Wydanie bieżące

1 marca 5 (245) / 2014

Ewa Szkudlarek,

BOHATER ROKU

A A A
Poszczególne wydarzenia w „Piszczyku” wystawianym na scenie Teatru Polskiego w Poznaniu mają swój scenariusz i dramaturgię, która jest niekiedy podobna do rewolucyjnego spektaklu. Oglądamy manifestacje, strajki, przemarsze, blokady, wybory, a ich rekonstrukcja i inscenizacyjna zasada powtórzeń wiodą do pytań: czy to wydarzyło się naprawdę? A może było tylko zręcznie wyreżyserowanym spektaklem? Odtwarzanie zdarzeń, społecznych nastojów, politycznych rozgrywek ponawia zawsze zasadniczą refleksję wokół kwestii: czy teatr stwarza historię? A może to raczej historia jest wielką sceną różnych dramatycznych, komediowych, pełnych ironii i absurdalnych sytuacji przedstawień? „Piszczyk” to znakomita odtrutka na sytuację polityczną w kraju, remedium na medialne spektakle polityczne.

W książce „Teatralność jako medium” Samuel Weber stwierdza: „Teatr ze wszystkich sztuk o tyle najdokładniej przypomina politykę, że – jak tradycyjnie przyjmowano – obejmuje zgromadzenie ludzi we wspólnej przestrzeni” (Weber 2009: 3). Autor szczególnie podkreśla współzależność polityki i teatru. Innymi słowy, zarówno dla politycznej, jak i teatralnej sceny istotne są wyodrębniona przestrzeń i zgromadzona publiczność. Każde zgromadzenie grupy osób i aktora można zaliczyć do modelu sytuacji politycznej.

Spektakl „Piszczyk” znakomicie ukazuje łączenie perspektywy teatru i mechanizmów politycznych przy pomocy obrazów filmowych i różnych przekazów wizualnych. Demonstracje antykomunistyczne, marsze niepodległości, uroczystości religijne, pikiety wolnościowe i protestacyjne to filmowy kolaż dopełniany grą aktorów, która ujawnia schematy działań władzy i reguły społecznych zachowań. Odbiorca ma wrażenie, że przeszłość, co prawda, stała się już filmem historycznym, ale jej zgubne skutki ciągle są doświadczane przez społeczeństwo i jednostkę.

Zmienia się ustrój polityczny, po wyborach dominują różne frakcje polityczne, inaczej wyglądają panoramy miast i wsi, a żywot przeciętnego obywatela ciągle ten sam. Każda dekada ma swojego Piszczyka, który raz dostosuje się do reguł rządzących elit, innym zaś razem będzie stać w opozycji do nich, tworząc nowe zasady gry. „Piszczyk” Jana Czaplińskiego i Piotra Rowickiego ukazuje nowe oblicze bohatera znanego z literatury („Sześć wcieleń Jana Piszczyka”, „Smutne losy Jana Piszczyka ciąg dalszy” Jerzego Stefana Stawińskiego) i filmu („Zezowate szczęście” w reżyserii Andrzeja Munka z 1960 roku, „Obywatel Piszczyk” w reżyserii Andrzeja Kotkowskiego z roku 1988).

Poznański spektakl Piotra Ratajczaka wyrasta z potrzeby pogłębienia refleksji historycznej – co czynili już w latach 20. XX w. Erwin Piscator i w latach 60. Peter Weiss, pokazując w teatrze nieznane epizody historii minionego wieku. Każdy z reżyserów podjął próbę przedstawienia pewnego rodzaju rzeczywistości społecznej, historycznej i politycznej, przetwarzanej w miarę rozwoju technik niedramatycznych, projekcji wideo, powtarzanych przez zbiorowość partii chóralnych, oczywiście przy częściowym lub całkowitym zaniku postaci.

„Piszczyk” jest powtórzeniem wydarzeń historii po 1989 roku: proklamacja końca komunizmu, ostatni zjazd PZPR, pierwsze wolne wybory z zagadkowym Stanem Tymińskim, otwarcie giełdy, powstanie McDonaldów, tworzenie muzyki w rytmie disco-polo. Jednak w spektaklu nie chodzi o zasadę identyczności powtórzeń, gdyż wydarzenia te można ponownie zobaczyć chociażby w programach emitowanych na kanale TVP Historia. Poszczególne zjawiska zostały przerysowane, bywają groteskowe, czasem komiczne i dramatyczne, a wszystko po to, by widz zaczął analizować to, co się działo i dzieje codziennie. Ani rzeczywistość Piszczyka, ani świat widzów nie zaczyna się wraz z wieczornym spektaklem. W tym miejscu warto przywołać Brechtowską zasadę historii, która, owszem, powtarza się, ale nie jako seryjna kopia. Nie chodzi o poszukiwanie reguł niezmiennego społeczeństwa, ale o pokazanie, jak się zmieniamy. Każda doktryna przeobraża bowiem podstawy naszego porządku i nasz system zasad.

W licznych książkach i przedstawieniach teatralnych, krytycznych wobec stanu naszej demokracji oraz kapitalizmu, przeważa jedna wykładnia: że jednak nic z tym stanem nie da się zrobić. Takie państwo, które „nierządem stoi”, można jedynie demaskować i wyśmiewać, co w końcu i tak niczego nie zmienia. Wszystko wynika z doświadczeń historii, ciągłych nieudanych prób przeobrażeń, prowadzących do coraz gorszej sytuacji. Społeczeństwo stało się bezwolną masą, którą może zafascynować dobrze zarabiający Piszczyk.  

