Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (242) / 2014

Sławomir Iwasiów,

PROROK Z KRWI I KOŚCI

A A A
Okładka książki „Ben Gurion. Żywot polityczny”, zamiast zwyczajowego przypieczętowania autorstwa, informuje: „z Szimonem Peresem rozmawia David Landau”. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z wywiadem, a dokładniej: z wywiadem-rzeką. Kto jest jego autorem? – nie ma w tym wypadku łatwej odpowiedzi, choć z formalnego punktu widzenia autorstwo należy do tego, kto rozmowę prowadzi. Genologiczne ustalenia utrudnia nota „Od autora”. Szimon Peres wyjaśnia: „Ta książka, powstająca ustnie, lecz dzięki współpracy przetworzona na formę pisemną, łączy w sobie wspomnienia, historię i liczne konkurujące ze sobą narracje. Jakże inaczej mogłaby zostać napisana, jeśli nie przez dialog – z samym sobą, z przeszłością i z moim współpracownikiem, który jako długoletni dziennikarz i były redaktor naczelny »Haarec« zadawał mi drażliwe pytania na temat Ben Guriona i jego dziedzictwa?” (s. 7). Jest to zatem coś w rodzaju autorstwa „kooperacyjnego”, wynikającego z sytuacji, w jakiej powstaje narracja wywiadu-rzeki.

Książka rozpoczyna się jednak jak biografia i tylko kilkukrotnie odwołuje się do formy pytań i odpowiedzi między rozmówcami. Peres wyjaśnia, skąd taki zabieg: w niektórych sytuacjach dialog był potrzebny, żeby pokazać wiele wątków, różne punkty widzenia, brak zgody między nim a Landauem. Poza tymi kilkoma wyjątkami przeważa połączenie narracji pierwszo- i trzecioosobowej, charakterystyczny dla biografii splot subiektywności i obiektywizmu, przeplatanie pamiętnikarskich, osobistych spostrzeżeń Peresa z faktami dotyczącymi Ben Guriona. W takim razie, i to kolejny genologiczny problem, ta opowieść przynależy raczej do dziennikarstwa, a nie do literatury.

Opisów prywatnego życia głównego bohatera znalazło się tu niewiele i zostały one ukryte pod grubą warstwą „żywota politycznego”, jakie wiódł najważniejszy przywódca Izraela w XX wieku. Ben Gurion to postać niezwykła, co podkreśla podtytuł książki: „żywot” odnosi się do hagiografii, zapowiada losy kogoś, kto zmienił bieg historii i pociągnął za sobą masy wyznawców, uczniów, naśladowców. Ta biografia jest w związku z tym również jego „głosem”, choć przetworzonym przez wspomnienia innego polityka i przyjaciela (Peres) i zebrana w całość przez profesjonalnego dziennikarza (Landau).

Czytelnik, w rozdziale „Decydująca podróż”, dowiaduje się, kim był i jaką rolę odegrał tytułowy bohater: „Dawid Ben Gurion był postacią z legendy, ojcem założycielem Izraela, współczesnym prorokiem, a przy tym człowiekiem z krwi i kości, który wkroczył do historii na własnych nogach. Miałem zaszczyt go znać i przez wiele lat z nim pracować. Niniejsza książka nie jest wspomnieniem o czasach, które spędziłem z Ben Gurionem, niemniej czasy te z konieczności wpłynęły na jej kształt” (s. 9). Peres wielokrotnie podtrzymuje w narracji to wstępne założenie: trudno przedstawiać biografię bez autobiografii, trudno odseparować, w tak osobistym tonie wypowiedzi, sprawy publiczne od spraw prywatnych.

