Wydanie bieżące

1 lutego 3 (243) / 2014

Michał Paweł Urbaniak,

WYDOSTAĆ SIĘ NA ZEWNĄTRZ

A A A
Wstęp

Narratorką i główną bohaterką książki „Dziewczęta i kobiety” Alice Munro, zeszłorocznej laureatki literackiej Nagrody Nobla, jest Del Jordan mieszkająca na jednej z kanadyjskich prowincji wraz z rodziną. Dziewczyna dorastając, uczy się życia. Konfrontuje się m.in. ze znaczącymi zmianami, wątpliwościami religijnymi, miłością czy śmiercią, poszukuje swojej drogi i właściwego miejsca w świecie. Jej duchowymi i często mimowolnymi przewodniczkami stają się matka, sąsiadka, ciotki, kuzynka, współlokatorka czy koleżanki ze szkoły – tytułowe dziewczęta  i kobiety.

 

Pokorne i zbuntowane

Del wyrasta w rzeczywistości, w której wszystko wydaje się poukładane. Kobiety odgrywają swoje z góry przypisane role łagodnych panien, troskliwych opiekunek, ułożonych żon, oddanych matek i uległych obiektów męskiego pożądania (znamienne są słowa jednej z bohaterek dotyczące wymuszonych stosunków seksualnych: „zawsze winna jest dziewczyna […] Chłopak musi sobie ulżyć”). Mężczyźni w tej prozie zazwyczaj są głupi, niezaradni, zadufani w sobie, władczy i bezwzględni, a jednocześnie bardziej uprzywilejowani – tutaj brat „przehandlowuje” uciążliwą siostrę i wydaje ją za mąż przez ogłoszenie w prasie, wuj oddaje się pracy twórczej, gdy tymczasem opiekujące się nim ciotki są zobowiązane zapewnić mu należyty spokój, a mężczyzna może bezlitośnie porzucić dotychczasową ukochaną, kiedy ta przestaje mu się wydawać odpowiednią kandydatką na małżonkę.

Z kolei bohaterki w tej książce na przemian sprzeciwiają się i podporządkowują ustalonym regułom (i wtedy pozostaje im buntować się w sobie, bez otwartego okazywania sprzeciwu  – tak jak ciotki Del, które jednocześnie „pracę mężczyzny ceniły ponad wszystko, ale i śmiały się z niej”). Nie bez przyczyny powieść otwiera historia Madeleine – żony poznanej z ogłoszenia – która nie ukrywa frustracji swoim małżeństwem z ekscentrycznym Bennym Poolem, a także niechcianym macierzyństwem (prawdopodobnie dopuszcza się przemocy w stosunku do małej córki – jednak jest możliwe, że te rewelacje zostały wymyślone przez zdruzgotanego Benny’ego). W końcu Madelaine porzuca męża i zaczyna zupełnie nowe życie. Po jakimś czasie na prowincji wspomina się ją w formie zabawnej anegdoty i określa mianem wariatki.  

Kolejną buntowniczką w „Dziewczętach i kobietach” jest Ada, matka Del. Wychowana przez fanatyczkę religijną, w dorosłym życiu otwarcie deklaruje agnostycyzm (czym gorszy lokalną społeczność) i zajmuje się sprzedawaniem encyklopedii, przedkładając wiedzę nad ślepą, bezmyślną wiarę. Później Ada przenosi się wraz z dziećmi z domu mieszczącego się przy tzw. Drodze na Moczary do pobliskiego miasteczka Jubilee, praktycznie opuszczając męża i wstępując tym samym w szereg „wariatek” – na podobieństwo Madelaine Poole. Munro, odseparowując Adę od męża, niejako dzieli książkową przestrzeń na dwie części – męską (gdzie mieszka ojciec Del z wujkiem Bennym, a później także jej młodszy brat Owen) i kobiecą (w której przebywa Ada z przyjaciółką Fern Dogherty i córką). Należy zauważyć, że granice tego podziału wykraczają poza płaszczyznę rodzinną – Del i jej przyjaciółka Naomi tworzą wspólny front przeciwko szkolnym kolegom, pełnym nienawiści, jadu i poczucia własnej dominacji. Ten ścisły podział z czasem zacznie coraz bardziej słabnąć, a oba światy będą mieszać się ze sobą.

