Wydanie bieżące

1 listopada 21 (237) / 2013

Anna Katarzyna Dycha,

ALINA ORLOVA I JEJ KONCERTOWY DEBIUT

A A A
Eteryczna blondynka o zniewalającym głosie. Młodziutka wokalistka – Alina Orlova, staje się jedną z najbardziej szanowanych artystek alternatywnych nie tylko na litewskiej scenie muzycznej.

Pochodzi z polsko-rosyjskiej rodziny. Jej ojcem jest Polak urodzony na Litwie, a matką Rosjanka urodzona w Woroneżu. Rodzice Aliny poznali się w Kazachstanie, gdzie spędzili dzieciństwo – zostali tam zesłani ich rodzice. Stamtąd wyjechali na Litwę, a dokładnie do Wisaginii, małego miasteczka położonego przy granicy Litwy z Łotwą i Białorusią. Tam też na świat przyszła Alina. Mimo młodego wieku – 25 lat – artystka jest znana nie tylko na Litwie, ale w innych krajach Europy. Debiutowała w 2008 roku  albumem „Laukinis šuo dingo”. W lipcu 2010 roku ukazała się jej druga płyta zatytułowana „Mutabor”. W tym roku wydany został pierwszy zapis koncertowy artystki „LRT Opus Live”, zarejestrowany 10 kwietnia w studiu litewskiego kanału telewizyjnego LRT.

Twórczość Orlovej to alternatywny folk i songwriting w najlepszym wydaniu. Delikatna, wręcz eteryczna osoba dysponuje mocnym głosem i ekspresją. Postawiła na krótkie piosenki, ale w oryginalnych aranżach z nieodłącznym akompaniamentem fortepianu. W baśniowych tekstach mieszają się języki – litewski, rosyjski, angielski. Krążek koncertowy zdominowały piosenki z drugiego albumu – usłyszeć można m.in. utwory „Amerika”, „Stars” czy „Forewa”, ale Alina powraca także do świetnie znanej „Lovesong” z debiutu. Sięga również po teksty brytyjskiego poety William Blake’a czy przedstawiciela rosyjskiego romantyzmu – Aleksandra Puszkina. Artystce towarzyszy trzyosobowy zespół – kompozycjom służy dodatek gitary, basu i perkusji – który jednak nie wychodzi przed szereg. Bo to Alina jest tutaj w centrum uwagi. Raz melancholijna, raz przejmująco smutna, a innym razem racząca słuchaczy klimatem wyjętym z kabaretu czy teatru. Całość ma charakter intymnego spotkania z artystką, która stworzyła swój indywidualny styl. Alina potrafi budować napięcie. Znakomicie wychodzi to w utworze „Voron”, rozpoczynającego się od spokojnych dźwięków fortepianu i wokalu, który z każdą minutą przynosi mocniejsze emocje. Artystka nie boi się też zaskakujących aranży swoich utworów. Smyki, klimat jak z „Amelii” – doskonale pamiętamy studyjną wersję „Lovesong”, utworu otwierającego debiut Orlovej. Tutaj kompletnie zmienionego, z inaczej brzmiącym wokalem. Pośród krótkich piosenek wyróżnia się ponad pięciominutowa, rozbudowana kompozycja „Miss gittipin’s second song” do słów Williama Blake’a. Początkowe partie klawiszy przechodzą w fortepian, by w finale zaatakować muzycznym wybuchem. Obcowanie z tym albumem to niewątpliwa przyjemność.
Alina Orlova: LRT Opus Live  [Creative Industries, 2013].