Wydanie bieżące

15 lutego 4 (244) / 2014

Przemysław Pieniążek,

WIELKIE NADZIEJE, MAŁE DRAMATY

A A A
Osadzona w peerelowskich realiach „Waleniada” Ire­ne­usza Sakow­skiego oraz zbiór „Święty Antonii i inne opowiadania” Jacka Bie­lawy to dwie (obok „Fake czyli konfabulacje zachodzą na zakrętach” Emilii Plateaux) nietuzinkowe pozycje wyróżnione podczas pierwszej edycji Kon­kursu Lite­rac­kiego imie­nia Hen­ryka Berezy „Czy­tane w maszy­no­pi­sie”. Jury pod przewodnictwem pisarza i krytyka teatralnego Artura Daniela Lisko­wackiego doceniło językowy kunszt oraz dojrzałość formy dzieł wyżej wymienionych autorów, o których (z dużą dozą prawdopodobieństwa) jeszcze nie raz usłyszymy.

Bezimiennego protagonistę powieści Ireneusza Sakowskiego poznajemy w chwili dokonywania  codziennego rytuału – czynionej z perspektywy mocno przybrudzonego okna leniwej kontemplacji sąsiedzkiego życia toczącego się dwa piętra niżej. Zachowanie odpowiedniego dystansu ma pomóc w uchwyceniu bardziej „okazałego” obrazu rzeczywistości, zafałszowanej przez nadmiar napływających zewsząd szczegółów, bodźców oraz komunikacyjnych szumów. Skrzące się od melancholijnych półtonów refleksje mężczyzny odsłaniają szarzyznę jego „ospałego” żywota, w którym konsekwentnie zacieśnia się ze sobą przestrzeń snu i jawy.

Ów osobnik niewątpliwie jest jednostką wewnętrznie skonfliktowaną. Potwierdza to chociażby scena, w której wychodzący z pracy bohater zostaje (metaforycznie rzecz ujmując) pochłonięty przez pozbawioną jednostkowego oblicza ludzką masę nieustannie gnającą w stronę ułudy – utożsamianej chociażby z małą stabilizacją, mirażem zawodowego sukcesu czy emocjonalnego spełnienia. Z jednej strony mężczyzna nie chce zatracić tak cenionego przez siebie dystansu wyróżniającego go spośród pospolitych zjadaczy chleba, z drugiej jednak boi się zbyt pochopnie zrezygnować ze swojego miejsca w tym splątanym, konformistycznym organizmie, „tam, gdzie najgęściej, najciaśniej” (s. 31).

W rozmowie z Jerzym, wpraszającym się w gościnę indywiduum rozsiewającym wokół zapach skisłej rzeżuchy, bohater „Waleniady” przekonuje, że w zapasach z życiem człowiek nie zawsze można wyjść obronną ręką, gdyż „(…) nie każdy umie stanąć godnie wobec wyborów, które niesie codzienność, ta najsumienniejsza weryfikatorka postaw, więc nie dziwmy się, że często pierwotne instynkty biorą górę, spychają na bok mozolnie kształtującą się wyższą subtelność” (s. 62). Z egzaltowanych przemyśleń często wyrywa protagonistę ostentacyjny brak zrozumienia ze strony współrozmówców, wykazujących znudzenie, rozdrażnienie, a często otwartą wrogość w stosunku do „natchnionego” outsidera, który wbrew sobie dokonuje wyborów potęgujących w nim poczucie (samo)rozczarowania – takich jak przyjęcie funkcji kronikarza podczas autokarowej wycieczki do Zakopanego.

