Wydanie bieżące

15 listopada 22 (238) / 2013

Michał Misztal,

BEZ SENTYMENTU

A A A
„Papierowe chłopaki” to opowieść o letniej przygodzie Roberta i Andrzeja, dwóch przyjaciół, którzy w 1991 roku postanowili założyć zespół oraz wyruszyć w trasę koncertową po Półwyspie Helskim. Już na samym początku czytelnik dowiaduje się, że wszystkie wydarzenia przedstawione w scenariuszu Romana Przylipiaka naprawdę miały miejsce. W czasie lektury nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że autor skryptu wraz z rysownikiem Michałem Oraszkiem chciał nie tylko przedstawić zajmującą historię, ale także zawrzeć w niej bardziej osobistą perspektywę, ową „sentymentalną opowieść o tym, co bezpowrotnie minęło”. Jednak pełne pasji zaangażowanie w proces twórczy wcale nie musi oznaczać, że finał całego przedsięwzięcia okaże się sukcesem.

Osoby pamiętające realia uwiecznione w „Papierowych chłopakach” niewątpliwie mogą liczyć na swoisty powrót do przeszłości. Na stronach komiksu odnajdą bowiem znajomo wyglądające produkty czy urządzenia, nie mówiąc już o tekstach popularnych utworów. Z kolei młodsi czytelnicy dowiedzą się, z jakimi przedmiotami bądź zjawiskami kojarzy się autorom przedstawiana przez nich epoka, chociaż – nie oszukujmy się – siła oddziaływania tej historii będzie w ich przypadku dużo mniejsza. Gdyby jednak obedrzeć „Papierowych chłopaków” z tej nostalgicznej otoczki oraz odczuwalnego przekonania scenarzysty, że mówi o czymś ważnym, otrzymalibyśmy porcję niezbyt poruszających, wręcz mało ciekawych wydarzeń z życia bohaterów. Wszystko to wieńczy puenta, która bynajmniej nie zmienia postrzegania całości. Przedstawione w komiksie wydarzenia układają się w standardową relację z wakacyjnej przygody. Poznając ją, nie mogłem powstrzymać się przed zadaniem sobie pytania: na co komu taka relacja?

Przygody Andrzeja, Roberta i Jamesa trudno uznać za wyjątkowe, co samo w sobie nie jest bynajmniej złe. Nie brakuje przecież komiksów, w których dominuje szara codzienność, ale pozostają one w pamięci dzięki interesującym technikom narracyjnym, zaskakującej perspektywie czy błyskotliwym tekstom. Tutaj tego nie ma. „Papierowe chłopaki” to zlepek dosłownie kilku scenek rodzajowych, najczęściej okraszonych irytująco wulgarnymi dialogami (co w większości przypadków zupełnie mi nie przeszkadza, gdyż ma to swoje fabularne uzasadnienie – z opowieścią Przylipiaka jest jednak inaczej), opatrzonych zaskakująco niedbałą szatą graficzną. Lubię nieestetyczną, wręcz brzydką kreskę, ale rozwiązania zaproponowane przez Michała Oraszka nie mają w sobie „tego czegoś”. Co prawda, chwilami brzydota kadrów efektownie współgra ze scenariuszem, to jednak wciąż nie jest „to”.

W lekturze „Papierowych chłopaków” przeszkadza jeden, ale szalenie istotny mankament: komiks duetu Przylipiak-Oraszek jest do bólu przeciętny. Trudno znaleźć mocny punkt tego tytułu, dzięki któremu chciałoby się jeszcze kiedyś do niego wrócić. Niestety, na rodzimym rynku jest obecnie zbyt wiele dobrych i bardzo dobrych opowieści obrazkowych, by „Papierowe chłopaki” zdołały wyróżnić się w tłumie. Czytałem, że owa graficzna historia letniej trasy koncertowej powstała na podstawie scenariusza filmowego. Mam wrażenie, że właśnie jako film opowieść o Andrzeju i Robercie okazałaby się o wiele bardziej interesująca. Przerobienie jej na komiks nie przyniosło korzystnych efektów, choć album zasługuje na dodatkowe punkty za udane przedstawienie realiów minionej epoki. Ale to za mało, żeby z czystym sumieniem go polecić.
Roman Przylipiak, Michał Oraszek: „Papierowe chłopaki”. Wydawnictwo Marina. Wrocław 2013.