Najbardziej wyrazistym przeciwieństwem postępowej, bezpośredniej Ady są ciotki Del – Grace i Elspeth – konformistyczne, uległe, nieco dwulicowe, żyjące wśród zawiłych rytuałów kurtuazji. Główna bohaterka stwierdza: „U nich uczyłam się posługiwać zupełnie innym językiem. Rozmowy toczyły się na wielu poziomach, niczego nie można było wyrażać bezpośrednio, a każdy żart zawsze mógł zostać przeobrażony w docinek. Dezaprobata matki była zdecydowana i jednoznaczna jak zachmurzone niebo, a w wydaniu ciotek raniła jak maleńkie ostrze, niepostrzeżenie wkładana między najbardziej dobrotliwe słowa”. A jednak i one, zazwyczaj sztywne i dość apodyktyczne, potrafią zdobyć się na spontaniczność i – nieoczekiwanie odmłodniałe – wygłupiać się radośnie niczym małe dzieci. Co istotne, dzieje się tak, gdy zostają tymczasowo uwolnione od swojego zapracowanego brata, którym opiekują się z pełnym oddaniem (ostatecznie beztroska zabawa zostaje skomentowana znacząco przez ciotkę Elspeth: „Ale z nas wariatki”). Jednak tych kobiet nie stać na długotrwały bunt – po śmierci brata przeprowadzają się do Jubilee, aby tym razem roztoczyć pieczę nad rodziną Jordanów. Nadal żyją dawnymi bezwartościowymi zasadami i stopniowo gasną („Z czasem każde słowo ciotek, każdy wyraz twarzy, trzepot rąk zaczęły jawić się jako coś wyuczonego dawno temu, świetnie pamiętanego, a one same stopniowo zmieniały się w misterne figurynki, z upływem lat coraz bardziej kruche, godne podziwu, nierzeczywiste. Stały się takie, odkąd na zawsze pożegnały mężczyznę, którego mogły karmić i podziwiać – i kiedy opuściły miejsce, w którym ich sztuczność rozkwitała w zgodzie z naturą”).

 

Wariatka w piwnicy

Del ma ambiwalentny stosunek do matki – często sprzeciwia się jej, ale zarazem zdaje sobie sprawę, że jest do niej podobna. A jednak, chyba nie do końca świadomie, kroczy obraną przez nią drogą. Adę i córkę łączą zbliżone doświadczenia – wykorzystanie seksualne w dzieciństwie, problemy z wiarą i przekonanie o tym, że wiedza jest gwarantem bezpieczeństwa, swoistą barykadą przed wrogim światem („Obronę może zapewnić jedynie dogłębna znajomość rzeczy” – stwierdza Del). Jednak najważniejsza wspólna dla obu bohaterek płaszczyzna to bunt – znajomość ogólnie przyjętych zasad i jednoczesna niechęć do podporządkowania się im.

Jednak to Del – której proces dojrzewania został przedstawiony – jest główną reprezentantką tytułowych dziewcząt i kobiet znajdujących się pod presją męskiej i, w szerszym kontekście, społecznej dominacji. To ona podczas pogrzebu wujka Craiga w samoobronie pozwala sobie na nieprzystającą łagodnej i pokornej dziewczynie agresję względem kuzynki. W rezultacie zostaje zamknięta w jednym z pokoi jako histeryczka. Prawda nikogo nie obchodzi. Del powie: „miałam być zapamiętana jako dziecko nadpobudliwe, nieodpowiedzialne lub źle wychowane, a może i wybryk natury. Ale nie chcieli wypuścić mnie na zewnątrz, o nie. Woleli, abym pozostała nadpobudliwą, nieodpowiedzialną i źle wychowaną krewną, co diametralnie zmienia postać rzeczy” (później Del znajdzie się jeszcze parokrotnie w podobnej sytuacji). Najjaskrawszy przykład to zamknięcie jej w piwnicy przez chłopaka, który przestraszył się matczynego przyłapania in flagranti z nagą dziewczyną. Takie metaforyczne unieszkodliwienie niepożądanych cech jako żywo przypomina scenę z dzieciństwa Jane Eyre z najsłynniejszej powieści Charlotte Brontë oraz motyw „wariatki na strychu” (według jednej z interpretacji Berta Mason – trzymana w odosobnieniu prawowita żona pana Rochestera – symbolizuje namiętności, które tłumiła w sobie tytułowa bohaterka). Nie jest to zresztą jedyne nawiązanie do osoby i twórczości słynnej pisarki z Haworth. Nazwisko Poole osobliwie łączy Madelaine (która porzuci męża i zostanie uznana za wariatkę) i Grację (pielęgniarkę z „Dziwnych losów Jane Eyre”, pomyłkowo wziętą przez tytułową bohaterkę za obłąkaną). Nie bez znaczenia pozostaje fascynacja Del Charlotte Brontë (dziewczyna czyta jej biografię pióra Elizabeth Gaskell i pragnie przyćmić autorkę „Villette”).

