Wydanie bieżące

1 listopada 21 (237) / 2013

Ewa Szkudlarek,

ZIELNIK BEZ MIĘTY

A A A
Spektakl „Zażynki” w reżyserii Katarzyny Kalwat w Teatrze Polskim w Poznaniu to sztuka dotycząca obyczajowych przemian wpisanych w polityczne układy i religijne schematy, ale to także – a może przede wszystkim – sztuka o „zażynaniu” siebie. Wieczny krzyk buntu rozbrzmiewający między własnym, wewnętrznym pragnieniem a cudzym, społecznym oczekiwaniem. Ciało jednej z bohaterek – Marysi – jest nie tylko obiektem młodzieńczej fascynacji i pożądania, ale też przedmiotem politycznych debat i religijnych nakazów. Dramat Anny Wakulik „Zażynki” otrzymał nagrodę dziennikarzy w piątej edycji konkursu dramaturgicznego „Metafory Rzeczywistości 2012” zorganizowanego przez Teatr Polski w Poznaniu. Natomiast 27 lutego 2013 roku odbyła się premiera spektaklu w The Royal Court Theatre w Londynie.

Poznański spektakl ukazuje złożone relacje między kobietą a trzema mężczyznami: księdzem, lekarzem i bezrobotnym chłopakiem. Mężczyźni zwodzą, uwodzą i zawodzą nastolatkę, młodą dziewczynę i dojrzałą kobietę. Marysia jest jedną z wielu mieszkanek prowincjonalnego miasteczka; nie wydaje się zainteresowana nauką, studiowaniem czy poszukiwaniem intratnej pracy. Czasem chce się dobrze zabawić, zobaczyć kawałek świata, może zakochać i wdziewać na siebie modne fatałaszki. Bohaterka – w tej roli Anna Sandowicz – jest niepewna i nieprzewidywalna, nie potrafi także ustalić hierarchii wartości w swoim życiu. Za każdym razem jest kimś innym i odsłania odmienne oblicze: skupiona na modlitwie i jednocześnie zbuntowana wobec Boga, dokładna w wykonywaniu pracy w gabinecie lekarskim, a zarazem zniechęcona, radosna na ulicach Londynu, ale jednocześnie w tej sytuacji zagubiona. Zawsze pozostaje we władaniu ludzi, wśród których przebywa – pielgrzymów, pacjentek, podróżnych – zupełnie tak, jakby odpowiedzi na pytanie o to, kim jest, szukała w innych i w nich zakotwiczała samą siebie. Najbardziej uwidacznia się to w relacjach z mężczyznami – nie ona je ma, lecz one ją. Potwierdzenia kobiecej wartości Marysia poszukuje w rozmowach z Janem, a odrobiny ciepła – w erotycznych igraszkach z jego synem Piotrem. Poszczególne role, które odgrywa w życiu, jej przeszłość i teraźniejszość, pragnienia i oczekiwania – wszystko zaczyna się mieszać.

Wewnętrznie rozbitej bohaterce towarzyszy zawsze wizerunek Matki Boskiej z kolorowymi światełkami w koronie. Kiczowatość figury umieszczonej na scenie pokazuje, że wszelkie dylematy wiary są sztuczną, a niekiedy infantylną grą dla oka innych – sąsiadów parafian czy partii politycznej. Religijność zostaje sprowadzona do corocznie obchodzonych świąt w liturgicznym kalendarzu, a gdy kończy się ceremonia, w jej uczestnikach zanikają starotestamentowy dekalog i nowotestamentowe przebaczenie. I tak święto ku czci Matki Boskiej Zielnej – dawczyni życia i wszelkich płodów ziemi – zmienia się w rzeźnicką rebelię na ginekologicznym fotelu.

Wiesław Zanowicz, odgrywający rolę lekarza Jana, w czarnym fartuchu niczym rzeźnik jest przekonujący i wiarygodny. Uzewnętrznia swoje stany emocjonalne, czasem miota się w sobie, a innym razem „trzyma fason” przed synem lub młodą kobietą. Jest opanowany, broni swoich racji i uważa się za doskonałego fachowca, chociaż chwilami usiłuje zagłuszyć swoje sumienie. Staje się sędzią i katem wykonującym wyrok na ciężarnych kobietach, a potem sam dźwiga ich brzemię na swych barkach. Kobieta rodząca, kobieta tracąca dziecko jest jak zwierzę w ubojni zanurzone w kałuży krwi. Człowiek, a może zwierzę? – to tylko przedmioty medycznych eksperymentów. Granica między życiem a śmiercią, czyli aktem kopulacji i rytmem chirurgicznych narzędzi, zostaje zachwiana. Instynkt Erosa jest zgubny niczym instynkt Tanatosa, ale też i Tanatos staje się zbawienny jak Eros. Maryjne święto ma związek z płodami natury, a żywioł ziemi wiąże się z narodzinami i śmiercią – i te zjawiska powinny być przyjmowane w sposób naturalny. Cielesność i śmierć, religia i seksualność – wszystko to przenika poszczególne sceny poznańskiego spektaklu.

