Wydanie bieżące

15 października 20 (236) / 2013

Katarzyna Szopa,

KILKA ODCIENI BIELI

A A A
„Biel była całkiem zwyczajnie niewidzialna, po prostu niedostrzegalna przynajmniej przez białych – pisze Rosi Braidotti – Sporo pracy zajęło czarnym pisarzom/pisarkom i myślicielom/myślicielkom, by ukazać biel jako sprawę polityczną. Ulokowani w »śnieżno-białej« czystości naszej uniwersalizującej fantazji, odcieleśnieni i wykorzenieni, właściwie myśleliśmy, że nie mamy koloru. Wówczas Toni Morrison i bell hooks przybyły i pokolorowały nas, zmuszając białe feministki, by wzięły kwestię rasy pod uwagę” (w: tejże: „Nomadic Theory. The Portable Rosi Braidotti”. New York 2011, s. 251). I tym razem bell hooks przybywa na polski grunt w dobrym momencie, by wręcz nie powiedzieć: w ostatniej chwili, kiedy to nasila się konflikt polsko-romski i powstają rozmaite ruchy na rzecz wypędzenia Romów (vide: Andrychów); kiedy kraje Europy Zachodniej zmagają się z napływem imigrantów i uchodźców zamieszkujących getta na obrzeżach wielkich miast; kiedy w Holandii toczy się dyskusja na temat rasistowskich korzeni słynnego pomocnika (albo i niewolnika) świętego Mikołaja, znanego jako Zwerte Piet, czyli Czarny Piotruś. Właśnie w tym czasie hooks powraca po to, by nas „pokolorować” i tym samym wybić z bezpiecznych i zastanych pozycji, które przyjęliśmy. Albowiem, jeszcze raz cytując Braidotti, bycie w normie oznacza bycie niewidzialnym, podobnie jak naturalnym, pewnym lub postępującym w sposób zwyczajny i powszechny. Chodzi zatem o to, by uwypuklić znaczenie bieli i obalić mit „niewidzialnej/transparentnej uniwersalności” – bowiem biel, jak pisze bell hooks, stała się symbolem terroru i śmiercionośnej siły, natomiast w kulturze zachodniej ulokowała się w mitologicznych i baśniowych wyobrażeniach, przychodzących chociażby w postaci nieskazitelnej Królewny Śnieżki.

 

„Teoria feministyczna. Od marginesu do centrum” (wydana przez wydawnictwo Krytyki Politycznej w przekładzie Ewy Majewskiej) to jedna z najważniejszych pozycji, które dały początek czarnej feministycznej krytyce literackiej; o zaniedbaniach wobec tej ostatniej wyczerpująco pisze Krystyna Kłosińska w rozdziale swojej książki „Feministyczna krytyka literacka”. Wydana po raz pierwszy w 1984 roku, książka ta podejmuje najważniejsze kwestie rasy i klasy, spychane na bok przez zachodnie teorie feministyczne. bell hooks nie pozostawia żadnych złudzeń, kiedy pisze, że ruch feministyczny (przynajmniej do lat 80.) z jednej strony utożsamiany był z działaniami na rzecz praw białych kobiet, a z drugiej – nazywany feminizmem drobnomieszczańskim, służył interesom uprzywilejowanych przedstawicielek określonych grup społecznych. Czarne kobiety, jak pisze bell hooks, doznały zatem podwójnego wykluczenia: doświadczyły zarówno opresji seksistowskiej, jak i dyskryminacji ze względu na rasę. „Czarni mężczyźni mogą być ofiarami rasizmu, ale seksizm daje im możliwość działania z pozycji opresora w stosunku do kobiet. Białe kobiety z kolei mogą stać się ofiarami seksizmu, ale rasizm pozwala im na wyzyskiwanie i opresjonowanie czarnych. Obie te grupy stworzyły ruchy społeczne, które umożliwiały im działanie na rzecz własnego interesu i wspieranie ciągłej opresji innych grup” (s. 47). Gdzie w tym wszystkim miejsce, pyta hooks, dla czarnych kobiet (i dla reszty przedstawicielek wszelkich mniejszości), skoro feminizm został zawłaszczony przez określone grupy społeczne?

 