Żeby wiarygodnie skonstruować biografię, Peres rozpoczyna od własnego wspomnienia, dotyczącego podróży statkiem z Palestyny do Bazylei na pierwszy po wojnie Kongres Syjonistyczny, który odbył się w 1946 roku. Historia podróży jest krótka, ale ciekawa: Peres płynie w kajucie z Lewim Eszkolem i Pinchasem Lawnonem. Ciągną losy o koję, najlepszą, bo dającą widok przez iluminator. Traf chce, że wygrywa Peres. To delikatna sugestia: nie wszystko, co ważne, musi mieć źródło w racjonalnych, przemyślanych decyzjach. Czasem decyduje przypadek.

Właściwe otwarcie biografii politycznej (które to już z kolei?) przypada na rozdział zatytułowany „Początki”. Peres opowiada o Ben Gurionie, który urodził się w 1886 roku w Płońsku jako Dawid Grün, ale uniwersalizuje jego biografię i często tam, gdzie mógłby powiedzieć o bohaterze po prostu „on”, mówi, niejako w imieniu wszystkich Żydów, „my”. Opisując Ben Guriona i jego poglądy, jednocześnie charakteryzuje całe pokolenie: „Największym wkładem Żydów do historii jest niezadowolenie! Jesteśmy urodzonymi malkontentami. Wierzymy, że wszystko da się zmienić na lepsze” (s. 21). Ben Gurion staje się „głosem narodu”, ponieważ koleje jego życia zbiegają się z powstawaniem idei syjonistycznych u progu XX wieku. Peres – równolegle do faktów z życia bohatera i gdzieniegdzie pomieszczonych wyimków z własnej biografii – kreśli założenia polityki dążącej do zbudowania niezależnego państwa izraelskiego: „Na przełomie XIX i XX wieku europejscy Żydzi stanęli przed alternatywą: asymilacja albo syjonizm. W Europie Zachodniej – we Francji, w Niemczech i we Włoszech – większość z nich skłaniała się ku asymilacji. W Europie Wschodniej wybierali raczej syjonizm” (s. 21). Ben Gurion jest tym, który w kluczowych dla Izraela momentach (a jest ich sporo, by wymienić tylko: rozłamy ideowe na początku XX wieku, pierwszą wojnę, Holocaust, wojny arabsko-izraelskie czy spory polityczne z Zachodem) decyduje, że syjonizm jest jedyną drogą do utworzenia wolnego, silnego państwa. Jest też inna, negatywna siła, która popycha go do działania, do stawiania oporu – antysemityzm. Peres podkreśla: „Syjonizm zakładał, że aby przeciwstawić się antysemityzmowi, Żydzi muszą sami się zmienić, a świat zacznie ich inaczej postrzegać” (s. 22). Chęć zmiany nie wynikała z potrzeby „przystosowania się” do obcych warunków społecznych, ale z wyraźnej niezgody na wykluczenie Żydów poza wszelkie granice (geograficzne, historyczne, kulturowe).

Polityczna aktywność Ben Guriona – rozpoczęta w wieku lat kilkunastu założeniem klubu-partii „Ezra”, zachęcającej do powrotu do Izraela – a także zainteresowanie polityką ze strony tych wszystkich Żydów, którym zależało na utworzeniu własnego państwa, miała swoje źródło w silnym poczuciu tożsamości (kulturowych korzeni, obyczajowości, religii, języka, historii) i jednocześnie wiązała się z brakiem wyraźnie wytyczonego miejsca na mapie świata. Ben Gurion twierdził: „My, Żydzi, nie mamy zagranicznego rządu, który przyszedłby nam z pomocą. Ale właśnie dlatego, że tak jest, że nasz byt i przyszłość zależą wyłącznie od nas samych, musimy być bardziej aktywni politycznie, zawsze gotowi bronić swoich narodowych i politycznych interesów, domagać się od centralnego rządu w Konstantynopolu należnych nam praw” (s. 26). I o tym, o losach jednostki, i odbijających się w nich dziejach całego narodu (a może jest na odwrót?), opowiada w dużej mierze Peres, przedstawiający żywot Ben Guriona.

