Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (242) / 2014

Agata Stronciwilk,

FRAGMENTY PANORAMY

A A A
Organizowana w ramach XXII Festiwalu Ars Cameralis wystawa Sławomira Elsnera „Panorama” jest złożoną grą między całością a fragmentem. Artysta osobiście odpowiedzialny za aranżację ekspozycji gra z konwencją wystawy monograficznej. Zamiast tytułowej „Panoramy”, możliwie szerokiego oglądu jego twórczości, otrzymujemy jedynie fragmenty, a zamiast przeglądu, dostajemy chwilowe przebłyski, szczątki. Fragmentaryzacja ta dokonuje się na wielu poziomach – zarówno w aranżacji ekspozycji, jak i w doborze prac, choć jest także obecna w samej twórczości Elsnera. Niemożliwość scalenia nie prowadzi jednak w tym wypadku do melancholijnej zadumy nad utraconą jednością. Fragmentaryczność i epizodyczność są nie tylko zasadami organizującymi wystawę – to także nieodłączne elementy i sposób naszego bycia w świecie. Sam artysta celebruje kolejne rozbicia, drażniąc widza, który chce przecież zobaczyć panoramę.

Dzieje się tak już na poziomie samej ekspozycji, balansującej między pustką a nadmiarem, amor vacui i horror vacui. Puste przestrzenie wprowadzają w konsternację. Ich natarczywa obecność wskazuje jednocześnie, iż są znaczące, nieprzypadkowe. Zaplanowana pustka styka się z prawie przytłaczającym nadmiarem, dezintegrując nasze wyobrażenia o ekspozycji jako całości, której struktura jest znana i z góry określona. „Panorama” nie jest typową wystawą monograficzną, która daje czytelny i jasny wgląd w twórczość artysty poprzez klarowną chronologię czy tematyczne ułożenie prac. Nie jest także prezentacją wybranego cyklu. Czym więc jest? Fragmentem, a właściwie zbiorem fragmentów, które nie tworzą całości. Nie mamy tu bowiem do czynienia z prezentacją gotowej narracji – wręcz przeciwnie, to na odbiorcy spoczywa wysiłek, aby ową narrację zrekonstruować lub nawet stworzyć od podstaw. „Panorama” jest niczym opowieść złożona z aluzji, niedopowiedzeń i przemilczeń. Więcej niż słów jest w niej pustki, która domaga się dookreślenia. Stanowi ona raczej antypanoramę, jest niemożliwością uchwycenia całości.

Strategia niedopowiedzenia i aluzji obecna jest także w samej twórczości artysty. Najbardziej widoczna wydaje się w pracach z cyklu „Populaire”. Rysowane kredką wielkoformatowe dzieła kierują nasz wzrok w ku temu, czego nie ma, co jest nieobecne. Po raz kolejny całość i jej doświadczenie zostają nam odebrane, ukazane jako nieosiągalne. Wzorowane na zdjęciach pornograficznych rysunki zostały bowiem przedarte przez sam środek. Nasz wzrok, zamiast koncentrować się na pozostałościach, uporczywie wpatruje się w nieobecny fragment, jakby odpowiednia intensywność spojrzenia mogła go przywrócić. Owa nieobecna część zyskuje jednak istnienie poprzez pozostałości, które pełnią funkcję obramowania dla głównego przedstawienia.

Elsner w swym cyklu sprawia, że spoglądając na pozostałości, koncentrujemy się na braku, pustce. Poprzez prosty zabieg usunięcia głównego przedstawienia konstruuje on nierozwiązywalną wizualną tajemnicę, która prowokuje do snucia domysłów. Podobny charakter przyjmuje też prezentowany na wystawie obraz „Idol”. To, co najważniejsze – sama postać idola – jest niewidoczna. Widzimy scenę z padającym na nią światłem, niemalże czujemy niepokój i napięcie zasiadającej przed nią widowni. Mamy wrażenie, że gwiazda zaraz wkroczy na scenę. Nic takiego się jednak nie wydarzy. Elsner zatrzymuje moment oczekiwania, koncentrując się na pustce, nieobecności. Pozostawia nas czekających na wydarzenie, które nigdy się nie wydarzy, na „idola”, którego być może nie ma lub wręcz nigdy nie było.