Braidotti twierdzi, że nie ma marginesu bez centrum, ani mniejszości bez większości. Jedyną możliwą strategią umożliwiającą wyjście poza ten dualizm jest nieustanne rozsadzanie dominujących stereotypów i aksjomatów, które przyczyniają się do utrwalania uprzywilejowanej i hegemonicznej pozycji większości. bell hooks zaczyna więc od pozycji krytycznej, wskazując na iluzję idei siostrzeństwa i solidarności kobiet, a następnie postuluje konieczność zredefiniowania podstawowych idei ruchów feministycznych. Nadrzędnym celem, według autorki, jest upowszechnienie idei feministycznych, ponieważ „[w]iększość kobiet lepiej zna krytykę ruchu na rzecz wyzwolenia kobiet niż pozytywne znaczenia słowa »feminizm«. To właśnie pozytywne znaczenie tego pojęcia oraz jego polityczną siłę musimy teraz wzmacniać i podtrzymywać” (s. 57). Feminizm nie może być również postrzegany jako ruch, którego celem jest tworzenie kontrkultury, „świata, którego centrum stanowią kobiety” (s. 60) – przeciwnie, hooks uważa, że mężczyźni powinni stać się aktywnymi towarzyszami w walce z seksistowską (ale też rasistowską i klasową) opresją. Przyszłość feminizmu leży zatem w odwróceniu uwagi od stereotypów związanych z myśleniem o ruchu feministycznym, w zaangażowaniu szerszych kręgów społecznych we wspólną walkę, w skonstruowaniu alternatywnego systemu wartości, w rozpatrzeniu takich kwestii, jak docenianie pracy kobiet (zwłaszcza wykonywania obowiązków domowych) i pracy w ogóle, w przełamaniu uzależnienia od kompulsywnego konsumpcjonizmu, w walce z przemocą domową, w aktywnym (odromantyzowanym) rodzicielstwie i wreszcie w edukowaniu społeczeństwa, a zwłaszcza kobiet, które mogłyby poznać podstawowe założenia ruchów feministycznych. hooks podkreśla jednak, że spora część teorii feministycznych jest nie tylko trudno dostępna, ale przede wszystkim nieprzystępna, zaś edukacja za pomocą słowa pisanego niewiele może zmienić w przypadku, w którym wciąż spory odsetek kobiet dotknięty jest brakiem podstaw w edukacji i analfabetyzmem (jak na przykład część marokańskich pracownic holenderskich fabryk). Co ważne, pisze hooks, „częścią wkładu do feminizmu ze strony każdej osoby zaangażowanej w akademię powinno stać się prowadzenie zajęć z zakresu studiów kobiecych w lokalnych centrach kulturowych” (s. 163).

 

Jakkolwiek stanowisko hooks, z którego wypływa ciągłe dążenie do zmian, wydaje się utopijne i nieco idealistyczne, tak przedstawiona przez nią propozycja wpłynęła znacząco na dalszy rozwój teorii feministycznych. Krytyczne stanowisko feministycznych dyskursów postkolonialnych (mam tu na myśli również Gayatri Spivak, Glorię Anzalduę i wiele innych myślicielek) godzi przede wszystkim w dominujący tzw. postfeministyczny neoliberalizm, który wznosi się na indywidualistycznych i etnocentrycznych przesłankach i zakłada, że sukces i status finansowy kobiet jest jedynym i wystarczającym wskaźnikiem emancypacji. Stanowisko to wzmacnia przekonanie, że kobiety (białe Europejki, rzecz jasna) są „wyzwolone” i tym samym osiągnęły już wszystko. hooks tworzy konkretny program reform, które należy (i należało) ująć w szerszym programie ruchów feministycznych, zarówno tych społecznych, jak i akademickich. Feminizm ma wzbraniać się przez wykluczaniem jakiejkolwiek mniejszości – nie tylko etnicznej, ale też seksualnej, klasowej, wiekowej, a nawet gatunkowej (rama odniesień, jak mówi Braidotti, powinna być złożona). Takie szerokie ujęcie w praktyce owocuje proliferacją dyskursów, które skupiają się na tropieniu i eliminowaniu źródeł wszelkich wykluczeń. „Osoby marginalizowane – pisze hooks – muszą uczestniczyć w ruchu feministycznym, tworzyć jego teorię i przewodzić działaniom” (s. 228), czego najlepszym wyrazem jest ruch zwany kobietyzmem, który obnaża całkowicie niesymetryczne relacje nawet w obrębie dyskursów postkolonialnych i zbiera głosy wszystkich marginalizowanych środowisk kobiecych. Jak dodaje Braidotti,  należy zacząć od zmiany naszych pozycji, która miałaby polegać na wypracowaniu antyrasistowskich strategii redefiniujących biel.

 

Oddaję zatem głos bell hooks: „Tworzenie opozycyjnego światopoglądu jest dla walki feministycznej koniecznością. Oznacza to, że świat, który tak dobrze poznaliśmy, świat, w którym czujemy się »bezpiecznie« (nawet jeśli poczucie to opiera się na złudzeniu), musi ulec radykalnej zmianie” (s. 230). „Feministyczna walka toczy się wszędzie tam, gdzie ktokolwiek – kobieta czy mężczyzna – stawia opór seksizmowi, opresji czy wyzyskowi wynikającemu z różnicy płci” (s. 20). „Osoby, które walczą na rzecz likwidacji seksizmu nie wspierając jednocześnie ruchów na rzecz zniesienia rasizmu czy dyskryminacji klasowej, podważają swoje własne starania. Ci, którzy walczą na rzecz zniesienia rasizmu czy dyskryminacji klasowej, i zarazem wspierają seksistowską opresję, wzmacniają kulturowe podstawy wszystkich form opresji zbiorowej” (s. 77).
bell hooks: „Teoria feministyczna. Od marginesu do centrum”. Przełożyła Ewa Majewska. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2013.