Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (239) / 2013

Dominik Szcześniak,

WSZYSTKO, CO CHCIELIBYŚCIE WIEDZIEĆ...

A A A
W swojej scenopisarskiej twórczości Alan Moore chętnie czerpie z dorobku (nie tylko) europejskiej kultury, odwołuje się do klasycznych mistrzów pióra i nawiązuje do wydarzeń historycznych. W „Lidze Niezwykłych Dżentelmenów” (ukazującej się w Polsce od 2003 roku) zebrał supergrupę agentów, pochodzących z „różnych bajek” (doktor Jekyll i pan Hyde, kapitan Nemo czy Allan Quatermain) chroniących Królestwo przed złem. Pierwsze tomy serii to rozrywkowe historie przedstawiające starcia tej wesołej gromady z nie mniej słynnymi przeciwnikami. W „Czarnych aktach” rozrywka staje się jednak bardziej wykwintna, ilość „smaczków” poukrywanych w zakamarkach kadrów znacznie się rozrasta, a zapożyczenia z innych dzieł pojawiają się w ilościach hurtowych.

Trzonem fabuły jest kradzież tajnych akt londyńskiego dowództwa wywiadu wojskowego dotyczących działalności Ligi Niezwykłych Dżentelmenów. Przestępstwa dokonują Wilhelmina Murray oraz Allan Quatermain, a w pościg za nimi rusza wyposażona w odpowiednie kompetencje ekipa z agentem Jimmym Bondem na czele. W chwilach, gdy dwójka uciekinierów nie czuje na plecach oddechu wywiadowców, sięga do intrygujących akt, skrupulatnie analizując zgromadzone tam materiały, które – hołdując erudycji scenarzysty serii – są miszmaszem gatunków, stylów i technik. Alan Moore i Kevin O’Neill proponują historię, która z jednej strony daje wiele (od dawna wyczekiwanych) odpowiedzi, a z drugiej bez reszty wciąga czytelnika – sugeruje, kiedy odbiorca z czystym sumieniem może przerwać lekturę, by pójść spać, a kiedy powinien założyć dołączone do wydania okulary 3D lub zamknąć jedno oko.

Tytułowe „Czarne akta” to zbiór tajnych materiałów na temat „Grupy Murray” (przygotowanych na potrzeby Wielkiego Brata), opisujących powstanie tejże formacji oraz jej domniemane losy po II wojnie światowej, kiedy to jednostka została przeniesiona do Stanów Zjednoczonych (gdzie słuch po niej zaginął). Dokumenty zawierają także szereg publikacji o charakterze popularnym, jak choćby reprint z brytyjskiego periodyku dla chłopców, pierwsze folio ostatniej, niedokończonej sztuki Williama Szekspira, karykaturę polityczną, wyjątek z życiorysu Campiona Bonda czy też pikantną korespondencję Fanny Hill z jej biografem. Każdorazowe otwarcie przez Wilhelminę i Alana nowej teczki powoduje zmianę stylistyki albumu, która nie zawsze mieści się w konwencji komiksu. Jedynie „Żywot Orlanda”, na który składa się szereg ilustracji z podpisami oraz utrzymany w duchu tijuańskich biblii erotyk „SexJane” można uznać za klasyczne obrazkowe opowieści.

Dominują tu jednak raporty i krótkie formy literackie (w tym niezwykle interesujący tekst „Buziaczki, Bogowie z otchłani”, nawiązujący do twórczości H.P. Lovecrafta). Moore sięga również do języka Szekspira czy po epistolarną konwencję. Wielość form jest doprawdy imponująca. Być może przez wzgląd na nagłe zmiany technik, niektóre z zaprezentowanych tekstów w początkowych wersach pachną grafomanią, na którą jednak sławny Brytyjczyk może sobie pozwolić i która dość szybko ustępuje miejsca solidnej prozie. Zwłaszcza utrzymane w poetyce strumienia świadomości opowiadanie „Szalona bezkresna wieczność” Sala Paradyse’a wydaje się trudnym orzechem do zgryzienia. Jest w nim jednak pewna metoda, która po zakończeniu lektury daje czytelnikowi dużo satysfakcji, pozwalając lepiej zrozumieć wydarzenia rozgrywające się w kolejnych fragmentach książki.

W tomie poukrywane są również liczne „smaczki” nawiązujące do wcześniejszych odcinków serii – jak choćby rozmowy, których wielbiciele „Ligi…” byli świadkami w pierwszym tomie, tutaj ukazane z innej perspektywy oraz w nowej interpretacji. Autorzy udowadniają, że mogą mrugać do czytelnika wielokrotnie, czym potwierdzają złożoność wykreowanego przez siebie uniwersum. Stylistyczne rozbuchanie pozwoliło Moore’owi na przekazanie fanom cyklu mnóstwa istotnych, chwilami wręcz niezbędnych informacji (w tym odpowiedzi na pytania dotyczące przyczyn i okoliczności powstania grupy), choć brytyjski scenarzysta nie ukrywa, że liczy także na intelektualne zaangażowanie ze strony czytelnika.

Pod względem edycji „Czarne akta” stoją na bardzo wysokim poziomie. Różnorodność faktury (dominuje papier kredowy, ale „SexJane” została wydrukowana w tradycyjny sposób, w dodatku w formacie przywoływanej już tijuańskiej biblii), świetne stylizacje (elegancko opracowane strony dzieła Szekspira czy okładka „Szalonej bezkresnej wieczności”) oraz trójwymiarowość w pełni odzwierciedlają kunszt amerykańskiego rysownika. Czarno-biała kreska artysty gustownie ukazała erotyczne zabawy Fanny Hill oraz traktat „O pochodzeniu Bogów” Olivera Haddo, a zaprojektowane przez grafika pocztówki cieszą oko wielością zastosowanych technik. „Czarne akta” to kompendium wiedzy o serii Alana Moore’a i Kevina O’Neilla, a zarazem (prawdopodobnie) ich największe wspólne dzieło. Dla fanów serii rzecz absolutnie obowiązkowa.
Alan Moore, Kevin O’Neill: „Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne akta”. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2013.