Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (241) / 2014

Ewa Szkudlarek,

KWIECIEŃ PLECIEŃ

A A A
Spektakl „Wieczny kwiecień” w reżyserii Agnieszki Korytkowskiej-Mazur w Teatrze Polskim w Poznaniu podejmuje aktualne problemy społeczne. Współczesne kryzysy: polityczny oraz ekonomiczny, odciskają piętno na relacjach interpersonalnych, a wszelkie więzi społeczne ulegają postępującej erozji. Dla członków dzisiejszego społeczeństwa podstawową strategią funkcjonowania stała się hipokryzja; międzyludzkie stosunki polegają obecnie na przywdziewaniu różnych masek. Światem rządzą kłamstwa, manipulacje i nieustanne podtrzymanie iluzji w telewizyjnym spektaklu medialnym. Wszelkie posłuszeństwo czy raczej bezkrytyczne poddaństwo tym regułom i fundującym je siłom społecznym przynosi profity, nieposłuszeństwo zaś zgubę i poczucie straty.

Dramat Jarosława Jakubowskiego „Wieczny kwiecień” zdobył główną nagrodę publiczności w piątej edycji konkursu dramaturgicznego „Metafory rzeczywistości 2012” zorganizowanego przez Teatr Polski w Poznaniu. Autor sztuki w wywiadzie opublikowanym na łamach miesięcznika „Dialog” zaznacza: „(…) Reżyserka nazwała to odwróconą »Kartoteką« albo »Kartoteką« po »Kartotece« – pejzażem po doświadczeniach historycznych, których bohater Różewicza nie mógł jeszcze znać. (…) Mój bohater, trzydziestoparolatek, nie przeżył wojny, ale jako urodzony w Peerelu pamięta ze szkoły wychowywanie w poczuciu ciągłego zagrożenia i mobilizacji, w poczuciu krzywdy ze strony Niemców czy Zachodu. Nazwałbym to wyobraźnią wojenną, może zimnowojenną, typową dla mojego pokolenia. To taka wyobraźnia nastawiona na konflikt, agresję, strach, nawet nieco sadystyczna, w której zamiast Innego występuje groźny Obcy” (Dialog 2012, nr 10: 164). „Wieczny kwiecień” Agnieszki Korytkowskiej-Mazur miesza czasy, społeczne role oraz grupy, a także kalendarz wydarzeń. Pieśni pielgrzymkowe („Oto jest dzień”) przenika tu nie tylko „Rota”, ale i „Smells Like Teen Spirit” Nirvany. Dobór form i gatunków muzycznych ukazuje różne społeczne doświadczenia i jest pytaniem o rolę Kościoła w życiu człowieka. Okazuje się, że wakacyjna pielgrzymka oraz niedzielna ministrantura są jedynie wspomnieniem młodości – podobnie jak szkolny egzamin, zagubiony piórnik czy koncert rockowy.

W spektaklu wiele jest Polski, tej tu i teraz – zarówno „postsmoleńskiej”, jak i trwającej w historii. Montaż sceniczny ukazuje obraz wielowiekowego kraju, z którego wyłania się odwieczna opowieść o walce i buncie młodych. Niewiele pojawia się tutaj idei dotyczących funkcjonowania państwa i kształtowania społeczeństwa. Polska nie jest mistycznym ciałem zjednoczonym podczas nabożeństwa czy ceremonii składania czerwono-białych wiązanek; nie jest też zjednana przed ekranami komputera w internetowej sieci. Wszystkie te wątki po prostu się przeplatają w próbie poszukiwania odpowiedzi na pytanie o istotę człowieczeństwa i narodową tożsamość, uaktywnioną podczas adoracji, rozmów o tragedii i dążeń do oczyszczenia. Oczywiście nie chodzi o to, kto zapalił znicze po katastrofie, a kto nie płakał nad ciałami ofiar. Spektakl „Wieczny kwiecień” podkreśla istotę trwałości pamięci transmitowanej z pokolenia na pokolenie, pomimo wiążących się z tą kategorią traum. W historii zemsta i ambicja, zazdrość i namiętność dotyczą władzy. Być może publiczność jest po stronie ofiar zbrodni, ale naprawdę fascynujący wydaje się sprawca: brzoza? Trotyl? Media zajmują się sprawą, dziennikarze szukają motywu, a wszystko to i tak funkcjonuje w cieniu rozgrywek politycznych. Czy nasze doświadczenie z narastającym dzieciństwem w telewizorze ułatwia wyobrażenie sobie, jak człowiek jest zabijany? Chór w spektaklu nawołuje: „Czarna skrzynko przemów!”. Pojawia się zatem oczekiwanie, że Wyższa Instancja wszystko rozliczy i ześle odwieczne Erynie, które silną ręką zaprowadzą określony porządek. Z jednej strony, społeczeństwo zmęczone medialną paplaniną chce zapomnieć, z drugiej, takie ryzyko zignorowania przeszłości może rodzić poczucie obcości i braku przynależności do terytorium. Sztuka nabrała nowej aktualności w odniesieniu do postindustrialnego świata, który prowadzi do izolacji jednostki mimo rozwiniętych technik komunikacyjnych. W takiej sytuacji każdy czuje się jak rozbitek tonącego okrętu – spadającego samolotu – i szuka twardego gruntu pod stopami.

