Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (239) / 2013

Andrzej Ciszewski,

JAK SZTUKA WYSZŁA Z OBRAZKA

A A A
Postać Juliana Józefa Antonisza, a właściwie Juliana Antoniszczaka (1941-1987) niezmiennie pozostaje jednym z najjaśniejszych punktów na mapie rodzimej sztuki awangardowej. Absolwent krakowskiej ASP, wielokrotnie nagradzany na międzynarodowych festiwalach twórca animacji oraz filmów eksperymentalnych, kompozytor, kabareciarz i wynalazca – to zaledwie wyimek z określeń próbujących uchwycić skalę zainteresowań artysty. Począwszy od 1967 roku, kiedy powstała debiutancka „Fobia”, Antonisz zrealizował trzydzieści sześć filmów (pełniąc także obowiązki scenarzysty i autora ścieżki dźwiękowej), z których większość, zgodnie z założeniami artystycznego manifestu Non-Camera, powstała bez użycia profesjonalnego sprzętu: poszczególne klatki były rysowane, malowane bądź wydrapywane na celuloidowej taśmie. Autor „Gospodarstwa” (inspirowanego pierwszą księgą epopei narodowej) słynął także z nietuzinkowych wynalazków, w których gronie na szczególną uwagę zasługuje prototyp chronografu (urządzenia przenoszącego na celuloid obrazy pod postacią szorstkich powierzchni) oraz „antoniszograf fazujący” – ustrojstwo wydrapujące na taśmie filmowej serie klatek z płynnym przejściem między dwoma skrajnymi kadrami.

Ukazujący się nakładem wydawnictwa Korporacji Ha!art album „Opowieści graficzne” (którego publikacja zbiegła się z retrospektywą artysty w warszawskiej Zachęcie i Muzeum Narodowym w Krakowie) to wybór kilku, w większości niepublikowanych dotąd prac autora „Jak nauka wyszła z lasu”, pochodzących z trzech okresów jego życia: młodzieńczego, dojrzałego oraz schyłkowego. Dlatego w zbiorze nie mogło zabraknąć „Przygód Hitlera”, komiksu narysowanego w 1954 roku przez twórcę „Bajeczki międzyplanetarnej” dla jego brata, Ryszarda Antoniszczaka. Perypetie Führera z zacięciem tropiącego zbiega z obozu – uwiecznione na kartkach sześćdziesięcioczterostronicowego brulionu z manierą wprost proporcjonalną do manualnych oraz narracyjnych talentów młodego człowieka – stanowią jedno z najwcześniejszych zachowanych dzieł artysty, dobrze oddając klimat ówczesnych zabaw podwórkowych. Jednak humorystyczna, slapstickowa wręcz udręka wodza III Rzeszy (regularnie obrywającego siarczyste fangi lub padającego ofiarą niefortunnych zbiegów okoliczności) stanowiła dla początkującego artysty sposób na uporanie się z dziedzictwem wojennego pandemonium.

Surrealistyczny humor Antonisza potwierdza lektura datowanych na okolice 1975 roku „Pieronów”, scenopisu nigdy nie zrealizowanej produkcji, który zachował się pod postacią szkicowego komiksu. Jest to historia Karlika i Zeflika, dwóch górników ze Śląska, którzy w ramach czynu społecznego (zgodnie z życzeniem dyrektora kopalni) pobijają rekord świata w ręcznym kopaniu szybu, przedzierając się z gromkim „pierona!” na ustach przez trzewia Ziemi, wprost na Antypody. Po krótkiej wizycie na drugim biegunie globu (uatrakcyjnionej występem zespołu Tahitanek) bohaterowie wracają do Katowic, zabierając ze sobą kangura, nie wspominając już o Australijce z dzieckiem. Medialny sukces starają się z miejsca wykorzystać „tamci z NATO”, by skutecznie szerzyć między Wschodem a Zachodem „propagandę burżuazyjnego stylu życia”. Nic dziwnego, że jedynym wyjściem jest zabezpieczenie włazu, stanowiącego odtąd żelazny punkt wizyt podczas zakładowych wycieczek. Zimnowojenna satyra autora „Jak działa jamniczek” to bez wątpienia najzabawniejsza opowieść zamieszczona w recenzowanym tomie. Purnonsensowy humor powraca także za sprawą rysowanego piórkiem i tuszem cyklu „Z życia smoka”, drukowanych w latach osiemdziesiątych na łamach „Gazety Krakowskiej” scenek rodzajowych z udziałem wawelskiej gadziny, zdradzającej pewne fizyczne podobieństwo do… Antoniego Józefa Antonisza.

Jak podkreśla we wstępie Jakub Woynarowski, dla twórcy „Filmu o sztuce biurowej” liczył się bezpośredni, cielesny wymiar animacji non-camerowej (s. 6). Równocześnie autor przypomina, że tworzone przez krakowskiego artystę komiksy to w dużej mierze logiczne przedłużenie oraz uzupełnienie działalności Antonisza jako filmowca-eksperymentatora (s. 8). Potwierdzeniem tych słów jest fotokomiks „Jak powstało Muzeum Filmu Non-Camera” – fabularyzowany, okraszony „dymkowymi” dialogami oraz odautorskim komentarzem kolaż albumu rodzinnego, zdjęć wykonanych przez córkę artysty, Sabinę Antoniszczak (której wspomnienia również znalazły się w omawianym wydawnictwie) oraz przypadkowego zestawu wadliwych odbitek. Ów zeszytowy tomik pod pewnymi względami stanowił element promocji tworzonej od 1981 roku serii „Polska Kronika Non-camerowa”.

Jednym z tworzyw dzieła były bowiem fotosy dokumentujące performance zorganizowany przez plastyka dla zaproszonych ze stolicy urzędniczek Ministerstwa Kultury, które autor „Ostrego filmu zaangażowanego” starał się zainteresować swoim projektem. Niestety, nagła śmierć Antonisza w wieku zaledwie czterdziestu trzech lat sprawiła, że zarówno koncept stworzenia w Lubieniu Muzeum Filmu Non-Camera, jak i sam komiks pozostały nieukończone. Ekskluzywnie wydany album „Opowieści graficzne” to nie lada gratka dla miłośników sztuki legendarnego eksperymentatora i autora osobnego, która powinna także skusić amatorów komiksowej awangardy.

"artPAPIER" jest patronem medialnym publikacji.
Julian Józef Antonisz: „Opowieści graficzne”. Wydawnictwo Korporacja Ha!art. Kraków 2013.