 

Zmartwychwstanie

Narratorka „Dziewcząt i kobiet” – podobnie jak Jane Eyre – pragnie być po prostu sobą i nie wikłać się w niechciane, narzucone zależności. Droga do tego celu nie jest łatwa. Del wciąż balansuje między dziecięcością a tęsknotą za dojrzałością. Pozwala sobie na szczeniackie zabawy z przyjaciółką Naomi, jednocześnie nienawidząc fascynujących koleżanek, które – bliższe dorosłości – „unosiły się na falach życia w Jubilee, by potem popłynąć na studia wyższe, a później ku zaręczynom i związkom z lekarzami czy adwokatami w odległych zamożniejszych miastach”. Marzy również o spełnieniu erotycznym, choć nie do końca wie, na czym miałoby ono polegać. Nieoczekiwana inicjacja seksualna okazuje się poniżająca, brutalna i niepokojąco zbliżona do gwałtu. Del początkowo przyjmuje uległą postawę, widząc seks jako „przebłysk szaleństwa, nierealne, bezwzględne, wzgardliwie przekroczenie pozorów przyzwoitości”. Dopiero później skupi się na sobie odkryje inną stronę współżycia erotycznego, wolną od podporządkowania drugiemu człowiekowi („Seks jawił mi się jako uległość – nie wobec mężczyzny [podkr. moje – M. P. U.], ale wobec ciała, jako akt czystej wiary, wyzwolenie w poniżeniu”).

Główna bohaterka wytrwale kroczy obraną drogą i uparcie broni swej indywidualności – często na przekór oczekiwaniom otoczenia. Inaczej niż większość dziewcząt, nie marzy o małżeństwie (z niechęcią patrzy na Naomi, która z myślą o potencjalnym ślubie starannie kompletuje swój posag i prowadzi puste, banalne rozmowy z młodymi mężatkami). Wycofuje się, gdy ukochany Garnet French w finale powieści zaczyna zagrażać jej autonomii. Scena wymuszonego chrztu dokonywanego przez Garneta to moment otrzeźwienia, symbolicznego wyjścia z pułapki. Del nie poświęciła się Bogu jak jej babka. Nie wplątała się w nieudane małżeństwo na podobieństwo matki. Pozostała wolna, skupiona na sobie. i realizacji własnych pragnień (chce być wielką pisarką).

Zapowiedzią i odbiciem losów głównej bohaterki jest historia gąsienicy, którą babka Del schowała, chroniąc przed swoimi synami (!). W Wielkanoc larwa przemieniła się w pięknego motyla („Grzebało się to w kokonie i rozciągało od środka, męczyło się, poddawało i zaczynało od nowa […]. Kokon puścił w końcu, spadł z niego jak stara szmata”). To symboliczne zmartwychwstanie (a raczej dojście do samoświadomości), które w finale „Dziewcząt i kobiet” staje się również udziałem Del.

 

Zakończenie

Łatwo dać się zwieść prostocie opowiadań składających się na „Dziewczęta i kobiety”. Tymczasem za – wydawałoby się – niezbyt wyrafinowaną fabułą (jak to u kanadyjskiej noblistki bywa) kryje się poruszające studium uwalniania się od ograniczeń i oczekiwań narzuconych przez konserwatywne społeczeństwo. Del, jak wiele postaci kobiecych autorki „Kocha, lubi, szanuje”, chce zrozumieć, kim naprawdę jest. Czy jej samopoznanie wieńczące „Dziewczęta i kobiety” można traktować jako ostateczne? Nie wiadomo, wszak Munro zostawia swoją bohaterkę na progu pełnej wyzwań dorosłości.

Warto wspomnieć, że kanadyjska prozaiczka wielokrotnie będzie wracać do poruszonej w „Dziewczętach i kobietach” problematyki. Najwięcej wspólnego z omawianą w niniejszym szkicu pozycją ma bodaj „Za kogo ty się uważasz?” (1978 r., wydanie polskie 2012 r.) – kolejny zbiór opowiadań, na który składają się epizody z życia jednej kobiety. W tej książce pochodząca z kanadyjskiej prowincji Rose mierzy się z życiem i próbuje znaleźć odpowiedź na tytułowe oskarżycielskie pytanie (w „Dziewczętach i kobietach” identyczne słowa padną z ust Naomi). Biografia Rose zostanie doprowadzona do późnej dorosłości – gorzkiej i raczej niesatysfakcjonującej. Czy należałoby się spodziewać, że inny los czeka Del? Trudno to jednoznacznie stwierdzić.  
Alice Munro „Dziewczęta i kobiety”. Przeł. Paweł Łopatka. Wydawnictwo W.A.B. Warszawa 2013.