Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (241) / 2014

Sara Nowicka,

PHOEBE HICKS OD DUCHÓW

A A A
Agnieszka Taborska to romanistka, historyczka sztuki, tłumaczka i pisarka, znana przede wszystkim ze swoich badań nad surrealizmem. W tym roku wznowienia doczekał się jej zbiór wydanych w 2007 roku esejów „Spiskowcy wyobraźni. Surrealizm”, będący świeżym spojrzeniem na najważniejsze dla nurtu tematy. Taborska przetłumaczyła też na język polski dzieła tak znamienitych nadrealistów jak Gisèle Prassinos, Philippe Soupault i Roland Topor, a także stworzyła antologię twórczości ostatniego z nich zatytułowaną „Abecadło Topora” (wywiad z autorką na temat twórcy można przeczytać na łamach „artPAPIERU”,  15 lutego 4 (52)/2006). Pisarka dzieli swój czas pomiędzy Warszawę a Providence, tajemniczym miastem Howarda Philipsa Lovecrafta, w którym wykłada historię sztuki i które stało się też miejscem akcji jej najnowszej powieści – „Niedokończone życie Phoebe Hicks”. Podobnie jak autor opowiadań grozy, Taborska odnajduje w mieszkańcach pozornie tradycyjnego i pogodnego miasteczka wiele mroku i tłumionych pragnień, wychodzących na jaw podczas dalekich od nauk kościoła praktyk.  

Phoebe Hicks to jedna z mieszkanek wiktoriańskiego Providance, która w 1847 roku zatruła się kawałkiem małża, co wyzwoliło w niej mediumiczne zdolności. Sławę zapewnił jej stojący w owym czasie przy oknie fotograf, który uchwycił moment, kiedy z jej ust wydobywała się ektoplazma, co było pierwszym zapisem tego rodzaju wydarzenia. Phoebe Hicks nie figuruje jednak w żadnych poświęconych spirytyzmowi artykułach, a pierwsze wzmianki na temat „uzewnętrznionej materii” pojawiają się dopiero w 1894 roku. Taborska wplata jej los w karty historii, starając się zwrócić należne jej miejsce, nie tylko jako prekursorki seansów spirytystycznych, ale też silnie feministycznej i wyzwolonej postaci.

Okazuje się, że spirytyzm nie jest wcale tak odległy od surrealizmu, jak mogłoby się wydawać. Surrealiści za pomocą wyobraźni starali się zerwać kajdany ładu społecznego, znieść obowiązujące zasady, wyjść z narzuconych odgórnie ról. Ten transgresyjny pierwiastek jest równie istotny w przypadku seansów spirytystycznych, jak zauważa Taborska, taki seans mógł być dla medium „bezkarnym wejściem w niedostępne mu na jawie role” (Taborska, Kimball 2013: 85). Seans spirytystyczny to przedstawienie, które autorka ze względu na zaciemnienie pomieszczenia, fizyczny kontakt spoconych dłoni, wyostrzoną świadomość zmysłów, przyśpieszone oddechy, poczucie intymności i wyrwanie z czasu i przestrzeni kojarzy z aktem miłosnym. Niebagatelny jest też psychoanalityczny aspekt działalności Phoebe Hicks, która przed seansem wysłuchiwała gości, ze szczególną uwagą przysłuchując się opowiadaniom o rzeczach, które się nie wydarzyły: niespełnionych marzeniach czy utraconych szansach. Wydaje się, że te dwa aspekty spirytyzmu: podobieństwo do aktu seksualnego i walor psychoanalityczny mogłyby szczególnie zainteresować późniejszych surrealistów, tym bardziej, że jak wspomina Taborska w „Spiskowcach wyobraźni”, również w ich czasach moda na takie seanse nie umarła: „Francja bardziej niż inne kraje (…) utrzymywała ożywione kontakty z tamtym światem dzięki modzie na spirytystyczne seanse. Owa moda nie oszczędziła surrealistów, choć bardziej niż na spotkaniach z duchami zależało im na wykorzystywaniu okazji do drążenia podświadomości” (Taborska 2013: 250).

Poza podobieństwem do transgresyjnych i psychoanalitycznych zainteresowań grupy, Taborska przemyca też w „Niedokończonym życiu…” kilka dosłownych odwołań do surrealizmu. Przede wszystkim parafrazuje słynne zdanie kończące „Nadję” André Bretona: „piękno będzie konwulsyjne albo nie będzie go wcale”. Jedna z trzech historycznych wypowiedzi Phoebe Hicks brzmi właśnie: „spirytyzm będzie powszechny albo nie będzie go wcale” (Taborska, Kimball 2013: 32). Drugim wyraźnym nawiązaniem jest stan, w który podczas seansów wpadała bohaterka, opisany jako coś na kształt histerii, a jak cytuje Taborska w „Spiskowcach wyobraźni”: surrealiści „niczego tak nie kochają jak młodych histeryczek” (Taborska 2013: 221).

Taborska w esejach dotyczących nadrealistów przywróciła ruchowi jego kobiecy pierwiastek, skupiając się nie tylko na autorkach i muzach obecnych w grupie, tak często przecież pomijanych, ale też na podejściu surrealistów do kobiet i seksualności w ogóle. Podobnie w przypadku „Niedokończonego życia Phoebe Hicks” pisarka bardzo silnie wpisuje swoją postać w dyskurs feministyczny. Bohaterka w wieku trzydziestu trzech lat traci rodziców, dziedzicząc tym samym ich majątek, który zapewnia jej spokojną i dostatnią przyszłość. Nie musi wychodzić za mąż i może cieszyć się staropanieństwem i wolnością – odrzucać płatne, komercyjne seanse w innych miastach oraz propozycje matrymonialne. Bycie medium jest dla niej jedyną możliwością prowadzenia samotnego życia bez groźby społecznego ostracyzmu. Zatrucie małżem i odkrycie w sobie powołania do bycia medium wiąże się u Phobe Hicks z wyzwoleniem z kulturowych ram, co pisarka bardzo plastycznie przedstawia opisując uwolnienie bohaterki z „ciasno spiętego, spartańskiego koczka” i „rozsznurowanie ostatkiem sił gorsetu”, który „przeobraził się w narzędzie tortur” (Taborska, Kimball 2013: 14).

