Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (240) / 2013

Damian Preis,

ZIMNY RICHIE

A A A
Wydania DVD
Był sobie Richie, niezupełnie Lwie Serce czy Rich. Co prawda starał się jak mógł, aby zapewnić żonie i córkom dom pełen rodzinnego ciepła oraz dostatni byt, ale musiał w tym celu zabić ponad sto osób. Tym samym zyskał status jednego z najbardziej brutalnych zabójców na zlecenie oraz przydomek „Iceman”, ciała ofiar przechowywał bowiem w lodówkach, aby policja nie mogła ustalić dat zgonów.

Film Ariela Vromena skupia się na przestępczej działalności Richarda Kuklinskiego od momentu przyjęcia przez niego pierwszego zlecenia, aż do aresztowania i osadzenia w więzieniu. Twórcy od początku bazują na wyżętych do cna schematach. Bohater traci marnie płatne zajęcie i podejmuje się zadań zleconych przez gangsterów, którzy nie pozostawiają mu wyboru: Richie musi przecież jakoś zadbać o najbliższych. Gdyby ktoś zastanawiał się, jak to możliwe, że Kuklinski (Michael Shannon) zabija bez mrugnięcia okiem, to otrzyma odpowiedź w postaci motywacji wynikającej z (a jakże inaczej?) nieszczęśliwego dzieciństwa: ojciec pije i regularnie spuszcza chłopakowi manto, a brat ląduje w więzieniu za zabójstwo nastolatki. Czym wyróżnia się Iceman? Ma polskie pochodzenie, ale i tu brak zaskoczeń: najważniejsze są dla niego rodzina i wiara (jedna z ofiar – biedny James Franco – musi wymodlić litość Icemana). Ponadto bohater nie morduje kobiet i dzieci, co również brzmi znajomo, prawda?

Reżyser odsłania drugie oblicze Kuklinskiego: przykładnego męża i ojca. Przygląda się codziennemu, na pozór spokojnemu życiu mordercy w gustownym domu, u boku pięknej żony (Winona Ryder) i córek. Rodzinna przestrzeń mogłaby być wytchnieniem nie tylko dla bohatera, ale również i widza, którego może zirytować powierzchowna, teledyskowa maniera przedstawiania kolejnych, nie takich znowu wstrząsających poczynań gangstera, odbywających się na zasadzie: temu kula w łeb i tamtemu też. Jednak i tutaj, zamiast na ciekawym rozegraniu familijnych interakcji, uwaga koncentruje się głównie na pomnażaniu dóbr, zdobywaniu respektu sąsiadów i znajomych oraz inwestowaniu w edukację dzieci. Wszystko dzięki zbrodniczej działalności.

Vromen starał się ocieplić wizerunek Icemana. Miał w nim przeważyć ludzki rys, dlatego na przykład twórca zmienił ostatnie słowa bohatera. W filmie słyszymy: „Najbardziej żałuję, że nie ma przy mnie teraz rodziny”. W rzeczywistości Kuklinski powiedział: „Żałuję jedynie, że nie zabiłem swojego ojca”. Efekt jest taki, że tu, gdzie można było wpompować adrenalinę, brakuje napięcia, zaś tam, gdzie pozostaje miejsce na fascynujący portret psychologiczny, jest mdło.
„Iceman: Historia mordercy” („The Iceman”). Reżyseria: Ariel Vromen. Scenariusz: Ariel Vromen, Morgan Land. Obsada: Michael Shannon, Winona Ryder, Ray Liotta, Chris Evans i in. Produkcja: USA 2012, 104 min. Dystrybutor: Monolith Video.