Pierwszy izraelski premier nie w każdej sytuacji był postacią „jednowymiarową”, nieomylną. W rozdziale „Młodoturek” Peres relacjonuje, że Ben Gurion studiował w Konstantynopolu – uczył się języka tureckiego i dość długo trwał w przekonaniu, iż przywiązanie polityczne do Imperium Osmańskiego zawsze było i powinno być ważnym gestem ze strony Żydów. W pewnym sensie jego nadzieje zostały zawiedzione po wybuchu pierwszej wojny światowej, kiedy Turcja opowiedziała się po stronie Niemiec i zaczęła nieprzychylnie traktować Żydów (sam Ben Gurion trafił w tamtym okresie do więzienia w Jerozolimie). Na takich „błędach” młody polityk uczył się dość często.

Kolejna część książki, „Boss związkowy”, przedstawia ważny etap w życiu Ben Guriona, który w 1921 roku został szefem Histadrutu (obecnie największego związku zawodowego Izraela). Zbiegło się to z ideowymi poszukiwaniami przyszłego izraelskiego przywódcy. W rozdziale „Naprawić świat” czytelnik dowiaduje się, że bohater uważnie studiował dzieła Lenina, a jego zapał do książek był skierowany ponadto na tematykę historii i geografii Palestyny. Był zwolennikiem tezy, że mężowie stanu powinni być wykształceni i oczytani, choć cenił sobie równie wysoko pracę fizyczną, którą sam niejednokrotnie wykonywał. Lenin nie sprawił jednak, że Ben Gurion stał się wierny ideałom bolszewizmu, ponieważ w 1923 roku miał okazję obserwować Rosję „miotającą się płomieniach buntu i rewolucyjnej tyranii” (s. 48). Niechęć do bolszewizmu spotykała się jednak z przekonaniem o konieczności utrzymywania dobrych stosunków z państwem sowieckim. Co jeszcze bardziej komplikuje obraz przekonań politycznych Ben Guriona, to fakt, że nie tylko cenił książki Lenina, ale jego samego uważał za „wielkiego człowieka” (s. 48). Podpatrzył nawet u teoretyka komunizmu charakterystyczny, militarny ubiór. Te sympatie nie szły jednak dalej: Lenin – tak, Stalin – już nie, ponieważ był „w gorącej wodzie kąpanym Gruzinem” (s. 49).

Historia Ben Guriona nie może pominąć ważnego dla Żydów wątku wojen izraelsko-palestyńskich. Kulisy i przebieg tego konfliktu od wielu lat wywołują spory, rozniecane między innymi dzięki takim komentatorom politycznym – i zdecydowanym krytykom polityki Izraela – jak Noam Chomsky czy Christopher Hitchens (ten drugi autor, wspólnie z Edwardem W. Saidem, wydał pod koniec lat 80. zbiór esejów propalestyńskich pod tytułem „Blaming the Victims”, gdzie znalazł się również tekst Chomsky’ego). Peres przytacza fakty sprzed ponad osiemdziesięciu lat: „Szesnastego sierpnia [1929 roku – przyp. S.I.] młody Żyd został śmiertelnie pchnięty nożem w dzielnicy bucharskiej w Jerozolimie. Jego pogrzeb przerodził się w demonstrację polityczną, która jeszcze bardziej rozogniła namiętności. Dwudziestego drugiego sierpnia trzech Żydów i trzech Arabów zginęło w zamieszkach, które zaczęły się po muzułmańskiej modlitwie na Wzgórzu Świątynnym. Na drugi dzień maleńka społeczność żydowska w Hebronie, mieszkająca tam od setek lat, została zdziesiątkowana przez muzułmańskich fanatyków. Zabito sześćdziesięciu siedmiu Żydów, pozostali w liczbie czterystu trzydziestu pięciu uciekli z miasta” (s. 54). Kto zadał pierwszy cios? Kto jest winny? Czy po tylu latach i kolejnych „demonstracjach politycznych” można w ogóle orzekać o winie?