Spektakl „Wieczny kwiecień” ukazuje samotność w świecie niezależnie od wydarzeń historii czy nowoczesnych wynalazków. Ponowoczesna rzeczywistość, bez tradycji i ciągłości, skazuje podmiot na poczucie izolacji. Bohaterowie sztuki zostali uwięzieni we własnych mieszkaniach i przykuci do luster komputerowych ekranów. Świat, w którym wzrastali, po prostu przestał istnieć. Samotność popycha w ramiona innych, ale relacje są płytkie – teatralne gesty i słowa wygłaszane od niechcenia ukazują sztuczność, kruchość i niestałość związków partnerskich i rodzinnych.

Scena ukazująca aktorów namiętnie piszących na klawiaturach laptopów zastanawia. Jak wygląda relacja człowieka wobec rzeczywistego świata? Niejeden i niejedna z nas żyje w kłamstwie serialowych, telefonicznych i internetowych dialogów. To, co na pozór jest spójne, stopniowo ulega rozbiciu, zarówno na poziomie zewnętrznym, jak i wewnętrznym. Współczesna „kartoteka” to już nie kawałki porozrzucanych kartek, ale rozbite fragmenty treści, rozpisane na portale, blogi i fora internetowe.

Areczek jest zbuntowanym trzydziestolatkiem podrygującym na scenie w rytmie songu-hymnu Nirvany. Odtwarzającemu tę rolę Piotrowi B. Dąbrowskiemu udało się pokazać skrajne stany emocjonalne – od pokory do buntu, od wyciszenia do agresji. Zawsze jednak bohater jest zapatrzony w swojego idola – Kurta Cobaina. W roli lidera Nirvany wystąpił Paweł Siwiak, któremu wraz z energicznymi uderzeniami w struny gitary udało się pokazać wewnętrzne rozedrganie tragicznie zmarłego muzyka. Wiosenny miesiąc kwiecień wielu osobom przypomina o katastrofie w Smoleńsku, a dla Areczka jest bolesnym wspomnieniem samobójczej śmierci artysty (4 kwietnia 1994 roku). Ukazanie w spektaklu tragedii zbiorowości i jednostki podkreśla, że każdy doświadcza jakiejś specyficznej wewnętrznej katastrofy, po której musi na nowo nauczyć się egzystować. Areczek nie chce złożyć z siebie ofiary; to już dla niego za wiele, szuka więc sposobu, by na nowo się odrodzić. Nie chce być męczennikiem, ale zwyczajnym obywatelem.

Spektakl porusza bardzo wiele problemów i niekiedy sprawia wrażenie dość chaotycznej struktury. „Wieczny kwiecień” ma nam do opowiedzenia więcej niż jedną historię. Rdzeń stanową dzieje tragicznie zmarłego wokalisty i sprawa smoleńska. Obserwujemy także, jak powstają i zamierają różne konstelacje związków, oczywiście w nieustannym poszukiwaniu szczęścia. Na scenie rozgrywa się szereg sytuacji rodzinnych. Nie ma zapobiegliwej i pracującej matki Polki. Barbara Krasińska, czyli matka Areczka, siedzi na wózku inwalidzkim i usiłuje pogodzić się z własną chorobą. Aktorka z fantastyczną modulacją głosu raz sprawia wrażenie młodej i pełnej witalności kobiety, a innym razem staje się zgorzkniałą i znudzoną życiem nauczycielką (Pani Ala). Natomiast Andrzej Szubski w roli jej męża pcha wspomniany wózek jak ciężar z przeszłości, którego nie potrafi się pozbyć. Rodzice skupieni na własnych problemach nie potrafią zrozumieć dylematów syna. Bohaterowie analizują własne zachowania, przedstawiają swe racje, zmagają się z wyrzutami sumienia, a w końcu cierpią także na brak wzajemnego zrozumienia.

Sceniczne dialogi i spotkania bohaterów w różnych sytuacjach rodzinnych, religijnych i politycznych uruchamiają ciąg asocjacji, historycznych analogii dających twórczy asumpt do dalszych wędrówek w czasie i przestrzeni. „Wieczny kwiecień” to także próba poszukiwania prawdy, która nie może być zbadana, jest bowiem czymś w rodzaju granicznej wartości, do której można się raz przybliżać, a innym razem od niej oddalać. Wieczność niejedno ma imię: wieczna kłótnia rodzinna i rozterka narodowa, wieczna rozpacz i pamięć. A kwiecień? Zawsze ten sam, wiecznie „przeplata trochę zimy” w płatkach śniegu i „trochę lata”…

LITERATURA:

„Obciach poezji. Rozmowa z Jarosławem Jakubowskim”, „Dialog” 2012, nr 10.
Jarosław Jakubowski: „Wieczny kwiecień”. Reżyseria: Agnieszka Korytkowska-Mazur. Scenografia: Agnieszka Korytkowska-Mazur. Obsada: Piotr B. Dąbrowski, Michał Kaleta, Barbara Prokopowicz, Barbara Krasińska, Andrzej Szubski, Paweł Siwak. Premiera: 10 listopada 2012 r., Teatr Polski w Poznaniu.