Wydanie bieżące

1 listopada 21 (237) / 2013

Mirella Siedlaczek-Mikoda,

SZALBIERZ KONTRA IKSOWIE

A A A
1. Legenda książki, której nikt nie przeczytał, ale wszyscy wiedzieli, że…

Wreszcie wydano książkę legendę – niedostępną dla szerokiego grona czytelników nie z uwagi na kłopot z tłumaczeniem czy prawami autorskimi, lecz rozpętaną w latach 80. kampanię przeciwko autorowi. „Iksowie” György’a Spiró to pozycja znana wcześniej w kraju jedynie we fragmentach lub poprzez recenzje. Książka ta stała się w przeszłości powodem do wytoczenia najcięższych dział przeciwko autorowi, któremu zablokowano wydanie jej w Polsce, a zarazem uniemożliwiono, co wydaje się dzisiaj niebywałe, przyjazd do warszawskiego Teatru Ateneum na prapremierę spektaklu „Szalbierz” w 1987 roku. Wojciecha Bogusławskiego zagrał wówczas Jerzy Kamas, a w wersji telewizyjnej spektaklu Tadeusz Łomnicki.

2. W bagnie ponapoleońskiej Warszawy

Bohaterowie to postaci historyczne – także ci drugo- i trzecioplanowi. We wstępie – liście do profesor Zygmunta Raszewskiego, historyka teatru, autora między innymi dwutomowej monografii o Bogusławskim – autor wylicza odstępstwa od historycznej wierności, z których bodaj największe to wcześniejsze o dekadę uśmiercenie głównego bohatera. Jako osobę wychowaną na sentymentalnych powieściach historycznych dla młodzieży, zdziwiło mnie przedstawienie Joanny Grudzińskiej. Jest to postać odarta z romantyzmu tak mocno, jak to możliwe. Dotyczy to zresztą również i innych bohaterów – karierowiczów, zdrajców, głupców albo oderwanych od realiów arystokratów, trzymających się uparcie carskiej klamki. Jednym słowem: istna parada kreatur i towarzyszących im kobiet, skłonnych do kupczenia wdziękami. Widzimy ich takimi przez pryzmat samego Bogusławskiego – intryganta, mizogina, postaci niesympatycznej, raczej nienadającej się na wzór. Nie wydaje się on ani dobrym mężem, ani ojcem – jest brutalny wobec najbliższych, oczekuje posłuszeństwa i zaradności ze strony kobiet. Najwyżej poważa córkę dawnej rywalki – Ledóchowską, choć i ją uważa za naiwniaczkę.

Rozumiem, że taki wizerunek najwybitniejszego aktora i reżysera doby stanisławowskiej, autora największego patriotycznego triumfu, czyli „Krakowiaków i górali”, może się nie podobać czytelnikowi, który oczekuje opowieści o niezłomnym artyście. Tym bardziej, że odczytywano tę postać jako mającą konkretny wzór we współczesnym Spiró teatrze węgierskim.

3. Kim byli Iksowie?

Krytycy warszawscy podpisujący swoje recenzje znakiem X wywodzili się z elity społeczno- kulturalnej, częściowo oświeceniowej – tak jak Julian Ursyn Niemcewicz, Kajetan Koźmian, Stanisław Kostka Potocki – a częściowo osadzonej urzędniczo i stanowiskowo w Królestwie Polskim (książę Adam Czartoryski, generał Wincenty Krasiński i gospodarz spotkań – Tadeusz Antoni Mostowski, minister spraw wewnętrznych). W ich gronie znalazły się również Maria z Czartoryskich Wirtemberska, autorka pierwszej polskiej powieści sentymentalnej, czyli „Malwiny”, Zofia z Czartoryskich Zamoyska, jej siostra, Anna Mostowska, autorka sentymentalnych powieści, znanych już jedynie historykom i pasjonatom tego okresu. Cięte riposty i celne krytyki wyrażane podczas spotkań towarzyskich protokołowano, aby następnie skonstruować z nich jednolity tekst. Powierzano też krytykę jednej osobie. Celem tej rozrywki miało być podniesienie poziomu warszawskich przedstawień, które nie słynęły z oryginalności czy nawet wierności tekstowi oryginalnemu. Iksowie odnosili się nie tylko do tekstu, jakości przekładu, ale również do gry aktorskiej. Autor wkłada jednemu z nich, Morawskiemu, w usta takie słowa: „Ale po co recenzje piszemy my? Bo takie czy inne recenzje mają Niemcy i Francuzi, no to niech będą także i u nas. (…) Widzę to tak: u nas nic nie powstaje samo z siebie, spontanicznie, w sposób oczywisty, zgodnie z naturalnym przebiegiem funkcji życiowych, wszystko musimy zaplanować, musimy się do tego zmuszać, bo gdzie indziej albo w źle rozumianej przeszłości coś podobnego już zrobiono; zajmujemy się małpowaniem”.

Rola Iksów w powieści nie ogranicza się jedynie do salonowych dyskusji i błyskotliwych tekstów. Snują oni polityczne intrygi, manipulując politycznymi nastrojami przy pomocy tekstów pozornie odnoszących się jedynie do teatru. Usiłują zniszczyć ojca narodowej sceny, wpływając recenzjami na strącanie przedstawień z afisza.

Fabuła powieści koncentruje się na przygotowaniach i pracy z aktorami do dwóch przedstawień – współczesnej sztuki „Dwaj Klingsbergowie”, której cyniczną wymowę wykorzystuje Bogusławski do sparodiowania władzy, oraz klasycznego francuskiego dramatu „Horacjusze”, napisanego pod naciskiem króla absolutnego i teraz pod porównywalnym naciskiem odgrywanego w carskiej Warszawie, która jeszcze nie wie, co oznaczają rządy władcy Rosji. Niedługo pogłoski o obowiązkowej służbie wojskowej staną się boleśnie prawdziwe.

4. Historia wybrała swojego zwycięzcę

Bogusławski pozostał ojcem teatru, a o recenzjach Iksów pamiętają specjaliści – historycy teatru, literatury. Iksowie przegrali natomiast z czekającą już u progu rewolucją – młodym wileńskim nauczycielem Adamem M. i jego przyjaciółmi. W utworze Bogusławski przegrywa, zresztą jego przeciwnicy również muszą ustąpić.

Powieść czytałam nie tylko jako historię upadku sławnego aktora, opowieść o spisku i grupie chcącej sprawować władzę nad umysłami mieszczaństwa i studentów. To także, zwłaszcza w części kończącej opowieść, ironiczne podsumowanie meandrów historii Polski – chodzi zwłaszcza o fragment dotyczący perypetii z zamówieniem, realizacją, znalezieniem odpowiedniego miejsca i niezwykłego pecha związanego z pomnikiem księcia Józefa Poniatowskiego.
György Spiró: „Iksowie”. Przeł. Mieczysław Dobrowolny. W.A.B. Warszawa 2013.