Wydanie bieżące

15 października 20 (236) / 2013

Dominik Szcześniak,

LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE

A A A
„Wieże Bois-Maury” to zebrane w dziesięciu tomach dzieło Hermanna Huppena. Kolejne albumy serii ukazywały się w latach 1984-1994. Pierwszy odcinek osadzonej w średniowieczu opowieści (zatytułowany „Babette”) to komiks europejski najwyższej próby, narysowany z polotem i dbałością o detal, a napisany ze znajomością realiów historycznych oraz fantastyczną umiejętnością władania słowem. Tytułowa bohaterka jest jedynie katalizatorem wypadków. Główną rolę w opowieści Huppena odgrywają bowiem murarz Germain oraz błędny rycerz Aymar de Bois-Maury. Pierwszy z nich, kierowany miłością, zabija rycerza i płaci za ten czyn wysoką cenę. Drugi natomiast podróżuje w poszukiwaniu ziem swych przodków, których chlubą są najpiękniejsze i najwyższe w całym chrześcijańskim świecie wieże znajdujące się obecnie we władaniu „rycerzy bez honoru”. Na tle głupich wieśniaków i żądnych krwi rycerzy obie postaci jawią się jako bohaterowie pozytywni, wyprzedzający myślą swoją epokę.

Huppen przedstawia na kartach komiksu bardzo naturalistyczny obraz wieków średnich. Nie gloryfikuje swoich protagonistów – wszyscy, począwszy od rodziny Babette, poprzez rycerzy na dworze Eudesa, aż po napotkanych przez Germaina kuglarzy, mają coś na sumieniu. Rycerzom w głowie jedynie bitka i gwałty, wieśniacy są bezwzględnymi idiotami, a pod maskami cyrkowców skrywają się pospolici oszuści. W tym wszystkim bez skazy wydają się jedynie Aymar, niechętny wieszaniu chłopów na szubienicach, oraz Germain, pragnący wieść poczciwy żywot. Ich „wywrotowość” nie przysparza im jednak przyjaciół – postępowości Aymara przeciwstawiają się porywczy rycerze, a droga uczciwego Germaina zostanie usłana niejednym kamieniem.

W „Wieżach Bois-Maury” Huppen buduje napięcie w zasadzie każdym kadrem i dialogiem. Surowe, bardzo oficjalne słowa padające z ust poszczególnych bohaterów znakomicie nakreślają relacje między nimi oraz tworzą tło komiksu. Niektóre dialogi niosą tak potężny ładunek treści i emocji, że oczekiwanie na ciąg dalszy opowieści byłoby katorgą, gdyby nie fakt, że Wydawnictwo Komiksowe zdecydowało się na dość szybką publikację wszystkich tomów (w trybie miesięcznym).

Album belgijskiego artysty to popis realistycznego rysunku. Autor cyzeluje każdy kadr swojej opowieści, kreując sugestywny obraz spokojnych, wiejskich plenerów, jak również fantastycznej architektury. Jaskrawe, piękne kolory na pewno zrobią wrażenie na tych, których rozpuściła paleta barw Photoshopa – warto wspomnieć, że błękity, żółcie i czerwienie przenikają również do komiksowych dymków, tworząc z nimi dość osobliwą całość. Warstwa graficzna albumu będzie niesamowitym powrotem do przeszłości dla tych, którzy za wzór rysunku stawiają sobie pierwsze albumy „Thorgala”. Dzieło Huppena to właśnie taki rasowy, realistycznie rysowany, „frankofoński” komiks sprzed trzydziestu lat, który (co trzeba podkreślić) wcale się nie zestarzał i bije na głowę większość współczesnych tytułów próbujących mierzyć się ze średniowieczną tematyką.

„Wieże Bois-Maury” to komiks wybitny, kanon gatunku i obowiązkowa lektura dla każdego, kto interesuje się wiekami średnimi, rysunkiem czy graficznymi opowieściami. To, że polska edycja ukazuje się niemal trzy dekady po premierze oryginału, jest wielkim skandalem oraz niedopatrzeniem. Ale w myśl powiedzenia: „lepiej późno niż wcale”, cieszmy się faktem, że nasza przygoda z tą wykwintną porcją rozrywki dopiero się rozpoczyna.
Hermann Huppen: „Wieże Bois-Maury: Babette”. Tłumaczenie: Grzegorz Przewłocki. Wydawnictwo Komiksowe. Warszawa 2013.