Wydanie bieżące

15 września 18 (66) / 2006

Kamil Dąbrowski,

TORTOISE

A A A
„A Lazarus Taxon”. Thrill Jockey, 2006.
Zespół z Chicago od kilkunastu już lat eksploruje regiony muzyczne, w których nie obowiązują żelazne granice konwencji. Połączenie gatunków, jakich dokonuje Tortoise, pozwala trafić w upodobania odbiorców rozmaitych odmian muzyki. Efekty ich pracy ukazują ogromną paletę niebywale rozbudowanych kompozycji, w których melanż rocka (post-rocka czy krautrocka), jazzu i elektroniki bucha i pulsuje energią. Ich utwory są dynamiczne i zarazem oniryczne. Transowe i pobudzające. Tortoise zrewolucjonizował muzykę amerykańską z kręgu indie lat 90. Przyjmując typową formę dla rockowego bandu, a więc instrumentarium i strukturę utworów, przeobraził się w mega band (w porywach był to nawet septet), który wyczarowywał niebanalne, wysublimowane obrazy jak choćby otwierający „Millions Now Living Will Never Die”, dwudziestojednominutowy „Djed” – bardzo zgrabny pastisz krautrocka, dubu i cool jazzu.

„A Lazarus Taxon” to przekrój dokonań muzycznych ansamblu z lat 1993 – 2005. Album ma postać boxu złożonego z czterech płyt! Istne cacko! Na całość składają się 3 krążki audio oraz jeden DVD z nagraniami wideo. W sumie 44 utwory. Żeby podgrzać atmosferę, dodam, że na cały zestaw złożyły się kawałki z Ep-ek, składanek, rzadkie i niepublikowane wcześniej w szerszym obiegu mixy i remixy oraz nagrania filmowe: oficjalne wideoklipy i fragmenty koncertów. Od strony graficznej jest też co podziwiać. Autorem zdjęć ozdabiających wydanie jest Arnold Odermatt, emerytowany policjant pochodzący ze Szwajcarii. Wykonywał serię fotografii już po zakończeniu pracy na miejscu wypadku. A że same w sobie okazały się być na tyle artystycznymi dziełami, doczekały się więc wystawy w berlińskiej Galerii Springer & Winckler. Cykl zdjęć ukazał się drukiem w książce „Karambolage”.

Zapewne część zaprezentowanych utworów będzie szokiem dla tych wszystkich, którzy nie znali Tortoise od strony ostrych remiksów w stylu Autchere, Oval czy Nobukazu Takemury. Jeżeli komuś ta kompilacja wyda się mało zgrabna właśnie ze względu na te dźwięki, polecam przesłuchanie najpierw dysku nr 3, na który złożył się wydany w 1995 roku mini album „Rhythms, Resolutions & Clusters” zawierający przeróbki kawałków zespołu niewiele odbiegających swoimi wersjami od oryginałów. Odpowiedzialnymi za te miksy byli m.in. Steve Albini i Jim O’Rourke. Czyli jednym słowem sama śmietanka muzyki awangardowej i alternatywnej.
Reasumując: tylko dla zagorzałych fanów.