Odpowiedzi nie są jednoznaczne, zarówno w wypadku wojen izraelsko-palestyńskich (a może raczej: palestyńsko-izraelskich?), jak i innych wydarzeń z historii XX wieku: narastającego w latach 30. antysemityzmu, Holokaustu, wielu sporów, jakie Ben Gurion musiał toczyć zarówno z „wewnętrznymi” adwersarzami politycznymi (jego głównym przeciwnikiem był Zeew Żabotyński), jak i na arenie międzynarodowej. Peres, choć mogłoby się wydawać inaczej, nie zawsze pozostaje jednomyślny z poglądami swojego bohatera, a nawet zdarza mu się wystawić na próbę mit o nieomylności Ben Guriona, na przykład wtedy, gdy „gani” jego zbyt agresywną i butną postawę względem Wielkiej Brytanii na przełomie lat 20. i 30. (s. 55).

Przed drugą wojną światową Izrael nie znajdował się w komfortowej sytuacji politycznej, a Ben Gurion był atakowany ze wszystkich stron: przez prawicę, Amerykanów, Arabów. Rozdział „Co mógł zrobić?” skupia się na momencie poprzedzającym wojnę, jak również stara się „ocenić” działalność przywódcy Izraela wobec Holokaustu. Tutaj po raz pierwszy w książce zostaje przytoczony dialog między Peresem a Landauem, chyba nie przez przypadek w najważniejszym momencie życiorysu bohatera. Landau zaczepnie pyta: „Oskarżano Ben Guriona, że za mało zrobił, a nawet za mało się interesował rzezią trwającą w okupowanej przez nazistów Europie. Niektórzy zarzucali mu wręcz, że cynicznie wykorzystywał Holokaust w swoim nakierowanym na jeden cel dążeniu do realizacji syjonistycznego ideału – niepodległości”. Peres odpowiada: „To wierutna bzdura. Ben Gurion, tak jak Żabotyński, robił polityczną karierę w nie mniejszym stopniu w Polsce, jak w Erec Israel. Obaj żyli tą sprawą. Obaj świetnie ją znali. Absurdalne jest stwierdzenie, że się nie interesował. W czasie wojny, nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Wiedzieliśmy tylko, że Niemcy prześladują Żydów. Nie było pełnego obrazu sytuacji – obozów koncentracyjnych, komór gazowych” (s. 92). Po wojnie niewiele się zmienia, a Żydzi (oficjalnie pod przywództwem Ben Guriona, który został pierwszym premierem państwa i pełnił tę funkcję dwukrotnie: w latach 1948–1954 i 1955–1963) wciąż zmagali się z antysemityzmem. Jedną z późniejszych spraw politycznych izraelskiego premiera, szeroko komentowanych na arenie międzynarodowej, był proces Adolfa Eichmanna (opisany w książce Hanny Arendt „Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła”, po raz pierwszy wydanej w 1963 roku), który w „Ben Gurionie” został przedstawiony pokrótce jako „seminarium z historii Holokaustu” (s. 201).

Podsumowując: książka ta – formalnie zawikłana, będąca zarówno biografią, pamiętnikiem, jak i „rozmową z...” – to mimo wszystko pasjonująca lektura. „Mimo wszystko”, ponieważ czytelnik, w pewnym sensie, zna jej przebieg i od razu przygotowany jest na brak wyraźnego zakończenia. Ben Gurionowi, w ciągu sześciu dekad działalności politycznej, udało się utworzyć „wolne” państwo Izrael. Niezależnie od jego wysiłków do dzisiaj w Palestynie nie zapanował pokój.
Z Szimonem Peresem rozmawia David Landau: „Ben Gurion. Żywot polityczny”. Przeł. Hanna Jankowska. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2013 [seria: Historia/Historie].