Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (241) / 2014

Aleksandra Golasik,

SZTUKA SZNUROWANIA

A A A
„Nie zapominajmy o nie-liryzmie podmiotu” – te słowa, pochodzące z utworu „to nie jest kolejny wiersz o samobójstwie”, można by obrać za myśl przewodnią przynajmniej części tekstów zamieszczonych w tomiku „Rozsznurowywanie” autorstwa Weroniki Górskiej. Części, ponieważ główną cechą zbioru jest jego różnorodność, a przez to nie sposób chyba znaleźć jednego określenia, które trafnie podsumowałoby całość. Biorąc pod uwagę tę szeroką perspektywę przyjętą przez poetkę, a także fakt, że utwory powstawały na przestrzeni ośmiu lat, nie zdziwiłby w „Rozsznurowywaniu” chaos kompozycyjny. Na szczęście autorce udało się uniknąć tego wrażenia i uzyskać płynne przejścia między wierszami dzięki ich przemyślanemu układowi.

Uspokojeni brakiem kompozycyjnych supełków, możemy przejść do rozwiązywania poszczególnych motywów. Po pierwsze: wspomniany nie-liryzm. „Nie zapominajmy o pospolitym tchórzostwie”, które powstrzymuje podmiot od „patetycznych rozwiązań” („to nie jest kolejny wiersz o samobójstwie”). W ślad za stroniącym od przesadnie emocjonalnego przekazu podmiotem podąża sama Górska, skupiająca się na obrazowym przedstawieniu prostej, szarej rzeczywistości. Nie tylko ze szczegółami odmalowuje swoje obserwacje, przewiduje też (na ogół pesymistycznie) dalszy rozwój wydarzeń i zagłębia się w umysły ich uczestników: w zdecydowanej większości kobiet.

Bohaterka poetki, „nie poznając kolejnych kochanków / zakłada wciąż inne spódnice farbuje poprzednie wcielenia” („moja bohaterka”). Raz jest kobietą, „której nikt nie pożąda” („bezzmysłowość”), innym razem „gwiazdą filmową świeżo upadłą” („pomyśl życzenie”) albo dziewczyną „z trzeciego stolika na prawo”, pytającą, „czy to było warte / czterech złotych za małą czarną” („z obserwacji kawiarnianych”). Wszystkie one umierają one młodo („stare kobiety”), toczą „walkę gatunków” z sąsiadami („wegetarianki”), wiodą życie według uniwersalnego przepisu, który z biegiem czasu zawodzi („drożdże cytryna i miód”). Brakuje w sposobie ich przedstawienia kojarzonej powszechnie z kobiecością kokieterii – dominuje racjonalne myślenie i nieubłagana rzeczywistość.

Jednak oprócz tych bezimiennych istot ważną rolę odgrywają przywoływane chętnie bohaterki historyczne: aktorki (Vivien Leigh), feministki (Simone de Beauvoir, Harriet Taylor Mill), arystokratki (księżna Małgorzata, hrabina z Buchan). Górska niejako „rozsznurowuje” ich myśli i kłopoty, analizuje krępujące je więzy – w tym wierność konwenansom („prawdziwą damę poznaje się po kapeluszu”) czy będące „istotą kobiety (…) poświęcenie / obrączki wymienionej ze stosownym dżentelmenem” („ballada o sznurowaniu”). Co ciekawe, na tle tego towarzystwa z piedestału świętej zrzucona zostaje Joanna d'Arc, oceniona we „wzorach” przez pryzmat krzywd, jakie wyrządziła prowadzona przez nią wojna.

Odwołania kulturowe stanowią bardzo charakterystyczny element tomiku i na postaciach z epoki bynajmniej się nie kończą. Nie brakuje tu miejsca dla krytycznej refleksji nad pełną wyższości postawą pozbawionych talentu poetów i wielbicieli kina („poeci”, „kinomaniacy”), a pełnokrwiści bohaterowie powstają z obrazów oraz filmów. Trudno zresztą nie oprzeć się porównaniu wierszy Górskiej do filmowych kadrów; z tymże – co jest ich największą zaletą – ukazujących raczej świat pozakulisowy, „po seansie”, kiedy światło ściera „z policzka pieprzyk à la marilyn monroe” i okazuje się, że oczekiwania nie do końca dorównują fikcji („już po seansie”). 

Oczywiście wśród wielu ról przyjmowanych przez poetkę wciąż znajdzie się miejsce na intymne wyznania, zwierzenia i fragmenty typowo liryczne, co tylko potwierdza zróżnicowanie tomiku Górskiej. „Rozsznurowywanie” jest wypełnione poezją nie tyle zaskakującą, co po prostu ciekawą i przyjemną w odbiorze, zatrzymującą czytelnika na dłużej swoją obrazowością i trafnymi obserwacjami.
Weronika Górska: „Rozsznurowywanie”. Bytomskie Centrum Kultury. Bytom 2012.