Wydanie bieżące

1 marca 5 (245) / 2014

Mirosław Skrzydło,

OSTATNI SPRAWIEDLIWY I NADCZŁOWIEK

A A A
Chociaż za najbardziej popularnych „Strażników” uznaje się Rorschacha i Komedianta, to trudno się nie zgodzić, że Alan Moore oraz Dave Gibbons (autorzy klasycznego dziś cyklu) świetnie poprowadzili także wątki dotyczące pozostałych członków tytułowej grupy. Mam tu na myśli niezniszczalnego, otoczonego nimbem boskości Doktora Manhattana oraz następcę Nocnego Puchacza. To właśnie perypetie tych niecodziennych herosów stanowią kanwę trzeciego tomu serii „Strażnicy – Początek”. Dotychczasowych scenarzystów cyklu (Amandę Conner, Darwyna Cooke’a oraz Briana Azzarello) zastąpił J. Michael Straczynski, amerykański weteran branży rozrywkowej, mający na swoim koncie skrypty do licznych seriali telewizyjnych, kreskówek i komiksów.

Obchodzący w tym roku sześćdziesiąte urodziny autor pracował przy takich uznanych produkcjach, jak „Strefa mroku”, „Jeremiah” czy „Babylon 5”. Biorąc natomiast pod uwagę jego wkład w sztukę komiksową, warto wspomnieć o niezwykle interesujących cyklach „Rising Stars” oraz „Midnight Nations”. Amerykanin dołożył też przysłowiowe pięć groszy do uniwersum Spider-Mana, pisząc między innymi specjalny epizod dotyczący ataku terrorystycznego na World Trade Center. Straczynski to sprawny rzemieślnik, który z gracją żongluje ogranymi motywami, nadając im nowoczesny sznyt. Biegle łączy różne gatunki literackie: dramat psychologiczny z kryminałem, thriller z fantastyką czy historię obyczajową z wizjonerskimi teoriami naukowymi. Świat powstający na łamach jego opowieści jawi się jako miejsce mało przychylne człowiekowi, skażone złem w najczystszej postaci, nihilizmem i sporą dawką przemocy. Nie inaczej jest w przypadku recenzowanego albumu.

W „Nocnym Puchaczu” na pierwszy plan wysuwa się wątek prywatnego śledztwa prowadzonego przez tytułowego wojownika, współpracującego (w tym epizodzie) z wyuzdaną prostytutką o drapieżnej naturze. W metropolii grasuje bowiem niebezpieczny psychopata bestialsko mordujący panie do towarzystwa, co nie wzbudza większego niepokoju policjantów – wszak nikt nie przejmuje się nieszczęsnym losem setek anonimowych dziewczyn z Europy Wschodniej, będących stałym elementem miejskiej układanki. Dopiero interwencja Nocnego Puchacza (sprowokowana przez spotkanie z rudowłosą pięknością) sprawia, że na światło dzienne wychodzą gorszące okoliczności owych zabójstw dokonywanych przez przykładnego obywatela. Sama detektywistyczna sprawa, którą stara się rozwiązać Puchacz, nie jest zbyt wyszukana czy zaskakująca – uważny czytelnik szybko zidentyfikuje obsesyjnego mordercę. Większe wrażenie robią telegraficzne wycinki z przeszłości Dana Dreiberga, jego pierwsze spotkanie z oryginalnym herosem, Hollisem Masonem oraz początki kariery bohatera jako zamaskowanego stróża prawa.

Amerykański scenarzysta prezentuje nowe oblicze Daniela, który przeżył dziecięce lata w patologicznej rodzinie, w towarzystwie sadystycznego ojca i zastraszanej matki. Dzięki temu ciekawemu zabiegowi możemy lepiej pojąć trwałość sojuszu Puchacza i Rorschacha, który wychowywał się w równie zdegenerowanym środowisku. Straczynski świetnie rozpisał dialogi dwójki skonfliktowanych herosów. W ciekawy sposób przedstawił oparty na pożądaniu związek Dreiberga z płomienną femme fatale oraz relację mistrz-uczeń, która połączyła Hollisa i jego następcę. Sugestywnie zasygnalizował także problem niebezpieczeństw związanych z religijnym fanatyzmem. Niebagatelną rolę pełnią w tym wszystkim solidne ilustracje autorstwa Andy’ego Kuberta – zwłaszcza wstrząsający kadr ukazujący stos rozkładających się trupów oraz obraz sylwetek Puchacza i Rorschacha w deszczowej scenerii blokowisk, nie mówiąc już o efektownych okładkach, zaprojektowanych także przez Billa Sienkiewicza i Brada Andersona.

Druga z zawartych w tomie opowieści dotyczy przejmującej historii wybitnego fizyka jądrowego, Jona Ostermana, który w wyniku nieszczęśliwego wypadku przeistoczył się w niebieskiego nadczłowieka, Doktora Manhattana. Straczynski w wolny od sztampy sposób przetwarza znane skądinąd dramatyczne losy naukowca. Mroczne przeznaczenie Jona, jego związki z kobietami, relacja z ojcem zegarmistrzem, terror wojenny oraz filozoficzne rozważania potrafiącego rozszczepiać atomy Strażnika zostały ukazane perfekcyjnie, dzięki czemu (po raz pierwszy w przypadku nowego cyklu) możemy mówić o godnej kontynuacji komiksowego arcydzieła duetu Moore-Gibbons. Odpowiedzialny za warstwę graficzną Andy Hughes spisał się bez zarzutu, a jego wizja Manhattana, wzbogacona o przejrzystą kolorystykę Laury Martin, budzi szczery zachwyt. Szczególne pochwały należą się za całostronicowy rysunek przedstawiający otoczonego mandalami nagiego superbohatera wygłaszającego jakże znajomo brzmiące słowa: „Jestem legionem”.

W albumie znalazła się także nowela „Moloch” z zupełnie niedorzecznym wizerunkiem potężnego adwersarza, który w tym przypadku zobrazowany został jako pokraczny odszczepieniec, manipulowany w dodatku przez fałszywego przyjaciela. Straczynski całkowicie zepsuł iście wampiryczną postać przewijającą się na łamach „Strażników”, odzierając ją ze złowieszczej natury. Dobrze prezentuje się wyłącznie misterna okładka pierwszego zeszytu „Molocha” oraz sam początek opowieści, kiedy młody zwyrodnialec okrutnie mści się na swych prześladowcach.

„Strażnicy – Początek: Nocny Puchacz / Dr Manhattan” to godny polecenia komiks, który nie powinien urazić zagorzałych fanów graficznej powieści Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa. W przeciwieństwie do autorów wcześniejszych tomów nowej serii, Straczynski umiał wydobyć kwintesencję „Strażników”, dopełniając to uniwersum ciekawymi dodatkami. Ilustracje poszczególnych zeszytów są idealnie dopasowane do surowej treści, choć w tej rozgrywce najsłabiej wypadł odpowiedzialny za „Molocha” Eduardo Risso. Na deser tradycyjnie dorzucono galerię soczystych okładek oraz kilka intrygujących szkiców. Mówiąc krótko: Ostatni Sprawiedliwy i Nadczłowiek nie zawiedli. Teraz czekam na ruch ze strony Ozymandiasza.
„Strażnicy – Początek: Nocny Puchacz / Dr Manhattan („Before Watchmen: Nite Owl / Doctor Manhattan”). Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2013.