Niektóre z prac prezentowanych na wystawie są efektem zainteresowania artysty przestrzenią miasta. Spogląda on na pozorne niedoskonałości, odpryski farby, kiczowate szyldy, które stają się inspiracja dla jego dzieł. Tak jest w przypadku pracy „Sunshine story”, w której odpadający od ściany tynk przypomina zachód słońca. Także i tutaj artysta ujawnia swoje zainteresowanie tym, co marginalne, pomijane.

Na wystawie eksponowane są też prace z tytułowego cyklu „Panorama”. Przekład intermedialny, którym posługuje się Elsner, jest znanym zabiegiem artystycznym. Obrazy z tego cyklu są wzorowane na fotografiach z tygodnika o tym samym tytule, który był wydawany od lat 50. w Katowicach. Ewa Kuryluk zwracała uwagę, że o ile malarstwo wzorowane na fotografii jest zjawiskiem obecnym od samych jej początków, o tyle dopiero hiperrealiści (fotorealiści) amerykańscy uczynili z owego przekładu element znaczący. Nie był on dla nich bowiem ułatwieniem technicznym – powtórzenie obrazu w innym medium zmieniało jego znaczenie, dodawało nowe sensy. Podobnie było w przypadku najbardziej znanego artysty wzorującego się na fotografiach, czyli Gerharda Richtera. Patrząc na obrazy Elsnera, nie sposób uniknąć porównań – są podobne w formie i pojawiają się na nich charakterystyczne rozmycia obrazu, nieostrości.

Malarstwo Richtera było próbą mierzenia się z historią i traumą, opowieścią o niemożliwości pamiętania i o pamięci niemożliwej. Rozmycie funkcjonowało niczym akt przekreślenia – to, że posiadamy świadectwa wizualne, nie oznacza, iż jesteśmy w stanie zrozumieć przeszłość. Artysta, eksplorując narodowe traumy, poprzez swe obrazy rozdrapywał wciąż niezabliźnione rany. „Panorama” Elsnera jest natomiast rodzajem kolekcji. Odnalezione po latach numery czasopism stały się inspiracją do stworzenia cyklu, który także jest rodzajem zmagania się z przeszłością. W swych obrazach artysta zachowuje wszelkie niedoskonałości odnalezionych fotografii – wynikające z kiepskiej jakości druku, zżółknięcia papieru itd. Owe wizualne usterki stają się wartościowe z perspektywy malarskiego przetworzenia. Wybierając czasopismo wydawane w czasach realnego socjalizmu, Elsner reprodukuje kreowaną przez nie wizję świata, której efektem był fragmentaryczny ogląd rzeczywistości. Podobnie jak wcześniej Richter, artysta kolekcjonuje obrazy, odrywa je od kontekstu i pozwala im zaistnieć na nowo. U Elsnera nie odnajdujemy jednak wątku zmagania się z traumatycznym doświadczeniem – to raczej nostalgiczny powrót do zakurzonych i zapomnianych obrazów. Pozbawione swego politycznego znaczenia i pierwotnego kontekstu stają się one jedynie wizualnym fragmentem, pozostałością po pewnej rzeczywistości.

Wystawa „Panorama” w swej fragmentaryczności okazuje się pewną przemyślaną kompozycją, w której niedopowiedzenia i puste przestrzenie współgrają z twórczością artysty. Walter Hilsbecher zwracał uwagę, że nasz pęd do ogarnięcia całości potwierdza jedynie fragmentaryczny charakter wszystkich zjawisk życia. Jak pisał: „fragment uczy nas znowu zrozumienia płynnej struktury naszego świata, przejmuje nas czarem tymczasowości, wstrząsa naszą świadomością, budząc jasne przekonanie, że doskonałość polega dla nas jedynie na tym, by z całym spokojem uprawiać fragment, by w sposób możliwie najdoskonalszy być niedoskonałym” (Hilsbecher 1972: 175) „Panorama” Sławomira Elsnera opowiada o relacji między pustką a obecnością, tym, co widzialne i ukryte, pozostałościami oraz pamięcią. Celebrując fragment, artysta pozwala odbiorcy stać się konstruktorem całości.

Literatura:

W. Hilsbecher: „Tragizm, absurd i paradoks: eseje”, tłum. S. Błaut, Warszawa 1972.

E. Kuryluk: „Hiperrealizm – nowy realizm”, Warszawa 1979.
Sławomir Elsner „PANO-RAMA 2013”. Galeria ASP w Katowicach „Rondo Sztuki”. Wystawa w ramach XXII Festiwalu „Ars Cameralis”. 22.11.2013 – 22.01.2014 r.