Zarówno postać Marysi, jak i figura Maryi chwilami wyglądają w smugach światła niczym boginie lub niezwykłe zjawy – można zastanawiać się, która z nich jest żywa, a która to tylko martwy posąg. Doświadczenie własnej cielesności w płynny sposób przechodzi w rozważania o podstawach wiary, żeby – po tym odwołaniu, przeniesieniu, przefiltrowaniu – powrócić do czystego oczekiwania, które jest świadomością nieoczekiwanych w życiu zdarzeń – niechcianej ciąży, przypadkowej pracy i spontanicznej podróży. Historia uwiedzionej przez księdza Marysi pokazuje trud przejścia od osobistej, rozwijającej się, kobiecej cielesności do równie osobistej, niedojrzałej wiary. Świadome nierozdzielanie tych rejestrów podkreśla przyziemność i fizyczność – oczywiście bez rozstrzygania kwestii sacrum. Młoda kobieta w drugiej części spektaklu przestaje się modlić, bezwstydnie wypina się i prezentuje swoje wdzięki. Scena ta wkracza w intymną sferę – nadal wypieraną lub przedstawianą dosadnie – czyli strefę, o której nie wypada mówić, a jak ją w ogóle pokazać? Wszak „Seksualność broni człowieka przed śmiercią, ponieważ przekształca życie w fenomen radosny. (…) Eros przekształca świat w harmonijną całość” (Przybylski 1971: 191). Erotyczne sceny Anny z Piotrem (Mariusz Adamski) ukazują z jednej strony ich młodzieńczą radość, spontaniczność i zespolenie, z drugiej zaś perwersyjność, przemoc i odrzucenie. To szczególne zadanie dla aktorskiej pary, która prezentuje różne i złożone oblicza seksualności.

Nic nie dzieje się bez przyczyny. Marysia zraniona psychicznie i okaleczona fizycznie staje się nieufna i podejrzliwa. Zaufanie ma istotne znaczenie w życiu i świadomości człowieka. Niewiele można bez niego zdziałać. Ale jak je zdobyć? Zaufanie rodzi zaufanie, problem pojawia się jednak, jeśli z jakiegoś względu zostaje ono zawiedzione i utracone. Pod maską podejrzliwie wyeksponowanej ufności kryją się nieufność i lęk. Narastająca nieufność Marysi wobec mężczyzn przenosi się na relację z Bogiem, a bez ufności wiara traci swój istotny wymiar. Za zasłoną deklarowanej pobożności tkwią nieufność i niepokój. Zaufanie jest jedną z podstawowych relacji międzyludzkich. Związek małżeński, rodzina, wspólnota przyjaciół wszystkie te relacje, aby mogły istnieć, muszą być oparte na zaufaniu. Istotne jest także zaufanie do siebie, które z psychologicznego względu jest związane z akceptacją siebie i właściwym poczuciem własnej wartości. Człowiek, który ufa sobie, nie nosi żadnych masek. Jest autentyczny i szczery, uznaje swoje słabości. Dziewczęce serce Marysi zostaje zranione. Im głębsza rana, tym trudniejszy proces gojenia i odbudowy. Zewnętrzne zranienie bohaterki manifestowane przez płynącą po ciele krew dotyczy także zranienia sfery uczuć religijnych; w Marysi zostaje zachwiana wiara w człowieka i Boga.

Erik H. Erickson podkreśla, że ufność dziecka zależy nie od ilości pokarmu, liczby zabawek czy form okazywanej miłości, lecz od jakości związku z matką, która „łączy czułą troskę i dbałość o potrzeby dziecka z mocnym poczuciem osobistej odpowiedzialności w granicach zaufania zakreślonych przez styl życia w kulturze, do której oboje należą. Dzięki temu kształtuje się u dziecka podstawa poczucia tożsamości” (Erickson 1997: 259).

„Zażynki” są pewnego rodzaju przestrogą, że należy chronić się przed wpływem osób, których zachowanie i sposób demonstrowania emocji negatywnie wpływają na sferę naszego wnętrza, burzą spokój i poczucie bezpieczeństwa. Należy zatem wytworzyć w sobie system ochrony, posługując się intuicją, która w naturalny sposób kieruje naszym działaniem. Trzeba nauczyć się słuchać tego, co wypływa z własnego wnętrza. Marysia odkrywa swoją nową drogę, wraca na prowincję jako pielęgniarka, by pomagać innym. Już samo myślenie Marysi o Bogu-Stwórcy ludzkiego ciała i duszy pozwala zawsze zachować wiarę oraz charakter jej wszelkich uczuć. „Zażynki” to sztuka przypominająca o szkolnym zielniku, złożonym ze starannie powklejanych roślin, będących śladem zasuszonego życia i dalekim echem wyblakłych uczuć. Czy Marysi uda się odnaleźć zapach życiodajnej mięty i przemienić ją w formę własnego życia?

LITERATURA:

Erikson E. H.: „Dzieciństwo i społeczeństwo”. Przeł. P. Hejmej. Poznań 1997.

Przybylski R.: „Eros i Tanatos. Proza Jarosława Iwaszkiewicza 1916-1938”. Warszawa 1970.
Anna Wakaluk: „Zażynki”. Reżyseria: Katarzyna Kalwat. Scenografia i kostiumy: Dominika Skaza. Ruch sceniczny: Rafał Urbacki. Opracowanie muzyczne: Bartosz Nalazek. Światła: Bartosz Nalzaek. Asystent reżysera: Anna Sandowicz. Inspicjent: Maria Skowrońska-Ferlak. Premiera: 30 listopada 2012 r. Malarnia Teatru Polskiego w Poznaniu.