Wydanie bieżące

1 listopada 21 (237) / 2013

Przemysław Pieniążek,

TANIEC KRUKA

A A A
Czy niezapłacone ubezpieczenie za samochód może przyczynić się do życiowej tragedii? Przez wiele lat James O’Barr był przekonany, że tak. Nie posiadając ważnego dokumentu, zadzwonił do swojej narzeczonej Beverly z prośbą o podwiezienie. Tuż przed wyruszeniem do ukochanego dziewczyna została śmiertelnie potrącona przez pijanego kierowcę. Tragiczny wypadek z 1978 roku naznaczył artystę traumą i nie dającymi się uciszyć wyrzutami sumienia. Wkrótce O’Barr zaciągnął się do marynarki wojennej, stacjonując w czasie służby w podzielonym murem Berlinie. W tym czasie zajmował się ilustrowaniem podręczników sztuki walki, a od 1981 roku zaczął także tworzyć pierwsze szkice swojego przyszłego opus magnum.

Początkujący artysta powoli, choć konsekwentnie przygotowywał zarys nadnaturalnej opowieści (inspirowanej także artykułem o narzeczonych brutalnie zamordowanych dla pierścionka zaręczynowego wartego dwadzieścia dolarów), w zamierzeniach mającej pełnić rolę graficznego egzorcyzmu wypędzającego z autora ból, rozpacz i bezsilny gniew, a równocześnie utrwalającej je na kartach komiksu. Tak powstała przejmująca historia Erica i Shelly, młodej pary, która znalazła się w złym miejscu o niewłaściwej porze. Kiedy ich auto nieoczekiwanie odmawia posłuszeństwa, fatum (w osobach gangu bezwzględnego T-Birda) dosięga bohaterów na poboczu opuszczonej drogi. Śmiertelnie ranny mężczyzna jest świadkiem brutalnego gwałtu na ukochanej, która wkrótce przechodzi do wieczności. Wiekuisty pokój nie jest jednak dla Erica. Mocą kruka pokonuje on barierę grobu, powracając jako mściciel, który nie zapomina, nie wybacza i nie odczuwa lęku. Bo strach pozostawia swoim wrogom.

Miniseria „The Crow”, opublikowana po raz pierwszy w 1989 roku nakładem oficyny Caliber Comics, błyskawicznie uzyskała status wielokrotnie nagradzanego bestsellera, który pięć lat później posłużył za kanwę filmowej adaptacji (z niezapomnianym, ostatnim występem Brandona Lee) autorstwa Aleksa Proyasa. Artystyczny oraz komercyjny sukces „Kruka” utorował drogę trzem kontynuacjom (gdzie w postaci umalowanych zmartwychwstańców wcielali się kolejno Vincent Pérez, Eric Mabius i Edward Furlong), serialowi telewizyjnemu (z Markiem Dacascosem w roli Erica Dravena), jak również cyklowi komiksów czy serii powieści nawiązujących do popkulturowej legendy zapoczątkowanej przez graficzną opowieść Jamesa O’Barra.

W 2011 roku nakładem nowojorskiej oficyny Gallery Books ukazało się nowe wydanie kultowego komiksu, wzbogacone o trzydzieści stron niepublikowanych dotąd sekwencji, przed laty odrzuconych ze względu na wymogi formalne (za duża objętość, problem ze składem), ale pominiętych także przez samego autora z powodów emocjonalnych. Dodatkowo część premierowego materiału, obejmującego między innymi romantyczne reminiscencje z codziennego życia Erica i Shelly, powstała dopiero wtedy, gdy O’Barr w znaczący sposób podrasował swój artystyczny warsztat. Czytany ponad trzy dekady po pierwszej publikacji „The Crow” niezmiennie fascynuje zarówno na płaszczyźnie wizualnej, jak i dramaturgicznej oraz intertekstualnej.

Świetnie oddający ducha lat osiemdziesiątych komiks, w warstwie estetycznej bazujący na ciągłym pojedynku między światłem a mrokiem, doskonale sprawdza się jako podrasowana nadnaturalnym wątkiem brutalna, neo-noirowa przypowieść o zbrodni i karze. James O’Barr płynnie łączy dynamiczne sekwencje krwawych pojedynków, widowiskowych strzelanin oraz aktów przemocy z onirycznymi czy wręcz kontemplacyjnymi planszami przesyconymi aurą melancholii, dojmującego smutku, ale i dyskretnego piękna. Mistrzowską kreacją jest bez wątpienia postać Erica – nieumarłego żałobnika o aparycji Gaimanowskiego Morfeusza; złowieszczego, choć nie pozbawionego czarnego humoru klauna o równie bolesnym, co szalonym spojrzeniu; zmagającego się z egzystencjalną pustką kochanka nawiedzanego przez wizje bezpowrotnie utraconego szczęścia oraz drapieżnego, emanującego mroczną seksualnością „pięknego potwora”, skwapliwie odpłacającego za wszystkie doznane krzywdy.

Opowieść Jamesa O’Barra to okrutny spektakl, ba, upiorne widowisko baletowe (warto zwrócić uwagę na choreografię i gestykulację postaci!), w którym Eric-tancerz prowadzi widza/czytelnika przez kolejne akty intymnego, terapeutycznego misterium pełnego symbolicznych znaczeń. Martyrologiczno-religijną ikonografię albumu dopełniają psychoanalityczne archetypy. Kruk jawi się tutaj jako niebiański posłaniec, wcielenie boskiego drapieżcy, symbol przemijania, ale także życia mogącego przetrwać wszystko, nawet śmierć. Niemniej gadający ptak jest także metaforą podświadomej potrzeby wyparcia traumatycznego doświadczenia, podobnie jak spętany drutem kolczastym biały rumak symbolizuje bezradność i poczucie winy Erica/Jamesa, niepotrafiących pomóc ukochanym osobom oraz przebaczyć samym sobie.

O tym, że „The Crow” jest dziełem na wskroś przemyślanym, świadczy także jego warstwa narracyjna. Analizując – między innymi – monologi ucharakteryzowanego mściciela (który swoje imię zawdzięcza tytułowemu bohaterowi „Upiora z Opery”, zaś jego oblubienica autorce „Frankensteina”), odbiorca dostrzeże liczne nawiązania do najróżniejszych tekstów kultury. Arthur Rimbaud, François Villon, Percy Bysshe Shelley, Voltaire, William Makepeace Thackeray, Antonin Artaud – to tylko niektórzy z autorów obficie cytowanych przez autora na równi z tekstami biblijnymi, dziecięcymi rymowankami czy piosenkami Robyna Hitchcocka, The Cure oraz Joy Division. Wedle słów Jamesa O’Barra, „The Crow” był, jest i zawsze będzie celebracją prawdziwej miłości, uwiecznionej w tradycyjny sposób (bez uciekania się do popularnych współcześnie cyfrowych technik) na kartach graficznej opowieści, która doczekała się godnego zwieńczenia.
James O’Barr: „The Crow. Special Edition”. Gallery Books. New York 2011.