Wydanie bieżące

15 września 18 (66) / 2006

Miłka O. Malzahn,

NAZWA STOLICY SZATANA ORAZ RAP 2006

A A A
Co ma wspólnego nazwa stolicy szatana i rap 2006? Otóż – ma wspólnych 16 kawałków na 1 składance. Taką właśnie płytę nagrali młodzi hip-hopowcy z tzw. prowincji. „Pandemonium rap 2006”.

Przyznaję, skusił mnie tytuł, bo i pandemonium, i rap, i 2006 – brzmią buńczucznie, więc postanowiłam się brzmieniu przyjrzeć. Ot, ciekawość. Nastawianie ucha zaczęłam od teorii, u Kopalińskiego pandemonium to: piekło; kompletne zamieszanie, chaos, anarchia, sądny dzień, istny koniec świata; ogłuszający zgiełk, tumult; a także nazwa stolicy szatana w poemacie „Raj utracony” Johna Miltona (sic!). Fakty powyższe uznałam za zachęcający element muzycznych wysiłków rodzimych hip-hopowych wykonawców.

Płyta jest składanką, ale żeby tak zaraz chaos i w ogóle pandemonium, no… nie jestem przekonana! Samo słowo jednak można spokojnie odkurzyć i używać w chwilach grozy. Grozy na krążku (mimo wszystko) nie ma, ale jest idea (niegroźna, a wręcz przeciwnie). Projekt „Pandemonium Rap 2006” to akcja niewątpliwie artystyczna, w ramach której, kilkunastu zapaleńców z okolic Zielonej Góry postanowiło w ciągu trzech miesięcy wspólnie poskładać płytę. I jak postanowiło, tak też uczyniło.

Akcję współfinansowała Unia Europejska, co się chwali, a lokalne (lubuskie) władze także pochyliły się nad pomysłem życzliwie. Trzeba pochwalić! Chwalę. Prostą (i zwycięską) historię powstania płyty odnaleźć można w kawałku Inkorporacji „Znowu”. Jest tu też skrót tego, o co chodzi: „rap dla mnie to jest zabawa”, oraz „na tej składance zrobimy bajzel”. Amon w dwunastym utworze przedstawia tę teorię w ichniej praktyce. Rodzice nastolatków – skupcie się nad tym numerem, bo to dobry przykład tzw. pyskatego wokalu. 3 Skillz proponuje nieco pogięte harmonie, co jest wielce charakterystyczne, wymaga czujności twórczej, a do tego dość ładnie buja. Zaś Drzewo ma 3 numery naprawdę w porządku, zarówno w formie jak i w treści, plus mocno osadzony bit, „życiowe” opowieści, przyswajalna polszczyzna, a to pozwala nie tylko osobom środowiskowo ustawionym korzystać z „Pandemonium”.

Na składance jest jeszcze Rezo, który używa bitów nieoczywistych, wokal mało ma finezyjny, ale za to produkuje chwytliwe hasła: „Chcę powiedzieć trzy najważniejsze słowa: dziękuję, przepraszam i kocham”. Edukacyjna działalność u podstaw, międzynarodowa w dodatku, po rosyjsku brzmi świetnie. Pandemoniowy przegląd muzyczny kończy „Wiosna” Grupy Operacyjnej – jest tu i szatan, i recesja, i wszystko co trzeba, żeby się przestraszyć, choć Grupa Operacyjna brzmi niestrasznie, a nawet jakoś tak plastikowato. Taki styl.

Szczerze – muzyczne mistrzostwo świata to nie jest, ale zacny przegląd możliwości, posiadanych przez: Drzewo (Zielona Góra), The Enterhajs (Zielona Góra), Inkorporacja (Lubsko), ·ReZO, Andryn (obaj z Sulechowa), Indukta (Zielona Góra), Levy (Zielona Góra), 3Skillz (Zielona Góra), Grupa Operacyjna (Czerwieńsk, Sulechów). Muzycy są młodzi, ale to (na szczęście dla słuchacza) nie były ich pierwsze kroki w studio. I może nawet nie ostatnie.

Opisywać, co ze składanki tej wynika można by jeszcze trochę, ale Dirt –Tim zaproponował hip-hopowy sposób postępowania z krytyką, co hamuje moje krytyczne zapędy. W każdym razie np. Norbi niech się schowa, co zresztą medialnie już zrobił, a AbradAb może spać spokojnie, tym bardziej, że ich ostatni kawałek „Rap to nie zabawa już” bardzo, ale to bardzo podnosi porzeczkę tej dziedzinie.

Podsumowanie: „To idzie młodość, młodość..!” - śpiewano przed laty, teraz się tego nie śpiewa, ale młodość nadal chodzi i niech jeszcze trochę pochodzi. Na zdrowie młodości to wyjdzie. Zaś „Pandemonium rap 2006” niech zrobi swoje – czyli zapozna nas z młodymi, co rapują w 2006 roku i pozwoli im zaistnieć w latach kolejnych, zgodnie z doświadczeniem osobistym, talentem oraz szczęściem.
http://www.pandemonium.pl