Błahy dialog z matką zagłuszający potencjalność niewygodnej ciszy, groteskowa słowna szarpanina z Bożeną/Bożenną czy bezskuteczna próba przekonania wiekowego sąsiada do przeczytania gazety w celu poszerzenia horyzontów są tego najlepszym, choć nie jedynym przykładem. Majstersztykiem jest bowiem scenka rozgrywająca się sklepie z artykułami piśmienniczo-papierniczymi, gdzie gustujący w intelektualnych prowokacjach bohater poprzez pełen namaszczenia akt wyboru zeszytu bynajmniej nie osiąga zamierzonego porozumienia „między podziałami”, lecz sprowadza na siebie furię krewkich ekspedientek.

Głównym atutem „Waleniady” jest jej warstwa językowa, w równym stopniu bazująca na miałkiej nowomowie trafnie oddającej koloryt (a właściwie wszystkie odcienie szarości) tamtej epoki, co na zabawie ze słowem – żywym, jędrnym, chwilami kolokwialnym, balansującym między ironicznym dystansem, emocjonalnym przesileniem a subtelną poetyckością. W powieści Sakowskiego to słowo jest kluczem wiodącym do poznania samego siebie, bliźnich oraz otaczającego świata. Jedną z ulubionych czynności protagonisty jest przyswajania nowych terminów z encyklopedii, wykorzystywanych następnie (ze zmiennym powodzeniem) w charakterze niewinnej na pozór „zaczepki” pobudzającej konwersację.

Ale dla mężczyzny stymulacja szarych komórek jest także naturalnym mechanizmem obronnym w konfrontacji z rzeczywistością, pozwalającym upatrywać w gromadzonej wiedzy szansę na ocalenie swojej odrębności, jak i zmianę dotychczasowego modelu życia. Czy jednak bohater „Waleniady” zdoła wyzwolić się z trybów machiny konformizmu? A może ostatecznie uświadomi sobie skalę niemożności zaspokojenia targających nim tęsknot i pragnień? Ireneusz Sakowski nie oferuje łatwych odpowiedzi.



Podobnie w wyróżnionym zbiorze „Święty Antonii i inne opowiadania” Jacek Bielawa zaprasza czytelników do wspólnej podróży do przeszłości. Autor rekonstruuje miniony, społeczno-obyczajowy pejzaż sudeckiej Jabłonki, nie tracąc przy tym współczesnej perspektywy ogniskującej wspomnienia narratora mieszkającego w Ameryce. Te dwie niezależne płaszczyzny opowieści tworzą spójną, wielowątkową historię, w której symboliczną rolę odgrywa tytułowy portugalski franciszkanin.

Jacek Bielawa przywołuje postać zmarłego w Padwie kanonika w jego najbardziej popularnym wcieleniu: patrona rzeczy zaginionych, choć w nagrodzonych opowiadaniach bardziej przypomina ostatnią ucieczkę dla zagubionych jednostek. „Kto puszcza rzeczy samopas, ten wodzi je na pokuszenie” (s. 6) – w mikrokosmosie ludzkich historii prezentowanych przez Bielawę na pierwszy plan wysuwają się bohaterowie doświadczani przez los, Boga i ludzi, skazani na egzystencję w nietrwałych, ulegających ciągłym przemianom światach, nie ograniczających się do przestrzeni „małych ojczyzn”. To straceńcy poszukujący szansy na oczyszczenie duszy w ziemskim purgatorium, ale także niespokojne duchy próbujące odnaleźć spełnienie w bliskości z drugim człowiekiem, często nie pozbawionej erotycznej konotacji.

Mnożąc aluzje do biblijnej topiki autor przypomina o istocie pokusy oraz nie zmieniających się na przestrzeni kolejnych stuleci ludzkich namiętnościach i niedoskonałościach. Historie zebrane w tomiku „Święty Antoni i inne opowiadania” są uniwersalnymi przypowieściami o przemijaniu ludzi i miejsc oraz o poszukiwaniu ocalenia, upatrywanego chociażby w jednostkowej lub kolektywnej pamięci. 
Ireneusz Sakowski: „Waleniada”. Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy. Szczecin 2013.

Jacek Bielawa: „Święty Antonii i inne opowiadania”. Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy. Szczecin 2013.