wiecznie smutny grzybiarz z wyrysowaną na twarzy nostalgią spotyka w środku lasu wisielca, co okazuje się przyczynkiem do kilku socjologicznych obserwacji. Jednak to ostatni epizod wydaje się najlepszy i najmocniej zapadający w pamięć. Historia miłośnika „śliskich” tematów, rabującego muszle winniczków w poszukiwaniu ślimaczej literatury i sprzedającego białe kruki na czarnym rynku, stanowi doskonałe podsumowanie całej publikacji.

Dzięki niezmiennie kunsztownym, pełnym detali rysunkom, duetowi Lipczyński-Garwol udało się wyprowadzić czytelnika na manowce, niepostrzeżenie zmieniając charakter opowieści ze śmiertelnie poważnej na całkowicie komiczny. Bezpieczną strategią odbioru „Chwili jak płomień” wydaje się zatem dobrowolna kapitulacja i zdanie się na nieznającą granic wyobraźnię scenarzysty. Należy jedynie pozostać czujnym w kwestii deklinowanych w różnej formie motywów, które przewijają się przez cały album. Przykładem rządzącej opowiadaniami logiki snu jest chociażby powracająca figura kukułki, która jako ptak, nazwisko i element zegara okazuje się spiritus movens kilku opowieści.

„Chwila jak płomień” to celebracja poszatkowanych obrazów i urwanych sennych wątków, przy czym Roman Lipczyński pokusił się o dokończenie niedośnionych marzeń, a Paweł Garwol sprostał wyzwaniu, tworząc na ich kanwie sugestywne i wyraziste rysunki, które na moment oszukują czytelnika i zanurzają go w hiperrealistycznej rzeczywistości milionów czarnych kresek. A w odróżnieniu od bezpowrotnie utraconych snów, do „Chwili jak płomień” można powracać wielokrotnie.
Paweł Garwol, Roman Lipczyński: „Chwila jak płomień”. Wydawnictwo Kultura Gniewu. Warszawa 2013.