Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (242) / 2014

Dominik Szcześniak,

CZY "KGB" MA SIĘ DOBRZE?

A A A
Ukazujący się od 1996 roku fanzin „KGB” od samego początku był miejscem prezentacji tekstów o komiksie (głównie amerykańskim) oraz krótkich form graficznych znanych i mniej znanych autorów, wśród których dominował redaktor magazynu – publicysta, rysownik oraz scenarzysta w jednej osobie, Hubert Ronek. „KGB” było dla niego poligonem doświadczalnym: artysta tworzył dużo, pisał jeszcze więcej, a wszystko to publikował na papierze. Robił to z pasją i oddaniem. Wspomniany zin nie był zresztą jego pierwszym kontaktem z komiksowym show-biznesem lat 90. Wcześniej Ronek redagował fanowską gazetkę „Prasa X-Nietoperzy” i namiętnie udzielał się na stronach klubowych komiksów sygnowanych logiem TM-Semic. Przy „KGB” jednak autor zatrzymał się na dłużej i (z dużą dozą prawdopodobieństwa) będzie niebawem świętować dwudziestolecie istnienia magazynu.

W końcowych numerach kserowanej edycji pisma „KGB” charakteryzował totalny luz. Subiektywne felietony oraz recenzje redaktora naczelnego i współpracowników wsparte były tekstami niekoniecznie oscylującymi wokół komiksowej tematyki oraz przemyśleniami związanymi z piłką nożną. Spory blok publicystyczny uzupełniany był przez zamknięte krótkie formy komiksowe, serie odcinkowe („Kraina Herzoga”, „Synokio”, „Lenny”) czy też (z rzadka) eksperymenty, tak niezbędne w undergroundowej prasie. Związek „KGB” z artystycznym podziemiem przejawiał się jednak głównie na płaszczyźnie formy – ksero, klej, nożyczki, metoda DIY. Tematycznie zin sprawiał wrażenie tytułu, któremu nie wyszło w głównym nurcie. Ale też (ze względu na ówczesną sytuację) wyjść nie mogło.

„KGB” A.D. 2013 to powrót do przeszłości. Kolekcjonerzy kseroprasy odnajdą w drukowanej wersji magazynu ten sam layout oraz podobny rozkład sił między słowem pisanym a komiksowymi planszami. Jest jednak istotna różnica, na którą zwraca uwagę sam redaktor, rozdzierając szaty na okładce pisma. Współczesne „KGB” jest papierową wersją komiksowego bloga Huberta Ronka (Mundialman.blogspot.com). Szaleństwo? Kuriozum? Niekoniecznie. Dwudziesty szósty numer zina to właściwie portfolio artysty. Szkice, plansze z powstających dopiero projektów, grafiki wykonywane na zlecenie, komiksy dla dzieci, rysunki satyryczne, niewykorzystane kadry – większość z tych dobroci to przerzuty z Internetu na papier, choć nie brakuje także materiałów premierowych.

Spoglądając na „KGB” oraz Huberta Ronka w kontekście wspomnianego na wstępie szlifowania warsztatu i poszukiwania własnego stylu, dwudzieste szóste wydanie słynnego magazynu można nazwać podsumowaniem tego okresu, jak również postawieniem przez autora przysłowiowej kropki nad „i”. Ronek nie tylko oznajmia swój powrót, lecz także podkreśla, że wraca w świetnej formie oraz że niejednym jeszcze zaskoczy. Już to zresztą zrobił, wydając kilka nowych prac („E-Generation”, „Torgal: Zemsta dziadka”) i zapowiadając następne („Lenny”, „Jestem Bogiem”). W magazynie znalazły się „najsensowniejsze wpisy” (słowa redaktora), opublikowane na blogu Mundialmana od 6 lipca do 12 listopada 2012 roku. Każdy z wpisów posiada krótką notkę podsumowującą dany temat. Ronek pisze o stanie prac nad kolejnymi albumami czy Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Obowiązkowo wspomina też oczywiście przeróżne wydarzenia sportowe, oraz recenzuje kilka tytułów wydanych w ostatnich latach w Polsce.

To, że nowości w omawianym numerze „KGB” jest jak na lekarstwo, można redaktorowi wybaczyć. Zawarte w piśmie prace czyta się bowiem bardzo przyjemnie. Jednak na dłuższą metę tak duża dawka déjà vu może być ciężkostrawna. Na szczęście Hubert Ronek nie próżnuje, szykując sporo premier oraz zapowiadając powrót do starych czasów – w kolejnych wydaniach zina planuje między innymi odpowiedzieć na pytanie Nomico widniejące na okładce recenzowanej pozycji. Niebawem „KGB” stanie się kolejnym (po „Bicepsie”, „Zeszytach Komiksowych” oraz „Cheap East”) magazynem publikującym graficzne opowieści. I śmiem twierdzić, że powalczy o miano najlepszego.
Hubert Ronek: „KGB nr 26: Mundialman na papierze. Vol. 1”. Autor wydał własnym sumptem. 2013.