Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (239) / 2013

Anna Katarzyna Dycha,

OCEAN ALTERNATYWY I POPOWYCH MELODII, CZYLI OCEAN W NOISE

A A A
Radiowe melodie, niebanalne wokale, urokliwe kompozycje. Projekt Ocean of Noise wydał debiutancką płytę z muzyką, która przynosi ukojenie.

Na pierwszym krążku projektu białostockiego muzyka Rafała Konopki znalazło się dziewięć utworów. Artysta przygotował go we współpracy z czołowymi wokalistami polskiej sceny alternatywnej. Usłyszymy tu więc m.in. Michała Wiraszko, Piotra Brzezińskiego czy Magdalenę Nowetę.

Droga do wydania tej płyty nie była jednak taka prosta. Projekt Ocean of Noise powstał w 2007 roku, dwa lata później zaliczył swój singlowy debiut – utwór „Noises From The Well” trafił na składankę portalu We Are From Poland. Muzyką Rafała interesowało się coraz więcej osób, on sam starał się dotrzeć z nią do znanych w kraju artystów. Po koncercie Much w 2010 roku w białostockim Metrze poznał Michała Wiraszko. Dał mu płytkę z utworami, wokalista ją jednak… zgubił. Zaległości nadrobił na MySpace i zgodził się na udział w projekcie. Zaproszenie Rafała przyjęli także Peter J. Birch (czyli Piotr Brzeziński) oraz  Magdalena Noweta. Odkryciami bez wątpienia są Piotr Zalewski z Rita Pax czy młoda wokalistka z Białegostoku – Marta Trusewicz. Płytę, która premierę miała 2 sierpnia na Off Festivalu w Katowicach, Rafał nagrał już w 2011 roku. Materiał udało się zarejestrować dzięki stypendium artystycznemu Prezydenta Miasta Białegostoku. Wydanie go na CD stało się możliwe dzięki współpracy z Wytwórnią Światową.

Dzięki tej inicjatywie Białystok śmiałym krokiem wkracza na polską scenę alternatywą. Samozaparcie i determinacja Rafała Konopki sprawiły, że teraz możemy trzymać w dłoni płytę z przyciągającą oko, utrzymaną w turkusowym kolorze, okładką (autorką projektu jest Zuza Puszcz). Widać, że czasem cierpliwość się opłaca.

Otrzymaliśmy mieszaninę shoegaze’u, subtelnej elektroniki, noise’u i indie rocka. Generalnie to alternatywna muzyka z popowymi melodiami – tak ocenia płytę sam pomysłodawca projektu. Możecie być pewni, że wyleje się na was ocean dźwięków. Nie bez powodu zawartość płyty cieszy się popularnością w radiowych rozgłośniach. Muzyka delikatnie płynie, przynosi ukojenie podczas jesiennej zawieruchy i miejskiej gonitwy. Kilku gości, różne światy, a jednak połączyła je muzyczna wyobraźnia Rafała. Całość jest spójna, choć poszczególne kompozycje posiadają indywidualny rys.

Wyróżniają się singlowe „I want you” z Magadaleną Nowetą i „June” z Michałem Wiraszko. Pierwszy z delikatnym wokalem („I’m your beauty queen”) i kojącą melodią. W drugim hipnotycznej elektronice towarzyszą wysmakowane gitary. Wiraszko szepcze do ucha tekst. Dobrze, że podtrzymał tradycję pisania piosenek po polsku. Druga z nich („200”) przypomina Muchy, a dokładnie ich zadziorne kompozycje. Z pewnością przypadnie do gustu zasłuchującym się do dziś w debiucie poznańskiej formacji. Kolejny męski wokal należy do Piotr Brzezieńskiego, który brzmi tu zupełnie inaczej niż Peter J. Birch. W „Syntagmatic relations” urzeka też delikatny klawisz. Na płycie znalazła się również kompozycja instrumentalna. Mam co do niej mieszane uczucia. Z jednej strony stanowi pewne urozmaicenie, z drugiej – wokal byłby do niej świetnym dodatkiem.  

Jest też kilka niespodzianek. Marta Trusewicz i jej wykonanie „Disastrous” z przetworzonym wokalem w zwrotkach i wyraźnym refrenem (poza tym brawa za kompozycję). Ale i Piotr Zalewski z piosenki „Suicide” czyni prawdziwą perełkę. Barwa głosu to jedno, drugie – ściana dźwięku, która przypomina islandzką twórczość. I wish I could stop the time.

Ocean of Noise nagrał materiał nieprzeszarżowany, wyważony, bardzo dobrze, że niezbyt długi – krążek trwa niewiele ponad pół godziny. Na taki debiut warto było czekać.
Ocean of Noise [Wytwórnia Światowa, 2013].