Warto przypomnieć w tym kontekście spostrzeżenie Ericha Fromma, autora książki „Zdrowe społeczeństwo”: „W nowoczesnym społeczeństwie alienacja jest niemal totalna; przenika stosunek człowieka do jego pracy, do przedmiotów konsumpcji, do państwa, do bliźnich, do siebie samego. Człowiek stworzył świat rzeczy, jakiego jeszcze nie było. Skonstruował skomplikowaną machinę społeczną, by administrować machiną technologiczną, którą zbudował. A teraz cały jego wytwór go przerasta. Człowiek nie czuje się stwórcą w środku własnego świata, lecz sługą Golema, którego zbudował własnymi rękami. Im potężniejsze i bardziej gigantyczne siły uwalnia, tym bardziej bezsilny się czuje jako istota ludzka. Staje wobec własnych sił ucieleśnionych w rzeczach, które stworzył, i wyalienowanych od niego samego. Popadł we władanie własnych wytworów i utracił panowanie and sobą” (Fromm 1996: 132).

W roli poznańskiego Piszczyka wystąpił Łukasz Chrzuszcz. Nie była to rola łatwa do zgrania, bowiem aktor musiał stworzyć portret różniący się od kreacji Bogumiła Kobieli („Zezowate szczęście”) i Jerzego Stuhra („Obywatel Piszczyk”). Sztuczna medialna maszyna tworzy z Piszczyka bohatera: oto przywódca na czele tłumów w blaskach fleszy, ale w gruncie rzeczy jest on ciągle izolowany. Sytuacji odosobnienia sprzyja konieczność bycia gotowym do każdej zmiany, dlatego postać ta wchodzi w powierzchniowe relacje z przypadkowymi osobami. Nie jest to też bohater desperacko szukający dla siebie miejsca w socjalistycznym lub kapitalistycznym szeregu, lecz zwyczajna postać, która dawno weszła w tryby systemów. Zdaniem Fromma: „Osoba wyalienowana wszakże próbuje rozwiązać problem inaczej, a mianowicie za pomocą konformizmu. Czuje się bezpieczna, kiedy jest podobna do innych, jak to tylko możliwe. Najważniejszym celem jest zyskanie aprobaty innych; najbardziej zaś się boi tego, że mogłaby nie zostać zaaprobowana” (Fromm 1996: 201).

Piszczyk ma w sobie coś z klauna, bowiem pod sceniczną maską kryje stłamszone uczucia. Oczywiście niepielęgnowane, które zamiast przynieść ulgę czy choćby podsunąć środek na wyjście z impasu, stają się przyczyną klęski bohatera. Miłosne doświadczenie w objęciach zagorzałych, strajkujących orędowniczek czyni z niego tylko chwilową zabawkę.

Poszczególne historie: Piszczyka i członków jego rodziny, otoczenia, współpracowników  i przełożonych komentują się wzajemnie i w zaskakujący sposób puentują niektóre wypowiedzi. Spektakl uzmysławia, że powtórka z historii warunkowana jest tym, czy chcemy o pewnych faktach pamiętać w demonstrowanych frazach i okrzykach: „Balcerowicz musi odejść!”, „Ojciec prać”, „Niech żyje wolność i swoboda”. Splot opowiadanych scen przekształca wszystko w społeczną panoramę życia po przełomowym 1989 roku. W gruncie rzeczy Piszczyk nie doświadcza świata, ale staje się uzależniony od zewnętrznych sił, które sam wcześniej stworzył i opracował.

Projekcje wideo podporządkowane wymaganiom teatru pozwalają na powstanie w spektaklu dwóch zazębiających się ze sobą światów, w których rozgrywa się wielowarstwowa historia. Obrazom towarzyszy odpowiednio dobrana muzyka, która bawi publiczność. Natomiast prosta scenografia służy jednocześnie jako płaszczyzna projekcji wideo – tło akcji. Sama akcja przechodzi dość płynnie z przestrzeni politycznej do przestrzeni ludzkiej. Powstaje jeden ciąg monologu w formie teatralnego poematu z wieloma niedopowiedzeniami i dwuznacznościami. Ostateczny kształt poznańskiemu spektaklowi nadają aktorzy odtwarzający pozostałe role: Barbara Prokopowicz (żona), Teresa Kwiatkowska (matka), Wiesław Zanowicz (ojciec), Anna Sandowicz (kochanka), Piotr P. Dąbrowski (przyjaciel) Andrzej Szubski (kolega z PZPR), Michał Kaleta (dyrektor), Piotr Kaźmierczak (były oficer SB), Mariusz Adamski (ksiądz).

W przedstawieniu „Piszczyk” obserwujemy powolny proces wygasania jednostki, a na pierwszy plan wysuwa się instrumentalizacja drugiego: uprzedmiotowienie człowieka dla realizacji własnych celów i pozbawione skrupułów „używanie” obywateli. Owszem, dzieje Piszczyka wróciły na scenę, czy ktoś będzie się jednak uczył na jego błędach? Trudno na to pytanie odpowiedzieć, ale jedno jest pewne – stał się on bohaterem tego i teatralnego roku.

LITERATURA:

Fromm E.: „Zdrowe społeczeństwo”, tłum. A. Tanalska-Dulęba, Warszawa 1996.

Weber S.: „Teatralność jako medium”, tłum. J. Burzyński, Kraków 2009.
Jan Czapliński, Piotr Rowicki: „Piszczyk”. Reżyseria: Piotr Ratajczak. Scenografia: Matylda Kotlińska. Opracowanie muzyczne: Piotr Ratajczak. Obsada: Barbara Prokopowicz, Teresa Kwiatkowska, Wiesław Zanowicz, Anna Sandowicz, Piotr P. Dąbrowski, Andrzej Szubski, Michał Kaleta, Piotr Kaźmierczak, Mariusz Adamski. Premiera: 25 V 2013. Teatr Polski w Poznaniu.