Hicks jest wyjątkiem na tle innych kobiet-mediów, których nie było stać na odrzucenie małżeństwa, przez co seanse były dla nich jedną możliwością chwilowego poczucia wolności czy nawet nawiązywania homoseksualnych relacji. Erotyczny aspekt spotkań: rozpięte szaty, intymność, ciemność, były jedną z niewielu możliwości poluzowania obyczajowego gorsetu w epoce wiktoriańskiej, szczególnie dla kobiet. To różniło spirytyzm od wcześniejszych praktyk, jak można przeczytać w jednym z rozdziałów: „w mesmeryzmie żeńskie medium było posłusznym narzędziem w ręku nierzadko erotycznie usposobionego hipnotyzera. Spirytyzm dawał mediom siłę. Phoebe szybko to zrozumiała. Pojęła, że wywołanie duchów jest dla skazanych na domową nudę żon i starych panien sposobem na chwilowe wyjście z roli” (Taborska, Kimball 2013: 30). Taborska kreuje wizerunek spirytyzmu, który nie tylko pozwala wyjść poza role społeczne, ale jest też drogą emancypacji i wyzwolenia kobiecej seksualności.

Podobnie jak we wznowionym dwa lata temu „Sennym żywocie Leonory de la Cruz”, postsurrealistycznej hagiografii nieistniejącej nigdy świętej, i tym razem Taborska zaprosiła do współpracy swoją byłą studentkę – Selenę Kimball, która wzbogaciła wydania swoimi kolażami. Ilustracje Kimball w niezwykły sposób korespondują z tekstem napisanym przez Taborską, intensyfikują nastrój niesamowitości, oddają ducha epoki oraz zachęcają do poszukiwania w opowieści kolejnych sensów. O ile w przypadku „Sennego żywota…” Kimball tworzyła przede wszystkim grafiki wzorowane na kolażach Maxa Ernsta, w „Niekończonym życiu…” wykorzystała metodę łączenia ze sobą starych fotografii, co doskonale współgra z motywem zdjęcia ektoplazmy i przedstawieniem czasów raczkującej jeszcze sztuki fotograficznej.

Co ciekawe, wspomniana Leonora de la Cruz pojawia się jako jeden z duchów przywołanych przez Phoebe Hicks – siostrzanie do niej podobny, co dodatkowo podkreśla relację pomiędzy tymi dwiema powieściami. Taborska odwołuje się też do innych motywów już obecnych w jej dziełach – wieloryba, który pojawiał się przy okazji książki „Wieloryb, czyli przypadek obiektywny” czy całego spektrum morskich stworzeń, tutaj małży i kraba, którymi zatruła się Phoebe i jej rodzice, a które to zainteresowanie łączy Taborską z surrealistami (wystarczy wspomnieć pawilon oceaniczny zaprojektowany przez Dalego na Wystawę Światową w 1939 roku czy film Man Raya pt. „Rozgwiazda”; głębiny wodne oraz ich mieszkańcy kojarzą się grupie z głębinami podświadomości). Poza fikcyjnymi bohaterami w tych dwóch powieściach Taborskiej przewija się też wiele postaci historycznych, w „Niedokończonym życiu…” są to m.in. Elżbieta Batory, Harry Houdini czy nawet Alain Resnais. Autorka tworzy rodzaj własnego alternatywnego świata, na którego mitologię składają się tematy zaczerpnięte od badanych przez wiele lat surrealistów, fakty historyczne oraz jej własne zainteresowania i obsesje. Biografia wiktoriańskiego medium jest wspaniałym dopełnieniem mistyfikacyjnej hagiografii świętej Leonory i z niecierpliwością czekam na kolejne postacie, które wzbogacą niezwykły świat prozy Taborskiej.

„Niedokończone życie Phoebe Hicks” to wyrafinowana propozycja, doskonała zarówno pod względem tekstowym, jak i wizualnym. Taborskiej udaje się przenieść czytelnika do innej, nierealnej rzeczywistości, w której wszelkie granice: między materią a duchem, światem żywych i umarłych, historią i mistyfikacją zacierają się. Opowieść połączona z kolażami Kimball staje się zmysłowym doznaniem, a nastrój, który udaje się autorkom stworzyć, jest zgrabnym połączeniem gotyckich opowieści z kontrkulturowym duchem surrealizmu. Ta powieść to estetyczna perełka, która zwraca uwagę na odwieczny problem społeczeństwa, które narzuca określony zbiór reguł, i jednostki, która podporządkować się nie chce i walczy o swoje prawo do wolności. Przede wszystkim jednak lektura „Niedokończonego życia…” przypomina o bardzo prostej, surrealistycznej prawdzie – nie ma lepszej odskoczni od rzeczywistości niż królestwo wyobraźni.
Agnieszka Taborska, Selena Kimball [kolaże]: „Niedokończone życie Phoebe Hicks”. Wydawnictwo Słowo / obraz terytoria. Gdańsk 2013.
 
LITERATURA:
Agnieszka Taborska: „Spiskowcy wyobraźni. Surrealizm”. Gdańsk 2013.