Wydanie bieżące

15 lutego 4 (244) / 2014

Natalia Kaniak,

FRANK MILLER SPOTYKA EMILA NOLDE

A A A
Najnowszą pozycją w komiksowej ofercie Korporacji Ha!art jest „Błąd” – powieść graficzna czeskiej grupy artystycznej, której licznych sukcesów (od pisarstwa, przez kabaret, po malarstwo) nie sposób wymienić jednym tchem. Vojtěch Mašek, Matěj Lipavský i Pure Beauty przełożyli na język obrazkowej historii debiutancką powieść swojego kolegi Marka Šindelki, która została wydana w Czechach kilka lat temu.

Krzysztof Warjak, zajmujący się nielegalnym przewozem zagrożonych roślin, przegapia swój lot z Tokio do Wiednia, gdzie czekają na niego łącznicy yakuzy. Pomyłka młodego Czecha kosztuje życie kilku ludzi, a jego pracodawca nie zaprzestaje poszukiwań. Do akcji wkracza policja, która bada tropy tajemniczych zabójstw.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że część postaci i nazw pojawiających się w opowieści zostało zaczerpniętych ze świata nauki i sztuki. W istocie owe odniesienia prowadzą donikąd, stając się jedynie egzotycznym sztafażem, który podczas pracy nad książką z pewnością przyniósł Šindelce sporo radości. Oto bowiem funkcjonariusz Josef Kabala przypomina do złudzenia Vincenta Vegę i również od czasu do czasu oddaje się swojej kochance – heroinie. Jego policyjny partner badający sprawę nielegalnego przemytu kwiatów to Karel Rosa, a znajomo brzmiące nazwiska, takie jak Rothko (choć pisane inaczej) czy Baumgarten, w zasadzie tylko mieszają czytelnikowi w głowie, podobnie jak przemianowanie Coca-Coli na Cokolwiek, a Google na swojsko brzmiące Gogole. Wszystkie te absurdalne elementy tworzą aurę znaną z filmów Richarda Linklatera, takich jak „Życie świadome” czy „Przez ciemne zwierciadło”.

Dawno nie było na polskim rynku komiksu tak bezkompromisowego w swojej estetyce. Ostra, łamana kreska przypomina nieraz geometryczną wersję „Sin City”, zupełnie jakby niecierpliwemu Frankowi Millerowi kazano odbijać drzeworyty lub jakby Emil Nolde miał na podstawie swojego „Proroka” stworzyć dekadencką opowieść o pokusie, grzechu i zbrodni. Taki właśnie jest czeski „Błąd” w swojej (nie tylko) wizualnej warstwie: ekspresjonistyczny, zagadkowy i duszny jak portretowane w nim miasta, począwszy od Wrocławia, przez Pragę i Wiedeń, na Tokio kończąc.

Prawdopodobnie jednak duchowymi ojcami „Błędu” zostali artyści bliżsi twórcom komiksu, bo rodzimi. Wszystko, co zaprezentował czeski kwartet, znaleźć wszak można w prozie Kafki, Hrabala i Topola. I chyba właśnie ten lokalny koloryt, który uchwycili autorzy albumu, stanowi o niesamowitości ich opowieści, dającej przyjemne uczucie obcowania z wyjątkowym dziełem na światowym poziomie. Nie mówiąc już o tym, że lektura tomu zachęca czytelnika do zapoznania się z indywidualnym dorobkiem każdego z autorów „Błędu”. Jedyne, co można zarzucić graficznej powieści Czechów, to pospieszne zakończenie, którego niedbała konstrukcja pozostawia odbiorcę z nieprzyjemnym przeświadczeniem, że „znudzeni” twórcy postanowili uciąć snutą przez siebie narrację w najprostszy, choć wciąż efektowny sposób.
Marek Šindelka, Vojtěch Mašek, Pure Beauty, Matěj Lipavský: „Błąd” („Chyba”). Tłumaczenie: Arkadiusz Wierzba. Wydawnictwo Korporacja Ha!art. Kraków 2013.