Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (242) / 2014

Andrzej Ciszewski,

BAŚNIE DLA DOROSŁYCH

A A A
Wielka wojna między Baśniogrodem a imperium bezlitosnego Adwersarza wreszcie dobiegła końca, choć nie obyło się bez ofiar – jedną z nich został sam Książę Uroczy. Wolni Baśniowcy sprowadzają pokonanego Dżepetta ze Stron Rodzinnych do miejsca ich wygnania, enklawy Nowego Jorku, gdzie żyją wśród zwykłych śmiertelników. Niegdysiejszy tyran z trudem odnajduje się w nowej rzeczywistości. I na niewiele zdaje się cierpliwa i pełna zrozumienia postawa jego pierworodnego syna, Pinokia. Tymczasem na Manhattanie, w szpitalu Rycerzy Maltańskich Niebieski Chłopiec – trębacz i jeden z bohaterów wojny przeciwko cesarstwu – przechodzi kolejną operację ramienia, które za żadne skarby nie chce się zagoić. Świadkiem dziwnych zjawisk staje się także zastępczyni burmistrza, Piękna – prywatnie żona szeryfa Bestii. Nadchodzące problemy węszy Bigby, który w krytycznej sytuacji udowadnia, że w pełni zasługuje na miano wielkiego złego wilka. Wśród zgliszczy zdematerializowanego azylu Baśniowcy (pod kierownictwem burmistrza Króla Cole’a) udają się na przymusowy exodus prosto do Farmy, co oczywiście nie ucieszy zarządzającej folwarkiem Róży Czerwonej, świeżo poślubionej walecznemu Sindbadowi. A w świecie zwanym Tiabrut para najemników Freddy i Mysz na własną zgubę uwalnia ze spętanej łańcuchem skrzyni uśpione zło – Pana Mrocznego, który w asyście żywych trupów rozpoczyna tryumfalny pochód śmierci.

Dwunasty już tom „Baśni” potwierdza wysoką klasę Billa Willinghama, który obok Neila Gaimana należy do ścisłej czołówki scenarzystów komiksowych z powodzeniem wprowadzających fabularne wątki oraz toposy rodem z klasycznych opowieści dla dzieci w bardziej mroczny, tak dobrze nam znany kontekst. Nieskrępowana wyobraźnia autora, realistycznie ukazani (pomimo ich nadnaturalnej proweniencji) protagoniści oraz fragmentaryczna narracja obfitująca w rozgałęziające się wątki skutecznie napędza tryby historii, urzekającej zarówno epickim rozmachem, jak i kameralnym rozegraniem wątków obyczajowo-melodramatycznych. Są to najważniejsze, choć nie jedyne atuty serii nie bez kozery uhonorowanej dwunastoma statuetkami Eisnera.

Paraboliczna wymowa „Czasów mroku” zyskuje dodatkowy walor dzięki starannie dopracowanej oprawie wizualnej. Olbrzymia w tym zasługa zaproszonych do współpracy artystów, spośród których na pierwszy plan wysuwają się ilustracje Brytyjczyka Marka Buckinghama (pod pewnymi względami przypominające nieco estetyczne rozwiązania typowe dla Mike’a Mignoli) oraz mojego absolutnego faworyta, Michaela Allerda, z niezwykłą lekkością łączącego fotorealistyczną kreskę z plastycznym przerysowaniem. „Czasy mroku” to rzetelny komiks, udatnie łączący elementy dark fantasy oraz przebojowej telenoweli, oferujący (podobnie jak pozostałe tomy serii) szansę na refleksję o prawdziwej naturze baśni oraz roli, jaką odgrywają one w naszym życiu, niezmiennie wiele mówiąc o nas samych.
Bill Willingham, Michael Allerd, Mark Buckingham, Peter Gros  i in.: „Baśnie: Czasy mroku” („Fables: The Dark Ages”). Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2013.